Partnerzy serwisu:
PARTNER DZIAŁU


Komunikacja

Zatrzyma się, czy się nie zatrzyma, czyli niewidomi i autobus

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-08-04 12:52
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Zatrzyma się, czy się nie zatrzyma, czyli niewidomi i autobus
fot. Ryxhd 123, lic. CC BY 3.0
„Nie muszę chyba mówić, że czuję się trochę bezradny. Może macie jakiś pomysł?” – napisał do nas czytelnik, jednocześnie pasażer PKS Gostynin, który ma problem ze wzrokiem, choć jednak większy z tym, że kierowcy autobusów go ignorują i nie zatrzymują się na przystanku. Po naszej interwencji uzyskaliśmy zapewnienie, że to się nie powtórzy.

„Kolejny raz czekałem na autobus, a ten zwyczajnie mnie minął. Wczoraj zdarzyło się to po raz trzeci, dzisiaj o tej samej godzinie już czwarty” – napisał do nas w niedzielę czytelnik. „Widzę na tyle słabo, że nie rozróżniam brył pojazdów przed przystankiem. A więc nie pomacham, by się zatrzymał ten konkretny. Dlatego staję na przystanku z białą laską - wydawałoby się, że najczytelniejszym z możliwych sygnałem dla kierowcy” – tłumaczy.

Dołączył film, opublikowany na You Tubie, na którym widać (ok. 1:05) jak autobus PKS Gostynin śmiga obok przystanku, nie zwalniając. „Dzwoniłem i tłumaczyłem, jak z mojej strony to wygląda. Były przeprosiny i zapewnienia, a mimo to problem powraca. A ja, po takim niezatrzymaniu się autobusu, muszę jechać busem lub iść 3,5 km na pociąg i spóźniam się do pracy” – dodaje.

– Znam problem, ten pan już się z nami kontaktował. Rozmawiałem z dyspozytornią i zwróciłem szczególną uwagę na to, by kierowcy, którzy jeżdżą tą trasą zatrzymywali się na tym przystanku, tym bardziej że znają tego pana. Nie jeździ codziennie ale kilka razy w tygodniu – mówi nam wyraźnie przejęty Paweł Wróbel, kierownik działu przewozów w PKS Gostynin. Po naszym telefonie poprosił o chwilę na rozmowę z kierowcami. Po kilku minutach oddzwonił.

– Kierowcy dziś przychodzą do pracy po południu. Poprosiłem, by gdy tylko się pojawią od razu się ze mną skontaktowali. Teraz wystosuję też oficjalne pismo do dyspozytorni. Wcześniej tylko ustnie zwróciłem na to uwagę, i wydawało się, że sprawa była załatwiona, ale jak widać nie była. Jestem zdziwiony, bo z tego co słyszałem to naprawdę nie ma problemu, by na tym konkretnym przystanku zwracać szczególną uwagę na to, kto czeka na autobus – zapewnił.

W Warszawie jest przepis

Kłopot naszego czytelnika wydaje się dość istotny, szczególnie w miejscach gdzie przystanki są wyłącznie na żądanie. Zwykle pasażer musi wtedy pomachać kierowcy, by ten się zatrzymał, ale osoby niewidome i słabowidzące nie mogą tego zrobić.

W Warszawie od kilku miesięcy w regulaminie ZTM jest przepis, który nakłada na kierowców obowiązek zatrzymania się na przystanku na żądanie, jeśli czeka na nim osoba z widoczną niepełnosprawnością ruchową, albo niewidoma, co można łatwo poznać po tym, że ma białą laskę, albo psa przewodnika.
– Od momentu wprowadzenia tego przepisu sytuacja nieco się poprawiła. Zresztą w porównaniu z innymi krajami w Warszawie pod tym względem nie jest tak źle – tłumaczy Rafał Kanarek z Polskiego Związku Niewidomych. – Oczywiście bywa różnie. Kierowca może mieć po prostu zły dzień, być nie w humorze. To się zdarza. Ale wcale nie wypadamy tak źle – tłumaczy.

Problem z trzecim autobusem

Wśród największych problemów osób niewidomych wcale jednak nie wymienia ignorowania ich na przystankach. Według niego dużym kłopotem jest zatrzymywanie się „na trzeciego”. Zgodnie z tym samym regulaminem kierowca który wjeżdża w ten sposób na przystanek przystosowany do większej ilości pojazdów i wypuszczający pasażerów, ma też obowiązek podjechać i stanąć jeszcze raz na początku przystanku. Nie zawsze tak się dzieje.

– Czasem nie wiadomo, czy trzeba iść, czy można czekać. To kłopot. Podobnie jak brak w niektórych autobusach sygnałów dźwiękowych, czy konieczność szukania w zimie „ciepłego guzika”, żeby otworzyć drzwi. Z drugiej strony bardzo często zdarza się, że kierowcy, zatrzymując się, sami mówią mi jakiej linii to autobus i czy mi pasuje – wyjaśnia Kanarek. – Poza Warszawą sytuacja wygląda czasem lepiej, czasem jednak gorzej. Niedawno w Lublinie jeden z prywatnych przewoźników nie wpuścił do pojazdu kobiety z psem przewodnikiem. Tłumaczył, że regulamin zabraniał przewozu zwierząt. A przecież taki pies to nie maskotka, tylko opiekun.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Mniej pasażerów komunikacji miejskiej. „Rower i suburbanizacja”

Komunikacja

Mniej pasażerów komunikacji miejskiej. „Rower i suburbanizacja”

Justyna Urbaniak 25 sierpnia 2014

Kraków. Nowe automaty biletowe. Monet nie przyjmą

Komunikacja

Kraków. Nowe automaty biletowe. Monet nie przyjmą

Tomasz Knapik 23 lipca 2014

W ciągu dekady w Helsinkach samochód ma się stać zbędny

Komunikacja

W ciągu dekady w Helsinkach samochód ma się stać zbędny

Jakub Dybalski 17 lipca 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5