Partnerzy serwisu:
Felietony i komentarze

Most Poniatowskiego można poprawić już. Pomiarami prędkości. KOMENTARZ

Dalej Wstecz
zdjęcie autora

Łukasz Puchalski

Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie

Data publikacji:
2018-09-20 08:00
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Most Poniatowskiego można poprawić już. Pomiarami prędkości. KOMENTARZ
fot. Boston9, lic. CC BY-SA 3.0 Wikia Warszawa
Zeszłotygodniowy śmiertelny wypadek rowerzystki zelektryzował media nie tylko w Warszawie. Niestety część z nich wykorzystała tę tragedię do kontynuowania walki plemion o trofeum, jakim jest przestrzeń na drodze. Radzono komu zabrać, dlaczego i ile. Kto na drodze jest zły, a kto gorszy. I dlaczego miasto tak wolno buduje, przecież trzeba ich wszystkich rozdzielić.

Most Poniatowskiego to miejsce gdzie, jak w soczewce, skupiły się wszystkie problemy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Kierowcy rajdowcy na ulicach, rowerzyści ignoranci na chodnikach, a piesi... Tych to chyba nadal nikt nie bierze na poważnie.

A niewiele brakowało, by w sobotni wieczór pod kołami samochodu znalazł się właśnie bogu ducha winny pieszy, który też uczestniczył w zdarzeniu! Ten sam dzień, ten sam moment, to samo miejsce, ale... Dyskusja byłaby prawdopodobnie w innym miejscu i kto inny był na celowniku. W samej Warszawie jeszcze przez wiele lat będą ulice, na których nie będzie wydzielonej drogi dla rowerów.

Sam most Poniatowskiego to element ciągu komunikacyjnego wiodącego Al. Jerozolimskimi z jednej strony Wisły i ul. Waszyngtona z drugiej. Nie prowadzi na niego żadna ścieżka rowerowa. Konstrukcyjnie, aby zmieścić na nim wydzieloną drogę dla rowerów najprościej byłoby go zbudować na nowo. I nie chodzi wyłącznie o szerokość jezdni. Też o ulokowanie zjazdów w miejscach o praktycznie zerowej widoczności, schowanych po lewej stronie Wisły za historycznymi wieżycami, czy prowadzenie zjazdów i najazdów częściowo po nasypach ograniczających praktycznie do minimum możliwość puszczenia kładki rowerowej pod obiektem, tak jak to jest na moście Łazienkowskim. Jeszcze wiele lat zajmie nam budowa infrastruktury rowerowej w tym, jak i kilku innych korytarzach. A piszę to w roku, w którym w stolicy w budowie lub remoncie znajduje się 100 kilometrów (!) infrastruktury rowerowej. Dzięki środkom z Unii Europejskiej mamy historyczny moment, ponieważ dotychczas na taką skalę nie budowało żadne inne miasto w tej części Europy.

Czy zadowolenie wyborców jest tego warte?


W ostatnich latach infrastrukturę zyskał most Łazienkowski, most Grota-Roweckiego, obecnie budowany jest most na południowej obwodnicy Warszawy, a projektowana jest kładka pieszo-rowerowa na wysokości ul. Karowej i Okrzei. Przyjdzie też czas na most Poniatowskiego, do tego momentu potrzeba nam jednak skutecznej egzekucji przepisów o ruchu drogowym.

Ja wiem, że mieszkaniec z mandatem to unieszczęśliwiony wyborca, a żadna władza nie lubi nieszczęśliwych wyborców. Ale czy przymykanie, a obecnie w zasadzie zamkniecie oczu na to, co się dzieje na polskich drogach, jest tego warte? Czy na serio, wychodząc z domu mamy oddać własne życie, czy życie naszych dzieci wyłącznie losowi? Tylko dlatego, że nam się spieszy? O bezpieczeństwie mamy dyskutować jedynie na wykresach, tabelkach, statystykach podsumowujących kończący się rok? Czy w końcu sami chcemy być tylko statystyką?

Infrastruktura jest oczywiście bardzo ważna. Ale problemem podstawowym, grzechem pierwotnym, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na ulicach, jest jednak prędkość i przyzwolenie społeczne na łamanie przepisów. 180 km/h na moście w centrum Warszawy – bardzo proszę. Bo to jeden? Bo to raz? Na samej Wisłostradzie, w ciągu tylko jednego dnia, 4500 osób powinno tracić prawo jazdy. Tylu kierowców, jak wynika z pomiarów, co najmniej dwukrotnie przekracza dozwoloną prędkość.

Ale przecież statystycznie jesteśmy coraz lepszymi jesteśmy kierowcami. W końcu Policja zatrzymuje coraz mniej praw jazdy...

Wymagać od kierowców i od rowerzystów


Powiedzieć prawdziwe "sprawdzam" dziś jest łatwiej niż jeszcze parę lat temu. Technika poszła do przodu. Już nie trzeba za piratami gnać przez pół miasta na sygnale, żeby wlepić im mandat. Dziś naprawdę wystarczy już tylko chcieć.

Przepis na most Poniatowskiego, jak i wiele innych miejsc jest trywialnie prosty – odcinkowy pomiar prędkości. Egzekucja ograniczenia dopuszczalnej prędkości na moście to, w zależności od miejsca, 40 lub 50 km/h. Wtedy można mówić o przeniesieniu pasa autobusowego na wewnętrzny pas i należy oczekiwać od rowerzystów jazdy jezdnią (przypominam, że wbrew temu, co podnoszą aktywiści, do wypadku doszło na jezdni w kierunku Pragi a tam buspasa nie ma.) Opornych rowerzystów dalej poruszających się po chodniku trzeba mandatować (część rowerzystów na chodnikach w tej, ale też w innych częściach miasta, to prawdziwi królowie życia).

Po co nam "Państwo z dykty"?

I wystarczy miejsca dla wszystkich bez animozji, kłótni i przekonywania na internetowych forach, kto jest większym szkodnikiem dla miasta. Nikomu też nie trzeba zakazywać korzystania z przeprawy. Wydaje się, że nic lepszego na „już” się nie wymyśli. Trzeba przekonać jeszcze tylko tych, którzy odcinkowy pomiar prędkości mogą uruchomić. Bo ja właśnie usłyszałem "nie". Nie ma pieniędzy i rąk do obsługiwania urządzenia. Gdyby nie to, że kocham mój kraj, zacytowałbym klasyka: "Państwo z dykty”.

W sobotni wieczór stała się okropna tragedia, tragedia młodej dziewczyny, która poruszała się rowerem, całej jej rodziny, ale też i kierowcy, który w tym wypadku uczestniczył, a nie miał prawdopodobnie czasu na jakąkolwiek reakcję. Ogromne wyrazy współczucia.

Nie doprowadźmy do kolejnej tragedii, jaką będzie prowadzenie jałowej dyskusji polegającej na mniej lub bardziej niecenzuralnej utarczce różnych grup. Dalej trzeba robić swoje – budować, edukować. Ale zacznijmy przede wszystkim na poważnie egzekwować istniejące przepisy, w stosunku do wszystkich. Inaczej ten tragiczny w skutkach wypadek okaże się wyłącznie tematem wielokrotnie rozpoczynającej się dyskusji, w której ewidentnie po raz kolejny zabraknie puenty.

Autor jest dyrektorem Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie i jednocześnie pełnomocnikiem prezydenta Warszawy ds. ruchu rowerowego. Tytuł i śródtytuły od redakcji.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Komentarz. Most Poniatowskiego mniej ważny niż Dubaj?

Felietony i komentarze

Komentarz. Most Poniatowskiego mniej ważny niż Dubaj?

Jakub Dybalski 11 września 2018

Rowery na mosty. Co po Łazienkowskim? [ROZMOWA]

Przestrzeń

Rowery na mosty. Co po Łazienkowskim? [ROZMOWA]

Jakub Dybalski 11 sierpnia 2017

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS