Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Polski paradoks? Rekordowo fajne autobusy. Rekordowo dużo aut

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2018-10-11 12:49
Tagi:
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Transport Publiczny

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Polski paradoks? Rekordowo fajne autobusy. Rekordowo dużo aut
fot. ZDM
– Ten paradoks łatwo wytłumaczyć. Mamy mnóstwo samochodów, ale przez 95 proc. czasu to auto stoi na parkingu. Jak jest ładne, to kłuje w oczy sąsiada. Może właśnie o to chodzi? – zaproponował wyjaśnienie wiceszef ZDG TOR Adrian Furgalski, podczas debaty otwierającej VII Kongres Transportu Publicznego i Inteligentnego Miasta, która dotyczyła komunikacji w strategii rozwoju państwa i samorządów. Ze smogiem radzimy sobie coraz lepiej, ale z dostępem do komunikacji coraz gorzej.

– Ja już do Warszawy nie jeżdżę samochodem. Dojeżdżam Pendolino, a po mieście poruszam się komunikacją publiczną – chwalił Warszawę wiceprezydent Chorzowa, Wiesław Raczyński. – Tyle że to jedna rzecz, druga to fakt, ze zaczyna się sezon grzewczy. Dla nas na Śląsku priorytetem jest wymiana starych pieców węglowych. Nie zapominamy o transporcie. Mamy w Tramwajach Śląskich największy, po Warszawie, program modernizacji tras tramwajowych, a dodatkowo w planach kupno kilkudziesięciu nowych tramwajów. Problem niestety polega na tym, ze o ile wiem, na Górnym Śląsku, mimo tych wszystkich inwestycji, liczba pasażerów w transporcie publicznym się zmniejsza. Musimy mieć świadomość, że mimo wielkich nakładów, efekt może być niewielki.

Z rozmowy, w której w warszawskim Centrum Nauki Kopernik wzięli udział głownie samorządowcy, wynikła niepokojąca konkluzja. Duże miasta, często sporym nakładem sił i pieniędzy, utrzymują wysoki poziom transportu publicznego. Dopinguje je do tego coraz częściej ekologia. Z drugiej strony mieszkańcy całych regionów, są go pozbawieni i skazani na auta.

– W Warszawie wszystkie zakupy, które robimy, są dokonywane z myślą o jakości powietrza. Jedna rzeczą jest zewnętrzne dofinansowanie i z tego korzystamy. Druga rzeczą jest zbudowanie infrastruktury. Jej nie ma, dopiero ją budujemy – wyliczała wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. – Jeśli chodzi o prywatnych przewoźników, u których kontaktujemy usługi, to nie narzucamy napędu elektrycznego. To by było niewykonalne. Ale w przetargach punktujemy napęd gazowy i hybrydowy. Docelowo chcemy w ogóle odejść od napędu dieslowskiego – dodawała.

Również Grzegorz Kwitek z zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej metropolii wskazywał szereg planów. – Po pierwsze chcemy scalić trzech dotychczasowych organizatorów transportu. Chodzi o zmianę siatki połączeń w przyszłości. Druga rzecz to poprawa jakości transportu, w tym zakup do 300 autobusów elektrycznych w konkursie NCBR, ale tez integracja biletowa. Od 1 stycznia pasażerowie korzystają z tego samego biletu u trzech dawnych organizatorów, a w przyszłym roku do tego dojdą przewozy kolejowe. Trzecia rzecz to poprawa bezpieczeństwa na drogach – wskazywał.

Mnóstwo autobusów, mnóstwo samochodów

– Polskie miasta są rekordzistami jeśli chodzi o liczbę pasażerów w transporcie zbiorowym, a jednocześnie są rekordzistami świata jeśli chodzi o współczynnik motoryzacji – rzucił prof. Wojciech Suchorzewski, ekspert ds. transportu z Politechniki Warszawskiej.

– To paradoks, ale biorąc pod uwagę to drugie, w temacie tego pierwszego robimy jednak coś dobrze. Dlatego nie szukałbym celów takich jak podniesienie udziału pasażerów. Utrzymujmy to co mamy – zaapelował. – Nie przesadzajmy z elektryfikacją transportu. Autobus elektryczny jest ponad dwa razy droższy niż zwykły. Jeśli będziemy kupowali elektrobusy, to kupimy po prostu mniej autobusów i oferta się pogorszy. Autobus z silnikiem diesla i tak robi dobra robotę, jeśli go porównamy z samochodami przewożącymi tyle samo ludzi – zaznaczał.

