Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Mobilis: Rynek przewozów będzie się otwierał. To kwestia ekonomii i potrzeb pasażerów

Dalej Wstecz
Autor:

Witold Urbanowicz

Data publikacji:
2017-11-08 11:29
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Firma Mobilis, wychodzi w Warszawie na plus, zbierając przewidziane w umowie z ZTM-em bonusy oraz realizując kursy za innych przewoźników. Dariusz Załuska, prezes przewoźnika, podkreśla jednak, że Warszawa jest wymagającym miastem z relatywnie dużym budżetem na komunikację miejską. Dlatego ze względu na skalę kontraktów może sobie pozwolić na szereg korzystnych dla Pasażerów rozwiązań. Dobre efekty można osiągnąć również przy mniej restrykcyjnych wymaganiach, które rzutują z kolei na koszty obsługi umów przez operatora komunikacji. To właśnie ekonomia i potrzeby Pasażerów będą sprawiać, że rynek będzie się otwierał – zwłaszcza w momencie, gdy skończą się środki unijne.

Witold Urbanowicz, Transport-publiczny.pl: Kontrakt realizowany przez Mobilis w Warszawie jest dość nowatorski w skali Polski. Wymagania zamawiającego są dość szczegółowe, ale przewidziano też premie za dobrą realizację usług. Jakie są doświadczenia z tej współpracy?

Dariusz Załuska, prezes firmy Mobilis
: Od samego początku kontrakt stanowił dla nas duże wyzwanie. Praktycznie w jednym momencie wprowadzaliśmy do użytku łącznie 100 autobusów. Inne firmy nie miały do czynienia z takimi sytuacjami. Udało się jednak rozpocząć realizację praktycznie bez problemu. 

Wymagania były w istocie wysokie. W ramach anegdoty mogę powiedzieć, że prezes pewnej miejskiej spółki stwierdził, że musiałem postradać zmysły, by podpisać kontrakt na takich warunkach. Z perspektywy ponad roku obsługi umowy widać jednak, że dzięki dużemu zaangażowaniu i mobilizacji wszystkich pracowników jesteśmy beneficjentami wspomnianych premii, choć czasami wychodzimy na zero. W naszych założeniach nie byliśmy tak optymistyczni – braliśmy pod uwagę ryzyko, że może nam się zdarzyć płacić kary.
ZTM ogłasza kolejne przetargi na obsługę linii. Konkurencja jest duża. Niektóre firmy, wykluczone z wcześniejszych przetargów, zawiązują nowe spółki, by startować w kolejnych postępowaniach. Czy konkurowanie o takie zlecenia jest dla Mobilisu łatwym zadaniem?
Rynek nie jest łatwy. Działa na nim kilku stałych graczy, do tego pojawiają się nowi. Czasami są to spółki powstałe wskutek restrukturyzacji lub zmian własnościowych w obrębie wcześniej działających przedsiębiorstw. Nie obawiamy się konkurencji z ich strony. Są to jednak raczej gracze, którzy nie znają tak dokładnie specyfiki rynku i nie mają takich wieloletnich doświadczeń jak Mobilis.

Czy inne miasta zaczynają podążać śladem stolicy?

Warszawa jest bez wątpienia liderem wyznaczającym kierunki rozwoju komunikacji miejskiej. W naturalny sposób ze względu na skalę kontraktów nie wszystkie miasta mogą brać z niej jednak przykład – stolica jest na tle innych polskich ośrodków miastem dość bogatym, może więc pozwolić sobie na więcej. Wyposażenie warszawskich autobusów jest lepsze niż w niejednym miejscu na Zachodzie. To również kwestia priorytetów i właściwego określenia hierarchii potrzeb Pasażerów. Na przykład kwestia zaplecza może być determinowana przez wskaźnik dostępności oraz poziomu utrzymania autobusów. Uważam, że miasta czasami określają wymagania dotyczące serwisu trochę na wyrost. Z drugiej strony, jeśli zamawiającemu nie zależy na niczym oprócz ceny, pojawiają się próby „obchodzenia” ustawowego wymogu kryterium pozacenowego – w tej roli pojawia się np. termin płatności.

Wiele mówi się o problemach z brakiem kierowców. Czy Mobilis również go doświadcza?

Problem ten ma charakter ogólnopolski i dotyczy różnych przewoźników. Tym samym jest też odczuwalny dla nas jako największego niezależnego operatora komunikacji miejskiej w stolicy. Prowadzimy jednak politykę kadrową, która pozwala minimalizować problem. Udaje się nam skutecznie przekonywać kierowców do pracy właśnie u nas. Z perspektywy miasta utrzymuje się jednak sytuacja „krótkiej kołdry”: jeśli jeden przewoźnik ma wystarczającą liczbę kierowców, to nie ma jej drugi. Zdarza nam się wykonywać usługi za innych operatorów, którym brakuje kadry.

Jaka jest Pana ocena przebiegu głośnego przetargu na obsługę linii w Kielcach?

Przetarg oceniam jako bardzo specyficzny – każdy, kto przyglądał się przebiegowi postępowania, mógł wyrobić sobie na ten temat zdanie. Sprawa jeszcze się nie zakończyła, firma Michalczewski, która złożyła najkorzystniejszą ofertę, próbuje jeszcze walczyć z próbami jej wykluczenia.

Czy takie sytuacje zdarzają się często?

Niestety zdarzają się. Niektóre specyfikacje istotnych warunków zamówienia są konfigurowane w taki sposób, by warunki trudno było spełnić przewoźnikom innym niż miejski.

Czy liczą Państwo na zdobycie kolejnych kontraktów w innych miastach?


W perspektywie długodystansowej rynek prawdopodobnie będzie się otwierał – albo w wyniku pewnych odgórnych decyzji, albo ze względu na aspekty czysto ekonomiczne. Obecnie jako kraj i samorządy jesteśmy beneficjentami dotacji unijnych, ale gdy ich zabraknie, trzeba będzie myśleć o bardziej efektywnym wydatkowaniu środków. Jeśli proces otwierania rynku zostanie należycie zaplanowany, jego przebieg będzie łagodny, także dla pracowników dzisiejszych przewoźników miejskich. Będziemy przecież musieli korzystać z tych kierowców, którzy będą dostępni na rynku. Tak dzieje się np. w Holandii. Drugi sposób to kwestia naturalnej fluktuacji i starzenia się kadry: część pracowników przechodzi na emeryturę – wystarczy połączyć to z mniejszą dynamiką procesu rekrutacji i wydzielaniem działalności, by rozwiązać problem bezkonfliktowo i miękko.

Dlaczego operatorzy prywatni są w stanie zaoferować znacznie mniejsze koszty od publicznych?


Konkurencja motywuje do przyglądania się kosztom. Przewoźnik wie, że wygra przetarg, jeśli zaoferuje niską, a jednocześnie racjonalną stawkę – a jest to możliwe tylko pod warunkiem optymalizacji kosztów. W przypadku umowy powierzenia taki mechanizm nie działa. Oczywiście obniżanie kosztów nie może odbywać się kosztem jakości. Powinien być przy tym zachowany właściwy standard obsługi kontraktu z perspektywy pasażerów.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Koniec batalii o przewozy. ZTM Warszawa może wybierać Mobilis, a nie EEC

Prawo & Finanse

Koniec batalii o przewozy. ZTM Warszawa może wybierać Mobilis, a nie EEC

Witold Urbanowicz 25 października 2017

Mobilis: Czym pewniejszy kontrakt, tym niższa cena

Prawo & Finanse

Mobilis: Czym pewniejszy kontrakt, tym niższa cena

Kasper Fiszer 13 października 2017

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5