Partnerzy serwisu:
Prawo & Finanse

Ustawa PZP. Za pakietowanie linii zapłaci ostatecznie pasażer?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2018-04-10 12:54
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Ustawa PZP. Za pakietowanie linii zapłaci ostatecznie pasażer?
fot. Michał Szymajda
– Patrzmy z optymizmem, że pomysł się powiedzie, a nie szukajmy od początku dziury w całym – apeluje wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz przepytywany przez „Dziennik Gazetę Prawną” o prace nad nową ustawą o publicznym transporcie zbiorowym. Ale ze szczegółów planowanych rozwiązań wynika, że przewoźnicy – jak dziś – będą jeździć tam, gdzie będzie się im opłacało. Ci, którzy przetrwają zmiany.

Głównym celem zmian w ustawie, która jest przygotowywana od wielu miesięcy, jest zapewnienie transportu zbiorowego tym obszarom Polski, które dziś są społecznie wykluczone. Wiceminister Marek Chodkiewicz ocenia je na 35 proc. powierzchni kraju, ale to założenie dość orientacyjne, oparte na liczbie linii PKS, które w ostatnich latach zostały zlikwidowane. Żeby temu przeciwdziałać, ustawa ma nałożyć na samorządy obowiązek tzw. pakietowania linii. Przetargi będą organizowane na obsługę wielu linii, wśród których musi się znaleźć przynajmniej jedna niedochodowa i jedna dochodowa, dzięki której przewoźnik „odbije” sobie straty na tej pierwszej.

Linie niedochodowe mają się finansować

Co jednak w sytuacji, gdy na danym obszarze są same niedochodowe linie albo dochodowych jest zbyt mało? – Samorząd będzie w stanie rozstrzygnąć, które trasy są dochodowe, a które nie, i będzie w stanie stworzyć taką kombinację tych linii, by przewoźnik mógł podjąć się takiej pracy z zyskiem – ucina Chodkiewicz w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną i dodaje, że jeśli jednak nie będzie to możliwe (czyli żaden przewoźnik nie podejmie się obsługi linii), organizator transportu będzie mógł powierzyć usługę konkretnej firmie, za stosowną opłatą.

Na zasadne pytanie skąd samorządy wezmą na to pieniądze i czy przewidziane są na to dopłaty, Chodkiewicz odpowiada przecząco. – Konstrukcja jest taka, że to cena biletów na danych trasach określa zysk przewoźnika. To on musi stworzyć taki system cen biletowych, by wyszedł na plus – wyjaśnia. – Chcemy, by te linie utrzymywały się same.

Można się więc domyślać, że według planów urzędników to pasażerowie będą musieli utrzymać niedochodową linię, która ma jeździć tam, gdzie dziś nic nie jeździ. A nie jeździ właśnie dlatego, że jest nieopłacalna, bo gdyby miała być opłacalna, bilety musiałyby być bardzo drogie, co tym bardziej sprawiłoby, że nikt by z niej nie korzystał.

– Patrzmy z optymizmem, że pomysł się powiedzie, a nie szukajmy od początku dziury w całym. Nie ma konieczności, by obsługę danego kursu zapewniał duży autobus, może to być równie dobrze bus, który będzie wykonywał np. dwa–trzy kursy dziennie i to danej społeczności zapewni pełną obsługę – sugeruje Chodkiewicz.

Linie dla wszystkich?

Wiceminister Chodkiewicz nie widzi też zagrożenia, że pakietowanie linii spowoduje, że część przewoźników, którzy nie dostaną zamówienia ze strony samorządu, po prostu zbankrutuje. Nie zgadza się ze stwierdzeniem że rynek zostanie zamknięty, bo pakiety będą przyznawane na określony czas.

– Praca będzie dla wszystkich, ponieważ musimy skomunikować dodatkowo wspomniane 35 proc. kraju. Moim zdaniem organizator transportu przy pakietowaniu stworzy większą liczbę możliwości dla przedsiębiorstw transportowych (…). Nic nie stoi na przeszkodzie, aby np. bardziej dochodową linię podzielić na dwóch przewoźników – odpowiada.

Urzędnik zaznacza, że wiele rozwiązań zawartych w projekcie ustawy wciąż jest rozważanych. Wspomina, że podczas konsultacji pojawił się pomysł, by rynek przewozów podzielić na trzy „podrynki” – gminny, powiatowy i wojewódzki – co pozwoliłoby dopasować zamówienia do wielkości przewoźników. Wciąż rozważany jest zakaz używania w przetargach kryterium wieku taboru. W założeniu ma to chronić małych przewoźników, według komentatorów sprawi, że pasażerowie będą wożeni rzęchami, bo nikomu nie będzie się opłacało oferowanie fabrycznie nowych pojazdów.

Możliwe jednak jest np. rozwiązanie zakąłdające wymianę taboru w ciągu określonego czasu po starcie usługi. – Tak, by przewoźnik np. miał dwa lata na wymianę połowy taboru, a cztery na cały – objaśnia Chodkiewicz.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Nowelizacja ustawy jednak zlikwiduje ulgi?

Prawo & Finanse

Nowelizacja ustawy jednak zlikwiduje ulgi?

Marcin Gromadzki/oprac. Jakub Madrjas 01 marca 2018

Nowelizacja ustawy o PTZ – podejście siódme

Prawo & Finanse

Nowelizacja ustawy o PTZ – podejście siódme

Marcin Gromadzki/oprac. Jakub Madrjas 26 lutego 2018

Gromadzki: Zmiany w ustawie o PTZ wymagają dopracowania

Prawo & Finanse

Gromadzki: Zmiany w ustawie o PTZ wymagają dopracowania

Roman Czubiński 01 lutego 2018

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5