Partnerzy serwisu:
PARTNER DZIAŁU


Mobilność

Płatność kartą w komunikacji, czy… od razu telefonem?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2016-11-07 11:05
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Płatność kartą w komunikacji, czy… od razu telefonem?
fot. Tom Page From London, UK; lic. CC BY-SA 2.0. wejście do metra w Londynie
– W Londynie metro jest podstawową formą transportu. Pasażer wchodzi i wychodzi przez bramkę. Nie trzeba go uczyć nowego zachowania, bo on po prostu wchodząc do metra wyciągnie inną kartę niż do tej pory. W przypadku wprowadzenia takiego systemu w komunikacji opartej na autobusach, jest inaczej – mówi w rozmowie z Transportem-Publicznym.pl Maciej Kornatowski, business development manager w Mastercard.

Jakub Dybalski, Transport-Publiczny.pl: Co takiego jest w Londynie, że akurat tam płatność za przejazdy kartą się udała?

Maciej Kornatowski, Mastercard: System pasuje do wszystkich miast. Różnica polega na kosztach wdrożenia i oszczędnościach w związku z efektem, jaki chcemy uzyskać. Londyn to bardzo dużo pasażerów przyjezdnych, którzy podróżują tam na biletach jednorazowych, trzydniowych, czy turystycznych, bo po chodzą z innych miast. Tam gdzie turystów jest mało, celem jest skłonienie jak największej ilości pasażerów, do korzystania z biletów miesięcznych. Generalnie im więcej pasażerów korzysta z biletów długookresowych, tym korzyści z przeskoczenia do systemu płatności kartą są mniejsze.

Oszczędności dla miasta polegają też na rezygnacji z biletów, które najczęściej są szczególnego rodzaju drukami, oraz na systemie dystrybucji tych biletów. Trzecia korzyść wiąże się z samym modelem transportu i przyzwyczajeniami pasażerów. W Londynie metro jest podstawową formą transportu. Pasażer wchodzi i wychodzi przez bramkę. Nie trzeba go uczyć nowego zachowania, bo on po prostu wchodząc do metra wyciągnie inną kartę niż do tej pory. W przypadku wprowadzenia takiego systemu w komunikacji opartej na autobusach, trzeba nauczyć pasażera, że nie wystarczy po prostu wsiąść, ale też musi iść w konkretne miejsce i odbić kartę. Zupełnie inaczej wygląda to tam, gdzie wsiada się pierwszymi drzwiami i wysiada z tyłu niż tam, gdzie wsiada i wysiada się wszystkimi drzwiami. Nie chodzi o to, że dla niektórych miast system się nie nadaje, ale że różnią się skalą oszczędności i trudności we wprowadzeniu.

Czyli w Polsce miastem, które przede wszystkim powinno rozważyć wprowadzenie takiego systemu jest Warszawa?

Albo Kraków, jeśli weźmiemy pod uwagę ilu turystów odwiedza każdego roku to miasto. Dołożyłbym do tej listy Wrocław, Poznań i Gdańsk. Przy czym trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy – o kosztach wymiany infrastruktury. Jeśli miasta zainwestowały w rozwój technologii mifare [standard bezdodtykowych kart zbliżeniowych używany m.in. w Warszawie i w Gdańsku – red.], a więc już mają karty, czytniki, itp., to drożej jest to wszystko wymienić, niż zdecydować się na nowoczesną technologię, nie mając na wstępie nic.

Może to jest powód, dla którego duże polskie miasta jeszcze się tym nie zainteresowały ma małe Świebodzice wprowadzają taki system?

Próbują, zresztą nie tylko Świebodzice, ale też kilka innych miast. W tym wypadku skala też ma znaczenie. W Świebodzicach system działa w niewielkiej liczbie autobusów. Z tego co wiem Warszawa próbowała kilku nowoczesnych rozwiązań przeprowadzając testy na jednej linii. Ale jedna linia w Warszawie to czasem ponad 20 autobusów, czyli dość poważna inwestycja, jeśli chcemy je wyposażyć, a z drugiej strony czy wyniki na jednej linii mogą być reprezentatywne dla całego systemu?

Przedstawiciele miast zwracają nam uwagę na jeszcze jeden problem – stopień skomplikowania projektu. Żeby taki projekt otrzymał dofinansowanie unijne, musi być wpisany w długoterminową strategię miasta, a to oznacza konieczność uzgodnienia ze wszystkimi zainteresowanymi komórkami. Podkreślamy przykład Londynu, dlatego że brytyjska stolica wdrażała ten projekt osiem lat. Zaczynała od testu w metrze, potem rozciągnięto system na całe metro, potem testy w autobusach, na początku z częścią kart, potem ze wszystkimi kartami angielskimi, potem też zagranicznymi. Było to podzielone na wiele etapów.

Spodziewa się pan, że polskie miasta w ciągu kilku lat wprowadzą płatność kartami, czy może potrwa to dłużej? Warszawa od dłuższego czasu mówi o wymianie obecnego systemu na nowocześniejszy.

System warszawski rzeczywiście jest już trochę leciwy i pewnie niedługo zostanie wymieniony na nowszy. Tylko że im dłużej będzie czekać, tym bardziej prawdopodobna stanie się wymiana na system czysto mobilny, czyli bilety w telefonach. Już dziś prawie wszyscy mają smartfona, a jeśli nie wszyscy, to na pewno ci, po których spodziewamy się, że będą z tego systemu korzystać. Druga rzecz to koszty, bo w tym wypadku odchodzi sporo wydatków związanych z przygotowaniem infrastruktury.

A co z osobami, np. starszymi, które ze smartfona, czy z karty płatniczej nie korzystają? Jak poradzono sobie z tym w Londynie?

To jest dobre pytanie, ale często traktowane jako wymówka. Bo jak dziś osoby starsze, albo na wózku inwalidzkim szukają miejsca gdzie mogą kupić bilet? Idą do kiosku albo automatu, do którego muszą się dostać przez ulicę, przejście podziemne, schody, itp. Chodzi o to, że również dziś bariery istnieją, choć innego rodzaju. Dla tego rodzaju osób nowe technologie mogą być nawet wygodniejsze. Łatwiej korzystać z plastikowej karty niż np. gromadzić na zapas plik biletów. Mam wrażenie, że smartfon czy karta dają dużo więcej możliwości by pomóc takim osobom, niż rozwiązania, które mamy obecnie.

Trzeba by więc zapytać nie o to czy papierowe bilety odejdą do lamusa, ale kiedy?

Nie ma żadnego powodu, żeby one miały przetrwać. To właściwie wiąże się z pytaniem dotyczącym naszej głównej działalności, czyli kiedy zniknie gotówka? Chcielibyśmy, żeby stało się to jak najszybciej. Łatwiej o wskazanie daty w miarę bliskiej w tych krajach, w których wszyscy widzą z takiej zmiany korzyści. Np. w Skandynawii, gdzie rządy już próbują wyznaczać takie terminy. Ale nie trzeba szukać daleko. Śledzimy dane z aplikacji Sky Cash i opłat w parkomatach w Warszawie. Od momentu gdy wprowadzono możliwość opłaty kartą, wpływy z parkowania wzrosły o 7 proc. Dlatego, że stało się to łatwiejsze i nikt nie musi martwić się o to, czy ma monety. A z drugiej strony zarządzający parkomatami przyznają, że spadły im koszty obsługi gotówki – mniej trzeba wozić, mniej trzeba naprawiać, gdy ktoś zapcha otwór na monety gumą do żucia, itp.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
MCX: System płatności kartą zamiast wspólnego biletu? [film]

Mobilność

MCX: System płatności kartą zamiast wspólnego biletu? [film]

Michał Szymajda 04 listopada 2016

Łódź: Karta płatnicza stanie się biletem

Komunikacja

Łódź: Karta płatnicza stanie się biletem

Kasper Fiszer 26 października 2016

KTP 2015: Kluczem do wygody jest bezgotówkowość

Prawo & Finanse

KTP 2015: Kluczem do wygody jest bezgotówkowość

Leonard Dolecki 20 października 2015

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5