– Ten paradoks, na który zwrócił uwagę profesor Suchorzewski, łatwo wytłumaczyć. Mamy mnóstwo samochodów, ale przez 95 proc. czasu to auto stoi na parkingu. Jak jest ładne, to kłuje w oczy sąsiada. Może właśnie o to chodzi? – pytał Adrian Furgalski, wiceprezes ZDG TOR.

– Problem w wielu dużych miastach polega na tym, że rośnie liczba pasażerów komunikacji, mniej jest samochodów krążących po centrum, ale rośnie liczba aut codziennie wjeżdżających do miast i z nich wyjeżdzających. Ograniczanie ich ilości, np. przez ograniczanie możliwości parkowania, czy zakazy wjazdu jest jednak trudne, bo jak to wytłumaczyć mieszkańcom? – zaznaczał.

Na kłopot z przepisami, które mają w tym pomagać a przeszkadzają, wskazała Marta Midloch, radca prawny z kancelarii WKB Wiercinski, Kwiecinski, Baehr. Wyliczyła błędy znowelizowanej ustawy o strefach czystego transportu, m.in. to, że czytając wprost nowe przepisy, do strefy nie wjadą... rowery.

Do Budapesztu łatwiej niż pod Lublin?

– Cieszę się tym co się dzieje w dużych miastach Polski. Ale należy się martwić tymi wielkimi połaciami kraju, które nie maja transportu publicznego i są skazane na samochód. W Wielkiej Brytanii transport zbiorowy do słabiej zaludnionych części kraju jest dotowany, kosztem finansowania transportu w metropoliach, bo on sobie radzi sam – wskazywał profesor Suchorzewski.

– W Opolu mamy o tyle nietypową sytuację, że główne miasto jest w centrum, województwo jest małe, więc dojazd jest szybki. W dodatku w tym roku zainwestowaliśmy w siedem nowych ezt-ów. W efekcie, do zeszłego roku obserwowaliśmy odpływ pasażerów z przewozów kolejowych, a w tym roku nowe pociągi jeździły tak przepełnione, że musieliśmy prosić o pomoc Koleje Dolnośląskie – przekonywał Remigiusz Widera z urzędu marszałkowskiego województwa opolskiego i tłumaczył, że jego region wychodzi z zapaści transportowej.

– Chciałbym żeby transport kolejowy nam rozkwitł, a transport autokarowy był ograniczony do niezbędnego minimum. Tymczasem dziś jest odwrotnie, głównie dlatego, że główna linia kolejowa jest zamknięta i z przerażeniem słyszę, że to zamknięcie się przedłuża – narzekał Paweł Nakonieczny z Zarządu Województwa Lubelskiego.

– Województwo lubelskie, jak w soczewce, skupia kłopoty które na regiony nakładają przepisy. Jesteśmy organizatorem transportu kolejowego i tu przepisy są spójne. Teoretycznie kontrolujemy też przewozy autokarowe, ale to tylko teoria. Mieliśmy mieć w tej części podobne uprawnienia, ale ustawa o ptz nie weszła w życie. Nasz przewoźnik dostaje ok. 2 mln zł rocznie z tytułu rekompensaty za ulgi ustawowe. Przewoźnicy autokarowi w tym samym czasie otrzymują 45 mln zł. Gdyby to jeszcze zwiększało dostępność do małych miejscowości, to może moje serce mniej by krwawiło. Ale tak nie jest – dodawał.

– Ja tu słyszę o wykluczeniu, upadających pekaesach... Chyba ominęła was informacja, ze już za kilka lat z CPK do Budapesztu dojedziemy w trzy godziny – zażartował Furgalski. – Transport publiczny to nie tylko efekt prostej gry rynkowej – ciągnął już na poważnie. – Zapewnienie transportu to obowiązek państwa. Samorządy robią co mogą, ale przepisy wiążą im ręce. Sam od trzech lat na komisjach sejmowych kłócę się o kształt ustawy. W efekcie cześć mieszkańców cierpi na wykluczenie transportowe, inni kupują samochody, a jeszcze inni sprowadzają z zagranicy coś, co nazywają samochodem, choć tam jest już klasyfikowane jako złom.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Autonomiczne pojazdy na brukselskim lotnisku

Mobilność

Autonomiczne pojazdy na brukselskim lotnisku

Łukasz Malinowski 06 maja 2018

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS