Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Wagner: Ograniczanie ruchu to praca na lata

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-02-12 10:23
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Wagner: Ograniczanie ruchu to praca na lata
Wojciech Wagnerfot. Jakub Dybalski
– Wszyscy mnie pytają o tramwaj na Krakowskim Przedmieściu. Tramwaj to bardzo „miejski” środek transportu. Nie przeszkadza pieszym i dobrze wpisuje się przestrzeń. Z drugiej, te nowoczesne stają się coraz bardziej monumentalne. To już nie taki urokliwy tramwaj, jaki wyobrażalibyśmy sobie w tamtym miejscu – mówi Wojciech Wagner, od kilku tygodni naczelnik Wydziału Estetyki w warszawskim ratuszu.

Jakub Dybalski: Skąd pan się wziął w Wydziale Estetyki? Grzegorz Piątek, pana poprzednik, jest architektem. A pan?

Wojciech Wagner: Jestem urbanistą. Pochodzę z Łodzi, ale w stolicy mieszkam od dziesięciu lat. Brałem udział w tym samym konkursie, w którym wygrał Grzegorz Piątek. Trochę mnie zaskoczyło, że miasto zwróciło się do mnie. Ale jeśli ktoś się tymi tematami interesuje i przeszkadza mu obecny stan przestrzeni publicznej w Polsce, to nie może odmówić. Mimo, że to nie jest lekka praca.

Co według pana mieści się w pojęciu estetyki w mieście? Czym właściwie pan się zajmuje?

– To bardzo szeroki temat. Estetyka dotyczy wszystkiego co znajduje się w miejskiej przestrzeni, czyli między budynkami, a w szczególności na terenach miejskich, czyli w pasach drogowych, na placach. Tam gdzie są ludzie. Moją rolą jest nadrobienie tego, co w dziedzinie jakości przestrzeni odróżnia nas od tych miast, które mogą być wzorem. Tą różnicą jest system i standardy tego co w przestrzeni publicznej się pojawia. W Polsce toniemy w chaosie. Oczywiście nie chodzi o to, by wszystko było od linijki. To nie byłoby ciekawe. Ale powinniśmy przestrzeń budować w harmonii. Dziś mamy kakofonię. Moim zdaniem to nie tylko negatywnie wpływa na to jak nas postrzega się za granicą, ale też na to jak sami się postrzegamy. Nasze malkontenctwo bierze się z tego, że żyjemy w brzydocie. Przyzwyczajamy się do tego, uważamy, że tak jest na stałe. A to nieprawda.

Każda nowa inwestycja w Warszawie będzie trafiała na pana biurko?

– Chciałbym, żeby każda była kontrolowana pod względem estetycznym. Nie uważam się za arbitra elegancji i nie sądzę, żeby moją rolą było rzucenie okiem na obraz każdej nowej inwestycji i arbitralne stwierdzenie „ładne”, albo „nieładne”. Ważne jest to, żeby istniały procedury działania.

Ale na kryteria w tych procedurach największy wpływ będzie miał pan…

– Nie uciekam od tego, ale mam wrażenie, że im więcej osób będzie pilnowało estetycznych standardów, tym lepiej. Być może istnieją genialne jednostki, które same potrafią ogarnąć temat estetyki całego miasta. Ja się za taką nie uważam.

Często pan rozmawia z panią prezydent?

– Mniej więcej raz w tygodniu. Przez pierwsze dni w urzędzie musiałem odbyć tyle spotkań, że brakowało czasu na codzienną pracę. I były to spotkania niezbędne, bo nie tylko z władzami miasta, ale też najróżniejszymi jednostkami miejskimi, których jest bardzo dużo. Ten okres powoli się kończy. Mam nadzieję.

Co przez dwa miesiące okazało się dla pana największym problemem?

– Brak czasu na realizację długoterminowych projektów. Jest tyle bieżących spraw, które są pilne i nie można ich przełożyć, bo też są ważne. Dotyczą konkretnych osób i trzeba się zastanowić, co im odpisać.

„Przed moim domem postawiono słupki, a one tu nie pasują. Zróbcie coś…”?

– Często wnioski i skargi dotyczą reklam czy szyldów na budynkach. Trzeba sprawdzić jaki jest estetyczny efekt proponowanej zmiany, ale z drugiej strony nie można być przesadnie autorytarnym. Czasem, choć to drobne decyzje, to są bardzo trudne.

Czym się pan kieruje?

– Bardzo trudno przekonać mnie do reklamy, która nie jest związana z danym miejscem, czyli wprost – nie jest szyldem. W Warszawie reklamy są właściwie wszędzie. W pozostałych przypadkach sytuacje nie są jednoznaczne. Często decyduje ocena estetyczna. Od tego się nie ucieknie.

Chce pan ograniczyć ruch w kwadracie ulic Nowy Świat, Jerozolimskie, Marszałkowska, Królewska. Od innych osób w ratuszu słyszałem, że to centrum miasta może się opierać nie na Marszałkowskiej, a na Jana Pawła II, a w przyszłości może się przesunąć jeszcze bardziej na zachód. Jest w ratuszu konkretna wizja tego, gdzie ograniczać ruch samochodowy?

– Wspomniany przeze mnie kwadrat ulic może się w przyszłości powiększyć. Ograniczanie ruchu w centrum to problem społeczny. Mamy dwa obozy wśród warszawiaków. Jedni widzą sens w eliminacji samochodów z centrum miasta. Drudzy to zagorzali „samochodziarze”, którzy nie wyobrażają sobie innego sposobu dojeżdżania do pracy, lub do sklepu…

Wszędzie, gdzie ograniczano ruch, trzeba było przełamać opór tych drugich, żeby potem stwierdzić, że było warto…

– Generalnie zgadzam się z postulatami tych pierwszych. Zresztą trudno się nie zgadzać, znając historię rozwoju wielu miast zachodnich, gdzie ograniczanie ruchu dało świetne efekty. Ale mimo wszystko trzeba pamiętać o interesach tej drugiej grupy. Trzeba to robić krok po kroku, za każdym razem pokazując korzyści i połączyć z rozwojem publicznej komunikacji. To praca na lata, która wiąże się w pewnym sensie ze zmianami kulturowymi.

A konkretnie co trzeba zrobić, by ograniczyć ruch bez szkody dla „samochodziarzy”?

– Budowa drugiej linii metra daje duże możliwości, zresztą dzięki niej zasadne wydaje się zwężenie Świętokrzyskiej. Poza tym np. tworzenie podziemnych parkingów jest rozwiązaniem korzystnym dla nich. Jednocześnie uwalnia przestrzeń którą można wykorzystać w inny sposób.

Tramwaj powinien pojechać po Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie?

– Wszyscy mnie o to pytają. Nie mam jednoznacznej opinii. Z jednej strony tramwaj to bardzo „miejski” środek transportu, który nie przeszkadza pieszym i dobrze wpisuje się przestrzeń. Z drugiej strony ten ciąg niedawno był przebudowywany i może nie warto pośpiesznie robić kolejnych zmian. Poza tym nowoczesne tramwaje stają się coraz bardziej monumentalne. Robią się z nich miejskie pociągi. Sympatyczne, ale jednak bardziej pociągi niż taki urokliwy tramwaj jaki wyobrażalibyśmy sobie na Krakowskim Przedmieściu.

Co znajdzie się wśród dziesięciu miejsc, które w Warszawie warto zmienić w pierwszej kolejności? Wybierzecie je w marcu z udziałem mieszkańców i organizacji społecznych, ale na pewno ma pan jakichś „faworytów”.

– Spodziewam się, że w dziesiątce, mają szansę znaleźć się wszystkie możliwe place w centrum miasta, pewnie też parki. Natomiast będzie pewnie niespodzianką, gdy pojawią się kandydatury dzielnicowe. A centra dzielnic są bardzo ważnym aspektem funkcjonowania miasta. Sam pewnie widziałbym tam takie oczywistości jak plac Powstańców Warszawy, plac Defilad, plac Trzech Krzyży, gdzie nie ma żadnej jakości, tylko jakieś zdezelowane, przedpotopowe obiekty. Tamtejszą przestrzeń należałoby tak naprawdę zaprojektować od nowa. Ale jest też kilka miejsc, które są zapomniane, np. Oś Saska. Urywa się gdzieś na Marszałkowskiej. Park Saski jest od niej odcięty, a całość jest urbanistycznie mocno przekształcona przez osiedle Za Żelazną Bramą. Ale chciałbym przywrócić kiedyś ten teren miastu.

O pierwszych pomysłach Wojciecha Wagnera możecie przeczytać tutaj.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Warszawa. Nowy, ludzki wymiar ulicy Targowej

Przestrzeń

Warszawa. Nowy, ludzki wymiar ulicy Targowej

rozmawiał Rafał Gębura 24 lutego 2014

Warszawa rusza na wojnę z reklamami

Przestrzeń

Warszawa rusza na wojnę z reklamami

Jakub Dybalski 11 lutego 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5