Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2015-10-10 08:50
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos
Góra Athos fot. Jakub Dybalski
Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos
Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos
Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos
Na Górę mułem, czyli transport publiczny na półwyspie Athos
Nie ma pewnie w Grecji bardziej niedostępnego miejsca. Autonomiczna republika mnichów na górze Athos restrykcyjnie pilnuje swoich granic, ogranicza dostęp turystów z zewnątrz i nie wpuszcza do siebie kobiet. Ale i tam trzeba czymś jeździć.

Na północno-wschodnim wybrzeżu Grecji znajduje się Półwysep Chalcydycki. Bardzo charakterystyczny, bo wbija się w morze trzema mniejszymi półwyspami – długimi i wąskimi, nieprzekraczającymi szerokością 10 km – z których ten najbardziej wysunięty na wschód nosi nazwę Athos. Długi na ok. 50 km, znany jest nie tylko z dominującej na horyzoncie góry o tej samej nazwie (2033 m n.p.m.), ale przede wszystkim ze swojego samodzielnego statusu. Na półwyspie działa 20 klasztorów. Pierwszy z nich zaczęto budować w 963 r., czyli jeszcze wtedy, gdy Mieszko modlił się do drzewa.

Dziś okręg autonomiczny, zwany potocznie „Republiką Mnichów” utrzymuje niezależność i samorządność w ramach Grecji. Państwo respektuje tamtejsze zasady związane ze sposobem życia mnichów, w tym najbardziej kontrowersyjne, czyli zakaz wstępu kobiet. Gdy w XIV w. serbski car Stefan Urosz IV Duszan wysłał na Athos swoją żonę, królową Helenę, by uchronić ją przed zarazą, wszędzie byłą noszona w lektyce i nie dotknęła ziemi. Gdy w 2003 r. Parlament Europejski wystosował rezolucję żądającą zniesienia zakazu, jako stojącego w sprzeczności z „uznawaną powszechnie zasadą równości płci”, mnisi ją zignorowali. Warto pamiętać że zakaz, funkcjonujący od XI w., to jeden z elementów tożsamości być może najświętszego miejsca w świecie prawosławia.

Po pierwsze statek

Podróżując w kierunku Athosu najłatwiej dolecieć do lotniska w Salonikach, a potem wsiąść w autokar, który dowiezie nas do jednego z miasteczek u nasady półwyspu. „Bramy” są dwie – od zachodniej strony jest to Ouranopoli, a od wschodu – Ierissos. To miasteczka turystyczne, z plażami, latem pełne wczasowiczów, bardzo różne od tego, co czeka turystę po drugiej stronie granicy.

Lądem na półwysep dostać się nie można, bo... nie ma żadnej drogi, którą mógłby przejechać samochód. To miejsce górzyste, bardzo trudne jeśli chodzi o pieszą wędrówkę. Mnichom nie zależy na połączeniu z resztą Grecji, bo właśnie odcięcie się od świata jest główną wartością tego miejsca.

Pozostaje droga morska. Z Ouranopoli kilka razy w ciągu dnia odpływa prom (bilet kosztuje ok. 8,5 euro), który w ciągu dwóch i pół godziny, przybijając po drodze do przystani zbudowanych przeważnie przy klasztorach, dopływa do Dafni, jedynego portu na półwyspie. „Port” to zresztą określenie nieco na wyrost. Długi pomost i trochę miejsca dla łódek, oraz budynek administracyjny (najczęściej nikogo tam nie ma) i kilka tawern - to całe miasteczko. Komu zależy na czasie, może skorzystać z motorówki (bilet – 12,5 euro), która do Dafni dopłynie w niecałą godzinę. Ale tylko z promu można podziwiać wybrzeże Athosu, przyjrzeć się z morza mijanym klasztorom i porozmawiać ze współpasażerami, którzy dzielą się na pielgrzymów/turystów i mnichów. Płynąc motorówką, siedzi się w kabinie i widać niewiele.

Ani na prom, ani na motorówkę nie wejdzie się bez diamonitrionu. To specjalny, pięknie zdobiony dokument, który jest wizą na półwysep i uprawnia do spędzenia tam trzech nocy. Ludność republiki to niecałe 2 tys. osób (mnichów, pracowników obsługujących klasztory, osób przebywających tam czasowo, np. robotników budowlanych). Limit osób z zewnątrz, które jednorazowo otrzymują prawo wjazdu na półwysep wynosi tysiąc. Ale w przypadku tych, którzy nie są wyznania prawosławnego, ta liczba wynosi... dziesięć. Dlatego planując odwiedzenie Republiki Mnichów warto skontaktować się z biurem obsługi pielgrzymów minimum dwa miesiące wcześniej. Wtedy jest jeszcze szansa na wizę.

Autobusem do Karyes

Sto metrów za Dafni można się znaleźć w miejscu, w którym bywa, że przez kilka godzin nie spotka się drugiego człowieka. Głównym środkiem transportu na półwyspie są własne nogi. Bitych dróg jest niewiele, częściej trzeba będzie ich używać na leśnych lub górskich ścieżkach. Zgubić się mimo to trudno, bo są dobrze oznaczone, a świetnymi i zawsze dobrze widocznymi punktami orientacyjnymi, są Góra (wielka litera nie jest przypadkowa, Athos jest powszechnie nazywany „Świętą Górą”, a na półwyspie mówi się na szczyt po prostu „Oros”, czyli „Góra”) i morze.

Alternatywą jest bardzo przydatny autobus (bilet – 3,5 euro), który kursuje między Dafni a Karyes. To jedyna osada, która istotnie zasługuje na określenie „miasto”. Jest nieoficjalną stolicą republiki, to tu dwa razy w tygodniu zbierają się przedstawiciele każdego z klasztorów, tworząc coś w rodzaju rady, która zajmuje się rozstrzyganiem ewentualnych sporów między nimi. Ta trasa to jedno z niewielu miejsc, na których można zobaczyć asfalt. Karyes to centrum półwyspu. Stąd można skorzystać z busa, który wozi chętnych do jednego z kilku klasztorów, w tym położonego na południu największego i najważniejszego – Megisti Lavra. Busiki działają jak marszrutki. Cenę kursu dzielą między siebie pasażerowie, czyli jeśli bus będzie w miarę pełny, przejazd kosztuje ok. 8-10 euro.

Ponieważ jednak większość klasztorów znajduje się na brzegu, najczęstszym sposobem poruszania się między nimi jest wspomniana motorówka lub prom. Tam gdzie jest droga, można próbować łapać „stopa”, gdy pojawi się na horyzoncie śmigający terenowym samochodem mnich. Ale niekoniecznie się zatrzyma, a dróg jest mało.

Na Górę mułem

Pielgrzymi i turyści chcący obejrzeć cały półwysep z góry, muszą zarezerwować sobie cały dzień. Na szczyt prowadzi szlak, który nie jest trudny, ale dość męczący, a warto pamiętać, że rusza się z poziomu morza. Ewentualnie mogą skorzystać z alternatywy, jaką jest wynajęcie osiołka lub muła. Te zwierzęta (rzecz jasna – wyłącznie samce) są wykorzystywane do transportu towarów tam, gdzie nie dojedzie samochód. Za kilkadziesiąt euro można je zatrudnić do wejścia lub zejścia z Góry. Jeden osiołek może zabrać jednego pasażera, no i sporo tobołków. Ponieważ szlak jest stromy, a w dodatku na tyle wąski, że ledwo mieści się na nim jedna osoba, wymijanie takiej karawany, jest dość malownicze.

Co to za zdobywanie szczytów na grzbiecie muła? Warto pamiętać, że większość osób przyjeżdżających na Athos to pielgrzymi. Niekoniecznie młodzi i w pełni sił. Dla nich skorzystanie z takiej pomocy, to często jedyna możliwość dostania się na górę. W dodatku w lecie temperatura nie spada poniżej 30 stopni, a często sięga dziesięć stopni wyżej. Wchodzenie w takich warunkach i w pełnym słońcu wymaga kondycji. Nie raz osiołki musiały zwozić z góry osoby, które same nie dały rady zejść. Wreszcie muły dochodzą tylko do pustelni, która znajduje się ok. 500 m pod szczytem. Dalej trzeba iść na własnych nogach.



Zapraszamy na IV Kongres Transportu Publicznego, który odbędzie się w Warszawie w dniach 19-20 października 2015 roku. Wśród poruszanych tematów znajdzie się między innymi mobilność Polaków, technologie służące mobilności oraz kwestie planowania i realizacji celów rozwoju miast.

Więcej informacji o Kongresie znajdziesz tutaj.



Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Houston. Mniej linii, więcej pasażerów. Jak to możliwe?

Mobilność

Houston. Mniej linii, więcej pasażerów. Jak to możliwe?

Marcin Żywiałkowski 01 lutego 2016

Słowacy kupili kolejne Solarisy. Będą jeździć w Preszowie

Komunikacja

Słowacy kupili kolejne Solarisy. Będą jeździć w Preszowie

Łukasz Grzesiczak 04 sierpnia 2015

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS