Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Savoir–vivre w metrze? Inny w Berlinie, inny w Londynie…

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-06-01 08:40
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Savoir–vivre w metrze? Inny w Berlinie, inny w Londynie…
Reklama Ikei w metrze w Paryżufot. Niconico75, źródło: wikimedia commons
Naruszenie zasady wolnej lewej strony schodów ruchomych w londyńskim metrze to ciężka zbrodnia, choć w Berlinie zbrodnią jest przepychanie się między tymi, którzy stoją na schodach. W Paryżu pasażerowie się do siebie tulą i nikomu to nie przeszkadza, a w Atenach współpasażerowie o najlepszych manierach to… nastolatkowie. W każdej z metropolii Europy zasady dobrego wychowania nieco się od siebie różnią.

Europejski korespondent amerykańskiego serwisu CityLab Ferguss O’Sullivan opisał swoje doświadczenia w podróżowaniu metrem w pięciu stolicach starego kontynentu. Warszawy w tym zestawieniu zabrakło, ale O’Sullivan odwiedził kilkanaście europejskich miast w tym Kraków. I napatrzył się na to co w danym miejscu uchodzi, a co nie.

Londyn – bałagan w ramach zasad

Zostawienie przeczytanej gazety dla kolejnego pasażera to w londyńskim metrze codzienność, choć np. w Wiedniu takie zachowanie byłoby przyjęte jako faux pas. Zresztą bałaganienie w metrze jest ponoć wybitnie brytyjską cechą. Mimo piętnowania tego zwyczaju w „Tubie” uchodzi nawet jedzenie mocno pachnącego jedzenia. Dlaczego? Bo jak pisze O’Sullivan zamknięci w sobie Brytyjczycy bardzo rzadko decydują się na zwrócenie komukolwiek uwagi. Efekt tego jest taki, że pociąg dojeżdżający do stacji końcowej często wygląda jak śmietnik.

Jest jednak miejsce, gdzie niepodporządkowanie się zasadom łatwo wywoła agresję. To ruchome schody. Z prawej stoisz, z lewej idziesz. Kto zignoruje tę zasadę albo zostanie skrzyczany, albo zdeptany przez śpieszących się do pracy londyńczyków. Tam nikt nie ma czasu na tłumaczenia.

Berlin – Ordnung muss sein

Za to w stolicy Niemiec schody ruchome służą do… stania. Po obu stronach. I nie próbujcie się przeciskać między innymi, tłumacząc to pośpiechem, bo będzie to ciężki afront. Co więcej pasażerowie nie omieszkają wam tego powiedzieć.

Savoir–vivre metra w Berlinie jest na dobrą sprawę przeciwieństwem tego londyńskiego. Liczy się porządek, o który zresztą dbają sami podróżni. „Zwracano mi uwagę, że zostawiłem papierek, którego nawet nie dotknąłem” – pisze O’Sullivan. O ile w kwestii przestrzeni berlińczycy są zasadniczy, to w kwestii czasu panuje większa swoboda. To, że wam się śpieszy nie uprawnia was do czegokolwiek. Nawet nie próbujcie w ten sposób się tłumaczyć.

Paryż – kolanko do kolanka

W Berlinie nie spotkacie nikogo, kto będzie wskakiwał do wagonu, po sygnale zamknięcia drzwi. W stolicy Francji z kolei w dobrym tonie jest przytrzymywanie zamykających się drzwi, by wszyscy mieli okazję wsiąść. W dobrym tonie, choć wbrew przepisom i mocno piętnowane przez władze metra. Ale spróbujcie tego nie zrobić, gdy ktoś biegnie do pociągu.

Za to paryskie metro, wg O’Sullivana, oferuje największą bliskość, ze wszystkich których odwiedził. Nikogo nie dziwi, że z powodu tłoku pasażerowie się do siebie tulą, stojąc ściśnięci jak sardynki. Choć, co też istotne, unikają kontaktu wzrokowego.

Rzym – metro otwarte. I gadatliwe

O ile w Londynie standard to podróż w ciszy, ze słuchawkami na uszach i wzrokiem wbitym w ekran smartfona, to w Rzymie tak naprawdę metro nie ma tajemnic. „Im głośniej rozmawiasz, o wszystkim, tym bardziej tam pasujesz” – twierdzi O’Sullivan. Ponieważ nikt nie czuje potrzeby, by uciszać pasażera, który stoi obok, tym bardziej nikt nie czuje potrzeby by udawać, że nie słyszy, albo nie interesuje się rozmową, która odbywa się nad jego uchem.

Dobra zasada polegająca na czekaniu z wejściem do pojazdu zanim wysiadający go opuszczą, w Rzymie jest, ale nikt jej nie przestrzega, więc w strefie drzwi odbywa się walka. I jeszcze jedna cecha metra w Rzymie, na którą zwracają uwagę przyjaciółki O’Sullivana. Nierzadko zdarza się, że jakaś męską ręka ląduje na pośladku dziewczyny podróżującej metrem. Niekoniecznie za jej zgodą.

Ateny – ech, ta dzisiejsza młodzież

Na ruchomych schodach co prawda każdy stoi gdzie chce i zasad tam nie ma, ale za to stolica Grecji pozytywnie wyróżnia się w innym przypadku. „Proszę, przepraszam, dziękuję” – to nie są słowa, które usłyszycie w ateńskim metrze od osoby z włosami przyprószonymi siwizną. Ale od młodzieży jak najbardziej. Tę odwrotność powszechnego stereotypu O’Sullivan próbuje tłumaczyć względami historycznymi, zgodnie z którymi Ateny wielką metropolią zostały dopiero po wojnie, ale nie są one przekonujące.

Bo metro, uruchomione dopiero kilkanaście lat temu, generalnie jest w stolicy Grecji bytem osobnym. To jedno z niewielu miejsc w mieście, w którym przestrzega się (mniej więcej) zakazu palenia, czym nie może się pochwalić np. budynek Parlamentu. Co ciekawe trudniej też w nim zauważyć szczyt poranny i popołudniowy. Przyciśnięci kryzysem Grecy często pracują dłużej, wracają do domów później, a w tym samym czasie inni już jadą do miasta w którym życie nocne trwa bardzo długo. Często ci, którzy jadą do pracy rano spotykają tych, którzy wracają z imprezy. „W miastach północnej Europy oznaczałoby to, że ciężko pracujący ludzie byliby narażenie na kontakt z pijanymi idiotami. Ale Grecy nie są ciężkimi pijusami, a i młodzież – jak wcześniej wspomniałem – zachowuje się dość grzecznie” – pisze O’Sullivan.

Warszawa – ?

Dla korzystających regularnie z warszawskiego metra niejedna z cech wymienionych wyżej wydaje się znajoma. Każdy na pewno przeżył niebezpieczeństwo zdeptania przez oszalały tłum, gdy zagapił się i stanął z lewej strony ruchomych schodów. Ale jedzenie w warszawskim metrze raczej nie uchodzi, a wagony są stosunkowo czyste. Pasażerowie są przyzwyczajeni do jeżdżenia w pewnych godzinach w warunkach „puszki z sardynkami”, ale nikt drzwi nie próbuje przytrzymywać.

Ciekawe, czy można mówić o warszawskim savior–vivrze w metrze?

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Metro szuka dostawcy prądu

Prawo & Finanse

Metro szuka dostawcy prądu

Witold Urbanowicz 13 sierpnia 2014

Metro zmienia barwy. Metropolis jak Inspiro

Komunikacja

Metro zmienia barwy. Metropolis jak Inspiro

Witold Urbanowicz 31 lipca 2014

Metro: Świetne lampiony na Stadionie

Przestrzeń

Metro: Świetne lampiony na Stadionie

Witold Urbanowicz 31 lipca 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS