Partnerzy serwisu:
#Wojna Rosja - Ukraina - zobacz serwis specjalny!
PARTNER DZIAŁU


Komunikacja

Dojazdy do pracy czynią nieszczęśliwym?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-02-18 13:01
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Dojazdy do pracy czynią nieszczęśliwym?
Travis Ruse, lic. CC 2.5pasażerowie w nowojorskim metrze
Specjaliści z Office for National Statistics, czyli brytyjskiej instytucji będącej odpowiednikiem polskiego GUS–u, zapytali ponad 60 tys. respondentów o ich dojazdy do pracy. Z ankiet wynika, że ci, dojeżdżający są mniej szczęśliwi, niż ludzie pracujący w domu. Transport publiczny przygnębia i denerwuje?

Badanym zadawano pytania nie o ogólne "poczucie szczęścia", ale o nieco bardziej konkretne: zadowolenie z życia, pracy, czy stres. Z opublikowanego  raportu wynika, że przy porównywaniu osób o podobnych dochodach, czy podobnym miejscu zamieszkania, ci, którzy muszą dojeżdżać do pracy, mają mniejszą satysfakcję z życia, uważają, że ich praca jest mniej warta, ich poczucie szczęścia jest niższe, a rozdrażnienie większe niż wśród osób, które nie dojeżdżają do pracy.

Jeśli jeździć, to trzy godziny

Spośród 60 tys. osób 91 proc. zostało zakwalifikowanych jako osoby dojeżdżające do pracy. Im więcej czasu codziennie zajmowały im dojazdy, tym gorzej się czuli. Najbardziej nieszczęśliwi w odpowiedziach okazali się ci, którzy w pociągu, autobusie, czy taksówce spędzają średnio 1–1,5 h dziennie. Co ciekawe poziom zadowolenia z życia wraca do stanu porównywalnego dla tych, którzy do pracy nie dojeżdżają, gdy czas dojazdu zaczyna przekraczać trzy godziny dziennie. Zaskakujące? Brytyjscy badacze tłumaczą, że tacy ludzie zupełnie inaczej wykorzystują czas w podróży i dla nich dojazd do pracy po prostu nie jest czasem straconym.

Ciekawie wygląda również porównanie pasażerów różnych środków transportu. Ludzie którzy jeżdżą do pracy autobusem mają poczucie, że ich praca jest mniej warta niż ci, którzy jeżdżą samochodem. Z kolei ci jeżdżący pociągiem przyznawali się do większego rozdrażnienia niż „zmotoryzowani”.

Podobnie więcej szczęścia przynosi dojazd samochodem niż chodzenie do pracy na piechotę, ale już respondenci, którzy jako formę dojazdu do pracy wskazywali „inny sposób” (co zawierało w sobie m.in. dojazd rowerem) byli bardziej zadowoleni z życia i mniej rozdrażnieni niż kierowcy samochodów.
– Wyniki tych badań tak naprawdę potwierdzają to co wszyscy, stojący w porannych korkach, albo upakowani w pociągu jak sardynki, doskonale wiedzą, dojazdy komunikacją miejską mogą być nużące – twierdzi w rozmowie z „Guardianem” dr Daniel Newman, który na Uniwersytecie w Cardiff zajmuje się zrównoważonym rozwojem. Dodaje, że wcześniejsze podobne badania wskazywały, że osoby spędzające więcej czasu w codziennej podróży częściej chorują, bo rzadziej ćwiczą, jedzą w domu i częściej cierpią na bezsenność.

Powieść w pociągu

Z kolei „The Independent”, komentując wyniki badań, podaje przykłady przeciwne. Pierwsze powieści Johna Le Carre powstawały podczas jego podróży do pracy w MI5. Podobnie postępował znany na wyspach pisarz Douglas Jackson, który kilka lat temu, jeszcze jako wydawca w dzienniku „The Scotsman”, pisał książki podczas godzinnej drogi do siedziby redakcji w Edynburgu. Przyznawał, że próbował pisać w domu, ale nie potrafił spędzić w skupieniu nad laptopem więcej niż pół godziny. Za to siedząc w pociągu, wiedząc, że ma tylko godzinę i będąc przyzwyczajonym do pracy w zgiełku, potrafił napisać 600–800 słów dziennie, nawet jeśli wagon był pełny.

Ale nawet podając te przykłady autor przyznaje, że obaj pisarze mieli szczęście, bo np. nigdy nie mieli kłopotu z miejscem siedzącym. To rzadki luksus dla wielu, którzy codziennie podróżują do pracy mając do dyspozycji ćwierć metra kwadratowego podłogi autobusu.

Dr Newman zresztą straszy jeszcze bardziej. – Badania wskazują na rozpad więzi społecznych i atomizację w tych miejscach, skąd dojazdy do pracy są częste. Sąsiedzi tylko się mijają w drodze do pracy i z powrotem. W efekcie mieszkańcom brakuje bezpieczeństwa wynikającego z poczucia wspólnoty – podsumowuje.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Komunikacja

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Jakub Dybalski 26 kwietnia 2014

Lipawa. Tramwaj dotarł na osiedle

Komunikacja

Lipawa. Tramwaj dotarł na osiedle

Kasper Fiszer 16 marca 2014

Jak w środku Seulu zbudowano rzekę

Przestrzeń

Jak w środku Seulu zbudowano rzekę

Jakub Dybalski 14 grudnia 2013

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5