Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Słupki batem na kierowców?

Dalej Wstecz
Autor:

Łukasz Malinowski

Data publikacji:
2021-05-23 10:00
Tagi:
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Transport Publiczny

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Słupki batem na kierowców?
fot. Łukasz Malinowski
Problemy z parkowaniem dotykają większości polskich miast. Kierowcy często rozjeżdżają trawniki i niszczą chodniki. Skuteczną metodą walki z dewastacją jest stawianie słupków. Niestety nie są one zbyt estetyczne. Co zatem zrobić, żeby odpowiedzą na patoparkowanie nie została powszechna słupkoza?

Początek wiosny w Warszawie bywa piękny, ale niesie też destrukcję i zniszczenie. Rozmoknięte trawniki i pobocza są rozjeżdżane przez kolejne źle zaparkowane samochody. Tak dzieje się w każdej dzielnicy i w wielu innych miastach w Polsce. W tym roku lokalne stołeczne media pisały o wielu takich przypadkach. Na Saskiej Kępie rozjechane zostały, wykonane z budżetu obywatelskiego, ogrody deszczowe przy ulicy Francuskiej. Zniszczeniu szybko uległy nowe trawniki na Rydygiera, a przykłady można by mnożyć niemal w nieskończoność, i to w samej Warszawie.

Takie zniszczenia wymagają oczywiście napraw i znaczących wydatków – wprawdzie w stolicy koszt metra kwadratowego trawnika to ok. 22 zł, ale posadzenie jednego większego drzewa może przekroczyć nawet 4 tys. złotych.


Kierowcy niszczą trawniki, kara nie odstrasza

Nielegalne parkowanie, samo w sobie już będące bardzo poważnym problemem, generuje wiele kolejnych. Od pogorszenia bezpieczeństwa pieszych przy przejściach, po niszczenie nowej zieleni i infrastruktury. – Temat rozjeżdżanych trawników zrobił się głośny po zdjęciach z Francuskiej, gdzie jesienią rozpłytowaliśmy znaczną część chodników, a zimą i wczesną wiosną niektórzy kierowcy na trawnikach zrobili sobie parking. Bardzo często to właśnie przyuliczne krzewy mają pełnić rolę słupków wyznaczających granicę strefy dla aut, ale muszą mieć czas, żeby urosnąć – wyjaśnia Jakub Dybalski, rzecznik stołecznego Zarządu Dróg Miejskich (ZDM).


Formalne zakazy parkowania na niewiele się zdają. Przepisy regulują takie zachowania kierowców, ale miejskiej służby mają problem z ograniczeniem tego procederu. – Jeśli kierowcy-chuligani mają poczucie, że ujdzie im to na sucho, to nawet najlepsze przepisy nie pomogą – przyznaje Dybalski. Coraz mniejszą rolę odstraszającą odgrywa także możliwa kara, która w przypadku niszczenia zieleni wynosi 1000 zł, a w przypadku wykroczenia drogowego – 500 zł, i w ostatnich latach nie rosła.

Przedstawiciel ZDM zapewnia przy tym, że Straż Miejska nie pomija tego rodzaju zgłoszeń, a zdjęcie nielegalnie parkującego auta, z widocznym numerem rejestracyjnym, przewinieniem i miejscem gdzie to się dzieje, jest podstawą do ukarania kierowcy, nawet jeśli w czasie kontroli auta już tam nie będzie.

Jak nie karą to słupkiem

W takie sytuacji jedynym rozwiązaniem pozostaje fizyczne zablokowanie możliwości wjazdu, co najłatwiejsze jest poprzez zamontowanie słupków lub płotków. Niestety efektem mogłaby być potężna słupkoza ogarniająca, przy obecnej skali problemu, niemal całe miasto.

– Słupki to rozwiązanie, które staramy się stosować tylko tam, gdzie jest to niezbędne. A zamiennie montujemy inne rodzaje wygrodzeń, np. stojaki rowerowe, ławki albo właśnie zieleń. Mam poczucie, że każde miejsce gdzie są niezbędne, jest małą porażką jeśli chodzi o organizację miejskiej przestrzeni, bo oznacza że są osoby, których nie dało się przekonać do sensownego jej wykorzystania – przyznaje Dybalski.

ZDM podkreśla, że słupki są traktowane jako ostateczność. Z jednej strony chronią bowiem chodnik czy trawnik, ale jednocześnie są przeszkodą dla osób, które mają trudność z poruszaniem się, a ich walory estetyczne są nikłe.

1200 zł za „osłupkowanie” metra chodnika

Montaż słupków to także dodatkowe koszty – jest to najtańsze z możliwych do zastosowania rozwiązań, ale w skali miasta zabezpieczenie w ten sposób jednej ulicy to już spory wydatek.

– Koszt wygrodzenia słupkami w formie warszawskiej syrenki 10 metrów chodnika to ok. 1200 zł, w co wliczamy i same słupki, i prace związane z montażem. Z całego arsenału wygrodzeń jest to rozwiązanie najtańsze. Dla porównania, wykonanie na tej długości trawnika o szerokości 1,5 m, z płotkiem typu ZOM to już ok. 2,7 tys. zł, zaś ustawienie pięciu stojaków rowerowych trzeba liczyć od 2 do 3 tys. zł – wylicza Dybalski. Postawienie trzech ławek to już ok. 9 tys. zł.

Warto przy tym pamiętać, że zastosowanie takich rozwiązań nie wszędzie jest możliwe, np. ze względu na brak miejsca. Poza tym większe koszty modernizacji np. chodników oznaczają, że gdyby miasto chciało każdy z nich uczynić odpornym na kierowców, to znacząco spadłaby długość modernizowanej każdego roku infrastruktury.

Słupkowa estetyka

Stołeczny ZDM stosuje od kilku lat dwa wzory czarnych słupków z syrenką: standardowy i historyczny, który jest montowany na terenach pod opieką konserwatorską. Przy przejściach dla pieszych czy przejazdach rowerowych, gdzie słupek musi być wyraźnie widoczny, jego szczyt malowany jest na żółto.
W Warszawie od roku 2020 obowiązuje zarządzenie prezydenta, które nakazuje miejskim jednostkom stosowanie tych właśnie wzorów. „Patriotki”, czyli biało-czerwone słupki, których estetyka budziła największe kontrowersje, mają sukcesywnie znikać w ramach przebudowy infrastruktury.

Nie ma jednak żadnych przepisów, które regulowałyby zasady i rodzaje możliwych do zastosowania słupków przez prywatnych inwestorów.

Utrzymanie w praktyce


W Warszawie codzienną walkę z niszczeniem trawników i chodników prowadzą dwa podmioty.

ZDM prowadzi inwestycje drogowe w ramach których przebudowywane są chodniki i drogi dla rowerów oraz sadzone drzewa i robione nowe trawniki. W najbliższym czasie będzie realizował m.in. projekt Zielona Marszałkowska. W takich przypadkach po zakończeniu inwestycji, zieleń jest na gwarancji, zwykle trzyletniej. Oznacza to, że przez ten czas opiekuje się nią wykonawca. A jeśli w tym czasie np. zostanie uszkodzona, lub zniszczona, musi naprawić szkodę na własny koszt. Dopiero po tym czasie, przechodzi pod opiekę Zarządu Zieleni Warszawskiej, który odpowiada za opiekę nad zielenią w mieście.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Puchalski: Nie można zmienić Warszawy wbrew mieszkańcom

Przestrzeń

Puchalski: Nie można zmienić Warszawy wbrew mieszkańcom

Łukasz Malinowski 18 września 2020

Warszawa: Niewielka poprawa bezpieczeństwa na drogach

Komunikacja

Warszawa: Niewielka poprawa bezpieczeństwa na drogach

Emilia Derewienko 09 maja 2017

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5