Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Łódź likwiduje niebezpieczne przejście do czasu budowy sygnalizacji

Dalej Wstecz
Autor:

Roman Czubiński

Data publikacji:
2018-12-06 15:30
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Łódź likwiduje niebezpieczne przejście do czasu budowy sygnalizacji
fot. PixabayZdjęcie ilustracyjne
Po nasileniu się żądań utworzenia sygnalizacji świetlnej na niebezpiecznym przejściu przez ruchliwą ulicę władze Łodzi podjęły decyzję o... czasowej likwidacji samego przejścia. Według urzędników na wykonanie tymczasowej sygnalizacji nie pozwalają względy techniczne i prawne. Argumenty te odpierają łódzkie organizacje pozarządowe zajmujące się zrównoważonym transportem, w ocenie których samorząd po raz kolejny wolał pogorszyć komfort życia pieszych, niż ograniczyć przepustowość drogi.

Na przejściu dla pieszych przez ul. Kopcińskiego przy Nawrot często dochodziło do różnego rodzaju wypadków. Najpoważniejszy w ostatnich latach miał miejsce 17 kwietnia bieżącego roku. Dziewięcioletnia dziewczynka przebiegająca przez ulicę zginęła wtedy potrącona przez tramwaj (prawdopodobnie dziecko i motorniczy nie widzieli się nawzajem z powodu stojącego na jezdni sznura samochodów).

Urzędnicy: Zrobiliśmy, co mogliśmy

W połowie listopada Urząd Miasta ujawnił w odpowiedzi na pytanie dziennikarza Gazety Wyborczej, że postawienie w tym miejscu sygnalizacji świetlnej jest planowane dopiero podczas kompleksowej przebudowy pobliskiego wiaduktu nad ul. Tuwima. Urzędnicy argumentowali m. in., że problemem byłoby połączenie obu sygnalizatorów (Kopcińskiego jest drogą krajową, więc nie można byłoby poprowadzić przewodu górą) oraz ich zestrojenie z pozostałymi światłami w okolicy (mowa o rejonie objętym obszarowym systemem sterowania ruchem). Taka odpowiedź wywołała wzburzenie łodzian, którzy zorganizowali w mediach społecznościowych akcję protestu pod hasłem #BezpiecznePrzejście. W ubiegły wtorek władze miasta ogłosiły wobec tego, że dopóki nie uda się wybudować sygnalizacji (dokładnego czasu nie określono), przejście zostanie zamknięte. Za takim rozwiązaniem miał opowiedzieć się dyrektor pobliskiej szkoły, który już wcześniej zabronił jej uczniom korzystania z przejścia.

Urzędnicy Zarządu Dróg i Transportu podkreślali, że nie byli w tej sprawie bezczynni. – Odmalowaliśmy oznakowanie poziome, zamontowaliśmy aktywne znaki świetlne sygnalizujące obecność pieszych na przejściu, wymalowaliśmy poprzeczne wypukłe linie nakazujące kierowcom zachowanie szczególnej ostrożności, ograniczyliśmy prędkość dla tramwajów do 10 km/h – wyliczono w komunikacie po konferencji. Ponadto Zarząd Inwestycji Miejskich zaczął przygotowywać przetarg na projekt sygnalizacji świetlnej. Twierdzą też, że przejście przy Nawrot „jest obecnie bardzo mało używane”, czemu przeczą jednak naoczne obserwacje.

Społecznicy: To ucieczka od problemu

Decyzję władz miasta krytykuje prezes Fundacji „Normalne Miasto – Fenomen” Hubert Barański. W jego ocenie rządzący Łodzią politycy uciekają od problemu, zamiast realnie go rozwiązać. – Zabrakło planowego działania. Przez 8 miesięcy od śmiertelnego wypadku nie zrobiono prawie nic. Dopiero kiedy aktorzy, sportowcy i zwykli mieszkańcy Łodzi zorganizowali akcję #BezpiecznePrzejście, nagle zaczęto szukać rozwiązania do zastosowania od razu – twierdzi Barański.

Na dodatek realizacja docelowego rozwiązania została odsunięta w czasie. – Nadal nie ma na ten cel pieniędzy w budżecie. Nie wiadomo też, z jakich właściwie środków ma być wybudowana sygnalizacja – podkreśla prezes fundacji. W jego ocenie właściwym krokiem byłoby zamontowanie na przejściu tymczasowej sygnalizacji. W tym celu konieczne byłoby jednak wyznaczenie azylów dla pieszych między torowiskiem tramwajowym a każdą z otaczających je jezdni. To zaś wymagałoby miejscowego zwężenia jezdni z trzech do dwóch pasów ruchu.

Według Barańskiego powodem, dla którego nie zdecydowano się na taki krok, była obawa przed pogorszeniem przepustowości. Kopcińskiego (DK14) jest drogą klasy GP. – Tymczasem w tym konkretnym miejscu pas dla autobusów i tak praktycznie nie istnieje, ponieważ łączy się z prawoskrętem. Poza tym, kiedy tworzy się korek na sąsiednim skrzyżowaniu z al. Piłsudskiego, samochody stoją w miejscu, a kiedy skrzyżowanie jest przejezdne, jadą – i byłoby tak niezależnie od liczby pasów ruchu przy Nawrot – przekonuje prezes Fenomenu.

Winne Biuro Inżyniera?

– Można by więc zainstalować sygnalizację w imię bezpieczeństwa pieszych, zamiast obciążać właśnie ich kosztami całej sytuacji – podsumowuje Barański. Po likwidacji przejścia przy Nawrot najbliższe miejsce, w którym można legalnie przejść przez Kopcińskiego, znajdzie się przy wspomnianej al. Piłsudskiego lub przy wiadukcie nad Tuwima i budowanym przedłużeniem al. Grohmanów. W tym drugim przypadku przejście wymaga pokonania szeregu stopni, co zniechęci osoby o ograniczonej sprawności ruchowej, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwi im dostanie się na drugą stronę. Tymczasem po obu stronach Kopcińskiego przy Nawrot znajduje się wiele ważnych obiektów, takich jak wspomniana szkoła podstawowa, sąd, budynki mieszkalne, liczne zakłady pracy czy kompleks obiektów Narodowego Funduszu Zdrowia, którego poszczególne placówki są rozdzielone przez arterię.

Decyzja o likwidacji przejścia jest więc, w ocenie prezesa Fenomenu, nieodpowiedzialna i krótkowzroczna. – W dodatku – wbrew temu, o czym Urząd Miasta przekonuje dziennikarzy i opinię publiczną – decyzji tej nie podjęła Miejska Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Odbyło się tylko posiedzenie zespołu roboczego, na którym zainteresowani członkowie Rady mieli zaproponować rozwiązania i dyskutować nad nimi. W rzeczywistości posiedzenie trwało od godziny 10 do 11, a 20 minut po jego zakończeniu zwołano już konferencję prasową, na której ogłoszono, że przejście zostanie zamknięte, powołując się na decyzję Rady. Z moich informacji wynika, że zostało to przesądzone już tydzień wcześniej – twierdzi Barański.

Zastrzeżeń do działania miejskiego organu mającego czuwać nad bezpieczeństwem ruchu nasz rozmówca ma zresztą więcej. – To kolejny kamyczek do ogródka Biura Inżyniera Miasta, którego urzędnicy zupełnie nie panują nad bezpieczeństwem ruchu w Łodzi. W innych przypadkach ci sami urzędnicy BIM forsują ustawianie sygnalizatorów w wielu miejscach, w których nie są one potrzebne i spowalniają ruch zarówno pieszych, jak i samochodów. Każdy łodzianin niezadowolony z działania sygnalizacji powinien być tego świadomy – uważa działacz społeczny.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Warszawa. Coś się ruszyło. Znacznie mniej ofiar wypadków

Przestrzeń

Warszawa. Coś się ruszyło. Znacznie mniej ofiar wypadków

Jakub Dybalski 23 listopada 2018

Łódź: DDR wokół Ronda Solidarności oddane do użytku

Mobilność

Łódź: DDR wokół Ronda Solidarności oddane do użytku

Roman Czubiński 23 listopada 2018

Warszawa chwali się doświetleniami przejść dla pieszych

Komunikacja

Warszawa chwali się doświetleniami przejść dla pieszych

jd/inf. pras. 20 listopada 2018

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5