Partnerzy serwisu:
Mobilność

Mediolan chce płacić za jeżdżenie rowerem. Czy to dobry pomysł?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2016-03-01 12:21
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Mediolan chce płacić za jeżdżenie rowerem. Czy to dobry pomysł?
rower w pobliżu Katedry w Mediolaniefot. ProtoplasmaKid, lic. CC 3.0
Północnowłoskie miasto, w ramach walki z zanieczyszczeniem powietrza, planuje powtórzyć eksperyment z Paryża i płacić dojeżdżającym do pracy na rowerach za każdy przejechany kilometr. Ale wśród specjalistów od polityki miejskiej toczy się spór, czy to skuteczny sposób na odciągnięcie mieszkańców od samochodów.

Stolica Lombardii ma ten sam kłopot z zanieczyszczonym powietrzem co Kraków. W grudniu zeszłego roku smog zmusił lokalne władze do ograniczeń w ruchu samochodów i czasowego obniżenia cen biletów. O ile jednak w Europie północnej antysamochodowe działania trafiają na podatny grunt, to we Włoszech, ojczyźnie skuterów Vespa, czy fiatów, nie jest to takie łatwe.

Pod koniec roku włoski rząd uruchomił fundusz w wysokości 35 mln euro, z którego samorządy mogą pozyskiwać granty na wprowadzanie rozwiązań z zakresu zrównoważonego transportu. Miasto właśnie w ten sposób chce sfinansować program dopłat dla mediolańczyków dojeżdżających do pracy rowerem. W 2014 r. pilotażowo takie rozwiązanie sprawdzał Paryż, gdzie za każdy przejechany na rowerze kilometr otrzymywało się 25 centów. We Włoszech podobny projekt jest realizowany w niewielkim toskańskim mieście Massarosa.

Pierfrancesco Maran, odpowiedzialny w mediolańskim ratuszu za kwestie związane z mobilnością twierdzi, że nie będzie to trudne. – Odpowiednie aplikacje smatfonowe istnieją. Nie będą może superdokładne, ale przecież nie rozmawiamy o wielkich sumach – tłumaczy. Aplikacja miałaby sprawdzać prędkość rowerzysty, by określić jaki dystans przejechał pedałując. Szczegóły techniczne ratusz chce opracować razem z mediolańską Politechniką.

Drogi, parkingi, prysznice

Tu jednak pojawia się problem, bo nawet pomysłodawcy przyznają, że choć projekt jest ważny, to sami… raczej nie korzystają z roweru. I niewykluczone, że nawet pieniądze za pedałowanie ich do tego nie zachęcą. Na wyniki testów w Massarosie trzeba jeszcze zaczekać, ale w Paryżu eksperyment udał się połowicznie. Z ponad ośmiu tysięcy osób, którym zaproponowano jeżdżenie rowerem, z oferty skorzystało ledwie kilkaset. Z drugiej strony Holger Haubold z Europejskiej Federacji Cyklistów wskazuje, że w Belgii, gdzie niektóre firmy płacą pracownikom za korzystanie z roweru, taka polityka przynosi zauważalne efekty.

Brytyjski „The Guardian”, który opisał mediolański pomysł, przytacza badania amerykańskiego urbanisty Ralpha Buehlera, który wskazuje, że w USA aż 60 proc. dojeżdżających do pracy jest rowerem „zainteresowana, ale ma obawy”. Jeśli więc płacenia za pedałowanie nie połączy się ze stworzeniem – najogólniej rzecz ujmując – przyjaznego środowiska dla rowerzystów, to skorzysta z tego tylko niewielka grupa. – Działanie nie będzie miało wpływu właśnie na tę ogromną rzeszę, która „chciałaby, ale ma wątpliwości” – zaznacza Buehler.

Amerykanin wskazuje trzy kluczowe dla rowerzystów elementy – dostępność dróg rowerowych, bezpieczne parkingi rowerowe i prysznice.

Nie zmuszać do pedałowania w smogu

Potwierdzają to doświadczenia Kopenhagi, która od lat uchodzi za wzór polityki rowerowej. Copenhagenize, organizacja, która zajmuje się doradztwem i promocją ruchu rowerowego, przepytała Duńczyków, dlaczego jeżdżą na dwóch kółkach. Okazało się, że kwestie finansowe są istotne dla niewielu z nich. Tylko 6 proc. respondentów odpowiedziało, że korzysta z roweru, bo to tanie. Aż 56 proc. stwierdziło, że taka forma transportu jest szybka i wygodna, 19 proc. pedałuje dla zdrowia lub traktuje to jako ćwiczenia a 1 proc. robi to z troski o środowisko. To ostatnie jest o tyle istotne, że niekoniecznie (co wynika z badań) może masowo zachęcić do roweru, ale może skutecznie zniechęcić.


fot. Goldmund100, lic. GNU

– Zanieczyszczone powietrze stwarza niekorzystne dla rowerzystów otoczenie i nie zachęca do spędzania czasu na zewnątrz – mówi Mikael Colville–Andersen, dyrektor wykonawczy w Copenhagenize. – Programy na zasadzie „pay-to-bike” nie są złe. Ale jeśli w mieście przykrytym przez smog, każemy ludziom wsiąść na rower i jeździć, to jest to trochę absurdalne – dodaje.

Zachęta finansowa nie szkodzi, ale…

Również Buehler nie odrzuca z gruntu pomysłu z płaceniem. Wręcz przeciwnie. – Bywają idealiści, którzy widzą w rowerze sposób na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Ale dla wielu, dodanie tej drobnej, ale konkretnej zachęty, może mieć istotną, przekonującą moc – wskazuje. Tylko że jeśli zaproponujemy wyłącznie pieniądze, to nie wystarczy.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Jak amerykański Deloitte radzi walczyć z korkami w miastach

Mobilność

Jak amerykański Deloitte radzi walczyć z korkami w miastach

Jakub Dybalski 23 marca 2016

Warszawa. Czy nowe standardy rowerowe będą dobre?

Mobilność

Warszawa. Czy nowe standardy rowerowe będą dobre?

Rafał Stawecki 17 marca 2016

Co piąty Polak chciałby dojeżdżać rowerem do pracy

Mobilność

Co piąty Polak chciałby dojeżdżać rowerem do pracy

Rafał Stawecki 03 lutego 2016

 

 

 

 

 

 

współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS