Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Phnom Penh uruchamia komunikację autobusową. Pierwszą od 13 lat

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-02-19 09:52
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Phnom Penh uruchamia komunikację autobusową. Pierwszą od 13 lat
Phnom PenhMilei.vencel, lic. CC 3.0
Aż trudno uwierzyć, ale dwumilionowa stolica Kambodży nie ma w ogóle systemu publicznego transportu. Teraz może się to zmienić, bo od początku lutego po mieście jeździ dziesięć klimatyzowanych autobusów. Ale podobny eksperyment kilkanaście lat temu zakończył się fiaskiem.

Phnom Penh prawie niczym nie różni się od innych azjatyckich stolic. Tak samo pełne ludzi z zatłoczonymi ulicami. Po mieście jeździ 300 tys. samochodów i milion szalenie popularnych tam motocykli. Tyle że o ile np. w Pekinie działa tysiąc linii autobusowych, to w Phnom Penh od dwóch tygodni jest jedna.

„Zasadniczo, sukces…”

– Generalnie rzecz biorąc uważam, że pomysł zakończył się sukcesem. Wszyscy są zadowoleni – stwierdził 13 lat temu inżynier Masato Koto w rozmowie z anglojęzycznym dziennikiem „The Phnom Pehn Post”. Deklaracja nieco zaskakująca, tym bardziej, że Koto przyznawał, że właściwie na kontynuację nie ma pieniędzy. Japończyk, specjalista od planowania transportu, współpracował z lokalnymi władzami z ramienia JICA, czyli japońskiej agencji rządowej koordynującej pomoc rozwojową dla innych krajów.

W 2001 r. JICA i władze Phnom Penh z ówczesnym gubernatorem Cheą Sophara na czele, wpadły na pomysł uruchomienia sieci autobusowej w mieście. Trzymiesięczne badania i planowanie doprowadziły do 30–dniowych testów na dwóch wytyczonych liniach, które zakończyły się jednak fiaskiem. Początkowo autobusy przewoziły 5 tys. pasażerów dziennie, ale szybko liczba ta spadła o połowę. Z autobusów korzystali głównie studenci, zaintrygowani nowinką na ulicach miasta. Powoli pojazdów uczyli się kierowcy. – Nie jest łatwo prowadzić, bo na ulicy jest mnóstwo samochodów i motocykli. Czasem tak się skupiam na drodze, że zapominam o oddychaniu – mówił jeden z nich.

Na autobusy z niechęcią patrzyli kierowcy mototaksówek, i auto-riksz czyli tzw. tuk-tuk, które są głównym środkiem transportu dla mieszkańców, a zabroniono im jeździć po trasie którą poruszały się autobusy. Zapał miejskich władz zmalał, gdy okazało się, że linie autobusowe nie mają szans utrzymać się wyłącznie z biletów, muszą być dotowane.

13 lat później

– Głównym celem jest ograniczenie korków na ulicach – mówi przedstawiciel ratusza Koeut Chhe. – Myślę, że dziś ludzie lepiej rozumieją potrzebę istnienia publicznego transportu. Wielu widziało jak to działa w innych krajach.

Od początku lutego, po 13 latach przerwy, autobusy wróciły na ulice stolicy Kambodży. Po wyznaczonej trasie, miedzy 5.30 rano a 20.30 wieczorem jeździ dziesięć nowych, klimatyzowanych autobusów. Bilet kosztuje 1,5 tys. rieli (nieco ponad złotówkę) i jest co najmniej pięć razy tańszy niż opłata za mototaksówkę na tej samej trasie. Docelowo ma powstać pięć linii. Miasto znów współpracuje z JICA, którą, tak jak 13 lat temu, reprezentuje Masato Koto. Poza wpływami z biletów i finansowaniem ze strony JICA, część kosztów weźmie na siebie również państwo.

– Budżet straci, ale zyskają ludzie – twierdzi obecny gubernator Phnom Penh Pa Socheatvong. Podkreśla, że w ostatnich latach zatłoczenie na ulicach miasta znacznie wzrosło. Zaroiło się na nich od szybkich, luksusowych samochodów i dużych SUV-ów, a to prowadzi do dużo większej liczby wypadków. Jeżdżenie mototaksówkami, czy tuk-tuk stało się niezbyt bezpieczne.

Trudniej zginąć w autobusie

Na razie, podobnie jak za pierwszym razem, autobusy przyciągają przede wszystkim nowością. Podczas pierwszego dnia były wypełnione. Pasażerowie rozmawiali, albo jechali z nosami wbitymi w tablety.

Przepytywani przez dziennikarzy pasażerowie przyznają, że autobusy są bardziej komfortowe niż tuk-tuki. Ale zwracają też uwagę na inne zalety. – Mam motocykl, ale wolę jeździć autobusem, bo mogę w ten sposób podróżować ze znajomymi – twierdzi studentka Pov Pisey. – Autobus jest wygodniejszy i tańszy, w końcu to tylko 1,5 tys. rieli. No i bezpieczeństwo. Nigdy nie miałam wypadku, ale jednak łatwiej zginąć na motocyklu niż w autobusie.

Ale kierowcy mototaksówek na razie nie boją się konkurencji. – Autobusy są wolne. Gdy ktoś się śpieszy na pewno skorzysta z mojego pojazdu – twierdzi jeden z nich.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Boston. Bilet miesięczny zamiast gimbusa. Rodzice się boją

Komunikacja

Boston. Bilet miesięczny zamiast gimbusa. Rodzice się boją

Jakub Dybalski 04 lipca 2014

Co czwarty Europejczyk nie zna komunikacji miejskiej

Komunikacja

Co czwarty Europejczyk nie zna komunikacji miejskiej

Jakub Dybalski 17 czerwca 2014

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Komunikacja

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Jakub Dybalski 26 kwietnia 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS