Partnerzy serwisu:
Prawo & Finanse

Brak porozumienia między instytucjami hamulcem rozwojowym dróg rowerowych

Dalej Wstecz
Autor:

Rafał Stawecki

Data publikacji:
2014-03-19 09:59
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Brak porozumienia między instytucjami hamulcem rozwojowym dróg rowerowych
fot. WU
Ogon machający psem. Lewa ręka nie wiedząca, co robi prawa. Tego rodzaju określenia cisną się na usta, gdy czyta się o utrudnieniach, jakie jedne instytucje gotują drugim przy tworzeniu infrastruktury rowerowej.

Polskę obiega właśnie informacja o 30-kilometrowej drodze rowerowej wzdłuż lewego brzegu Wisły w Warszawie. Droga będzie miała kilkusetmetrową wyrwę. Wszystko przez wodociągowców, którzy nie zgadzają się, by obok stacji pomp przy ul. Czerniakowskiej powstały jakiekolwiek udogodnienia dla cyklistów. To znaczny kłopot, gdyż trasa miała stać się atrakcją Warszawy. Prowadzący wzdłuż nabrzeża, zahaczający o przebudowane bulwary oraz ciekawe przyrodniczo rejony trakt z pewnością zapełniłby się rowerzystami.

Niestety, warszawscy wodociągowcy powiedzieli „nie”. Za ich decyzją przemawiały rzekomo względy bezpieczeństwa. Miejska spółka obawia się, że cykliści staną się zagrożeniem dla czystości wody. Ich obaw nie potwierdza ekspertyza wykonana przez Politechnikę Warszawską. Autorzy dokumentu stwierdzili, że drogę można poprowadzić tak, by ruch rowerowy nie stwarzał żadnego zagrożenia. Tym bardziej, że Wodociągi pobierają wodę nie z sąsiadującego z planowaną trasą zbiornika, a spod jego dna.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji pozostaje jednak nieprzejednane, zasłaniając się własną ekspertyzą wykluczającą możliwość prowadzenia drogi dla rowerów przez teren stacji pomp.

Ogon macha psem

Obserwując powyższą przepychankę można odnieść wrażenie, że miejska spółka ma do powiedzenia więcej, niż jej właściciel. Argumenty, jakimi zasłaniają się wodociągowcy, niespecjalnie znajdują umocowanie w rzeczywistości. Posądzanie rowerzystów o wpływ na skażenie wody pitnej zakrawa na lekki absurd. Tymczasem ratusz musi godzić się na fanaberie podległej sobie instytucji, jednocześnie akceptując ponoszenie dodatkowych kosztów związanych z budową objazdu. 30-kilometrowa trasa wzdłuż Wisły to świetny pomysł, którego główną atrakcję miała stanowić właśnie możliwość poruszania się cały czas obok rzeki. Ambitne plany najwyraźniej się nie ziszczą, bo ogon zamachał psem. Czy tak powinno być?

Państwo w państwie

Podobne problemy można zauważyć również wówczas, gdy infrastruktura rowerowa ma przeciąć tereny należące do Polskich Kolei Państwowych. Jako przykład można podać chociażby ul. Popiełuszki w Białymstoku – ciągłości udogodnień rowerowych nie udało się zachować właśnie z powodu torów kolejowych. Dlaczego zarządcy dróg nie mogą w takich sytuacjach porozumieć się z kolejarzami? Czemu tereny należące do PKP są wyłączone z planowania przestrzennego? Kolej nie powinna pełnić roli autonomicznego, eksterytorialnego tworu oderwanego od wszystkiego, co dzieje się na zewnątrz.

Stosunki panujące między koleją a jednostkami samorządowymi dość dobrze opisuje stwierdzenie „lewa ręka nie wie, co robi prawa”. Kolejny casus obrazujący sytuację również pochodzi z Białegostoku, aczkolwiek stał się znacznie bardziej znany, niż wspominany wcześniej przypadek przerwanej drogi rowerowej przy Popiełuszki. Chodzi o przejazd przez tory na osiedlu Białostoczek, który po ponad 20 latach istnienia z nieznanych przyczyn został zrównany z ziemią, a w jego miejscu pojawił się wysoki nasyp. Przedostać się przezeń nie mogli nawet piesi, w tym znaczny odsetek emerytowanych działkowiczów odwiedzających swoje ogródki. Dlaczego odebrano ludziom dostęp do czegoś, co funkcjonowało tak długo i nie powodowało żadnego zagrożenia? Nie wiadomo. Tak czy siak, władze miejskie deklarowały, iż o poczynaniach PKP nic nie wiedzą. Dopiero po nagłośnieniu sprawy w mediach samorządowcy zdołali dojść do porozumienia z kolejarzami. Przejście odbudowano, choć postawiono barierki uniemożliwiające przejazd samochodem.

Dlaczego w relacjach pomiędzy instytucjami mamy tyle zamieszania? Czy nie pora w końcu zrobić z tym porządku? Oderwanie jednych od drugich utrudnia życie nie tylko rowerzystom.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Warszawa i Poznań: Dwa miasta, dwa spojrzenia na rzekę

Przestrzeń

Warszawa i Poznań: Dwa miasta, dwa spojrzenia na rzekę

Justyna Urbaniak 21 lipca 2014

Z Pruszcza do Gdańska na rowerze wzdłuż kanału

Przestrzeń

Z Pruszcza do Gdańska na rowerze wzdłuż kanału

UM Pruszcz Gd. 16 maja 2014

Szczecin: Najpierw drogi rowerowe, potem rower miejski?

Komunikacja

Szczecin: Najpierw drogi rowerowe, potem rower miejski?

Michał Lange 24 kwietnia 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5