Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Przejścia podziemne. W Polsce to wciąż prestiż

Dalej Wstecz
Autor:

Justyna Urbaniak

Data publikacji:
2014-01-19 09:16
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Przejścia podziemne. W Polsce to wciąż prestiż
Pomnik Anonimowego Przechodnia we WrocławiuMmaatt9933
Przejścia podziemne i kładki są niewątpliwie trudnym elementem przestrzeni ruchu pieszego, choć w Polsce wciąż dominuje myślenie o tym, że spychanie ludzi do podziemi służy zwiększaniu ich bezpieczeństwa. Wiele miast gotowych jest zainwestować miliony złotych na ich remonty, ponieważ przejścia te pozostają wciąż rodzajem mylnie pojętego symbolu nowoczesności miast.

Budowanie przejść podziemnych było swego czasu częstym rozwiązaniem szczególnie w wielu miastach „bloku sowieckiego”. Eliminowano wówczas jednopoziomowe przejścia dla pieszych na niektórych ulicach śródmiejskich, przekształcając je w arterie ruchu kołowego. Dla osób niepełnosprawnych czy matek z dziećmi śródmieście Budapesztu, Wiednia, Warszawy czy Moskwy zostało w ten sposób pocięte trudno przekraczalnymi barierami.

Niebezpieczne, bezpieczne przejście

Inaczej wyglądała kwestia w dużych metropoliach Zachodu. Tu przejścia podziemne budowano rzadko. Nawet tam, gdzie powstała stacja metra, nie zrezygnowano z pasów na jezdniach. Pojawiały się co prawda pomysły, aby uniemożliwić pieszym przechodzenie przez jezdnię na ruchliwym Piccadilly Cirus, Place de L'Opera czy Times Square, nigdy ich jednak nie zrealizowane mimo iż pod wspomnianymi placami znajdują się rozbudowane podziemia.

Budowaniu przejść towarzyszyła argumentacja o zwiększeniu bezpieczeństwa pieszych. To było mylne przekonanie ze względu na fakt, iż co prawda wyeliminowano możliwość potrącenia przez samochód, ale znacznie zmniejszono tym samym bezpieczeństwo osobiste. Najbardziej niebezpieczne są przejścia peryferyjne, ponieważ tam gdzie są ludzie, z natury jest bardziej bezpiecznie.

Zamykanie przejść podziemnych albo otwieranie alternatywnych przejść w poziomie jezdni stało się powszechne dopiero w latach 90. W Bazylei tunel dla pieszych przy dworcu SBB stał się podziemną drogą rowerową. W Bremie zaopatrzono w jednopoziomowe przejścia zachodnie wejście na główną ulicę handlową. Jedna ze stacji podziemnych w Stuttgarcie - Rotebühl Platz przestała pełnić funkcje przejścia podziemnego po ograniczeniu ruchu na ulicy. Otwarto ring wiedeński dla pieszych, podczas gdy niektóre tunele – zamknięto. Tendencja do zamykania przejść podziemnych zawładnęła nawet Japonią.

Piesi mają chodzić po ziemi

Inaczej jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Chyba jedynie w Czechach widać wyraźnie nowe podejście – szczególnie w Brnie. Na przełomie wieków, kiedy Zachód zastanawiał się nad tym, co zrobić z niepotrzebnymi przejściami, Wschód postawił na budowę nowych, jednocześnie poszerzając drogi (np. ulice Pabianicka i Zgierska w Łodzi). Działo się to również w centrum. Dobrym przykładem jest tutaj ul. Lubomirskiego w Krakowie, czy główne miasto w Gdańsku, odcięte od południowego przedmieścia kilkoma tunelami. Przejście podziemne odcina także pieszą promenadę na ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, choć akurat w tym przypadku planowana jest gruntowna przebudowa. Do 2016 roku przejście podziemne ma zostać zabudowane, a ruch pieszych będzie się odbywał górą, po pasach na jezdni. To nietypowe podejście patrząc na inne polskie miasta, dla których przejścia podziemne wciąż są symbolem nowoczesności. Tak jest w przypadku nowo wybudowanego przejścia podziemnego w centrum Białegostoku, o którym szerzej pisaliśmy tutaj.

– Piesi mają chodzić po ziemi, takie jest założenie każdego nowoczesnego systemu komunikacyjnego, natomiast jeśli chce się cokolwiek schować to może raczej samochody. Nikt już takich rzeczy nie buduje z wielu powodów. M.in. dlatego że są to przedsięwzięcia dużo bardziej kosztowne niż sprawne uregulowanie przejścia dla pieszych i uspokojenia transportu. Poza tym nikt takim przejściem podziemnym nie chce chodzić po zmroku – wyjaśniał swego czasu dr Andreas Billert, niemiecki specjalista od rewitalizacji, wykładowca Uniwersytetu Viadrina.

Tekst powstał na podstawie publikacji Jacka Wesołowskiego „Miasto w ruchu”.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5