Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Miszmasz w nazewnictwie stacji. Dlaczego PLK nie są konsekwentne?

Dalej Wstecz
Autor:

Martyn Janduła

Data publikacji:
2016-05-29 08:29
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Miszmasz w nazewnictwie stacji. Dlaczego PLK nie są konsekwentne?
fot. MJ
Wydawać by się mogło, że nazwy stacji w pełni odzwierciedlają rzeczywistość, dając pasażerowi precyzyjną informację o lokalizacji – poprawna nazwa jest podstawowym czynnikiem decydującym o tym, czy pasażer trafi do celu, czy też nie. Zarządcy infrastruktury kolejowej powinna przyświecać zatem konsekwencja w nadzorowaniu nazewnictwa stacji kolejowych w kraju. Nie powinno tu być miejsca na rozmyślania, jak nazywa się stacja, do której zmierzamy. Przypomina to miejscami kawał z solą, którą żona trzyma w pojemniku po kawie z napisem „pieprz”. Dlaczego PKP PLK nic jednak nie robią w tym kierunku, by zadbać o harmonię w nazwach?

W Polsce pasażer kolei nie ma łatwego życia. Nie dość, że w ostatnim czasie zintensyfikowały się prace remontowe na wielu liniach kolejowych, to jeszcze trzeba umiejętnie rozróżniać przewoźników na torach i znać dokładnie nazwę stacji docelowej. Dlaczego? Bo ta nie zawsze oddaje w pełni znaczenie miejsca, w której się znajduje. O ile dla lokalnej ludności ma to niewielkie znaczenie, o tyle osobie z zewnątrz może przysporzyć kilku problemów.

Nie zawsze jest tak, jak jest

O tym, że nazewnictwo stacji nie zawsze odzwierciedla rzeczywistość, świadczy kilka przykładów. Paradoksy te da się podzielić na kilka grup. Pierwszą z nich można nazwać po prostu literówkami. Nie jest to może adekwatne nazwanie tej grupy, bo zakładamy, że specjaliści z PKP PLK znają język polski. Po prostu, prawdopodobnie historycznie etymologia nazwy niektórych miejscowości była inna i na przestrzeni lat się zmieniła. Toteż owa zmiana w nazwie może być niewielka, ale z pewnością bywa dla pasażera irytująca. Linia 131 z miejscowości Chorzów Batory do Tczewa w województwie łódzkim zawiera stację kolejową Kłudna. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że znajduje się ona we wsi Kłódno, przez którą właśnie przebiega wspomniana magistrala węglowa. Kolejną ciekawostką jest wieś Będźmierowice położona w województwie pomorskim. Przez miejscowość przebiega linia kolejowa z Bąka do Laskowic Pomorskich. Z kolei we wsi znajduje się kolejowy przystanek osobowy o nazwie Będźmirowice. Także wieś Geniusze w woj. podlaskim była często nazywana po prostu Gieniusze. Stąd też nazwa stacji, która funkcjonuje do dzisiaj.

Jeszcze do 2002 r. dużo więcej problemów mieli pasażerowie, którzy planowali dotarcie do Włodawy. We wsi Orchówek w woj. lubelskim znajduje się stacja kolejowa Włodawa, oddalona od pierwszej zabudowy tego miasta o 3,5 km. Kończy się tu linia kolejowa Chełm – Włodawa, nieczynna dla ruchu pasażerskiego od 2002 r. Stacja do około 1945 r. nazywała się Bug Włodawski, obecnie nazywa się Włodawa. Za stacją tor ciągnie się aż do granicznego Bugu i tam urywa się przed resztkami mostu kolejowego zniszczonego przez lotnictwo niemieckie w czasie bombardowania we wrześniu 1939 r.

Często, niestety, zdarza się, że miejscowości nazywają się inaczej niż przystanek kolejowy. Na linii 208 z Działdowa do Chojnic znajduje się wieś Dolna Grupa. Z kolei przystanek obsługujący ją nosi już nazwę Górna Grupa. Co ciekawe taka nazwa funkcjonuje, tyle że jest to nazwa wsi oddalonej od przystanku o 2 km.

Trochę innym przykładem jest wieś Bykowice położona w woj. opolskim. Tutejszą ludność obsługuje położony nieopodal przystanek kolejowy Myśliczyn. Powstał on w 1975 r. w ramach czynu społecznego. – Nazwa wzięła się stąd, że myślą przewodnią tego przedsięwzięcia był czyn społeczny. I tutaj nastąpiło połączenie myśli i czynu i tak twórcy ukłuli nazwę Myśliczyn – przytacza historię Bohdan Ząbek, z biura prasowego PKP PLK. – W większości są to nieliczne przypadki, żeby nazwa danego przystanku, nie mówiąc już o stacji kolejowej, odbiegała od nazwy miejscowości w której jest położona. Jest to spowodowane wyłącznie uwarunkowaniami historycznymi – dodaje. Jako przykład podawana jest tutaj też stacja Rudna Miasto, która nie jest miastem. Jednak to zaszłości historyczne sprawiły, że miejscowość ta utraciła prawa miejskie, które uzyskała w 1339 r. Zniszczenia powstałe w trakcie II wojny światowej skutkowały utratą tych praw po 1945 r. Na mapie nie znajdziemy natomiast miejscowości Sucha Żyrardowska. To nazwa drugiej stacji w miejscowości Jesionka. Kolejarze nazwali ją tak od przepływającej w pobliżu rzeki Sucha.

Bardzo ciekawe są też nazwy stacji, które utworzone są od nazwy dwóch miejscowości, pomiędzy którymi dana stacja leży. I tak wymienić można chociażby stację węzłową Chorzew Siemkowice na magistrali węglowej Śląsk – Trójmiasto czy Radziechowy Wieprz w Wieprzu w woj. śląskim na linii 139 Katowice – Zwardoń. Jak tłumaczą PLK, w miejscowościach, w których znajduje się kilka stacji – w nazwie każdego z obiektów pierwszy człon powinien być tożsamy z nazwą miejscowości, w której się znajduje, a drugi człon – rozróżniający, powinien jednoznacznie wskazywać na usytuowanie obiektu, np. dzielnicę miasta, kierunek świata czy nazwę ogólnie znanego obiektu użyteczności publicznej, w pobliżu którego konkretna stacja jest zlokalizowana.

– Nazwa powinna posiadać cechy odróżniające ten obiekt od nazw innych obiektów zlokalizowanych na sieci kolejowej oraz powinna być możliwie najkrótsza – mówi Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK. – Wcześniej nie zawsze kierowano się takimi zasadami przy ustalaniu nazw stacji, stąd m.in. nazwy długie czy pochodzące od nazwy pobliskiego miasta, mimo że stacja lub przystanek usytuowane były na terenie innej, zwykle niewielkiej miejscowości, jak stacja Włodawa w pobliskiej wsi Orchówek – dodaje.

Od PKP PLK dowiedzieliśmy się, że nazwy stacji nie podlegają przepisom powszechnie obowiązującego prawa o ustalaniu urzędowych nazw. Ustala je i zmienia zarządca infrastruktury kolejowej – PKP Polskie Linie Kolejowe, na podstawie przyjętej w 2014 r. procedury, zgodnie z którą nazwa stacji lub przystanku osobowego jest tożsama z nazwą miejscowości, w której się znajduje. Skąd zatem problem z nazewnictwem?

Z automatu nic się samo nie dzieje

Wiadomo, że miasta są organizmami żyjącymi. Rozwój sprawia, że te większe miejscowości pochłaniają usytuowane w pobliżu mniejsze gminy. Bywa jednak, że PKP PLK nie nadążają za zmianami administracyjnymi, przez co latami stacja nazywa się jak dawna wieś, w której stała, i nic nie sugeruje, że to już jest część dużej aglomeracji. Kolejarze jednak się bronią, zrzucając odpowiedzialność za nazewnictwo samorządom. – Zgodnie z obowiązującą procedurą PLK dokonują zmiany nazwy na wniosek zainteresowanych podmiotów, w tym władz lokalnych. Wniosek skierowany do właściwego terytorialnie Zakładu Polskich Linii Kolejowych powinien zawierać propozycję nowej nazwy wraz ze szczegółowym uzasadnieniem oraz uchwałą rady miasta lub gminy opiniującą zmianę – wyjaśnia Karol Jakubowski, rzecznik PLK. Jak podkreśla, uchwała rady miasta lub gminy jest wymagana ze względu na pokrywanie kosztów zmiany nazwy przez wnioskodawcę.

Dla przykładu, podolsztyńska wieś Gutkowo została włączona do miasta w 1987 r. Do tej pory nie doczekała się przedrostka z nazwą Olsztyn. PLK nie otrzymały bowiem formalnego wniosku ze strony władz samorządowych, który dotyczyłby zmiany nazwy stacji Gutkowo. – Z informacji, jakie dostawaliśmy ze strony kolei, można było wywnioskować, że taka zmiana to zbyt duży koszt, m.in. ponowny druk rozkładów jazdy w całym kraju i innych dokumentów – mówi Marta Bartoszewicz, rzeczniczka Urzędu Miasta w Olsztynie.

Z podobnym problemem boryka się także Łódź. – Mieszkańcy już od dawna zwracają uwagę na niekonsekwencję w nazewnictwie stacji PKP na terenie Łodzi. Stacja Lublinek jako jedyna nie ma członu Łódź w swojej nazwie. W zasadzie PKP PLK powinny z własnej inicjatywy naprawić to zaniedbanie, które powstało w PKP, gdy nie dostrzeżono zmiany granic miasta w 1988 r. – mówi Mateusz Walasek, przewodniczący Klubu Radnych PO, który zajmował się sprawą nazewnictwa. – Ku naszemu zdumieniu PLK odpowiedziały, że będą żądać od wnioskującego pokrycia kosztów. Taka postawa wydaje się nieuzasadnioną próbą wyciągnięcia pieniędzy od mieszkańców miasta na pokrycie skutków nieprawidłowego działania własnej firmy, czy też firmy, której jest się następcą. Jest to tym bardziej nieracjonalne, że za zmianę nazwy przystanku Łódź Radogoszcz na Łódź Marysin nie chciano od miasta żadnych pieniędzy. Powinno tak być i w tym przypadku. Zmiana nazwy nie wynika z działań marketingowych, ale z głęboko uzasadnianej potrzeby racjonalnego uniknięcia sytuacji, gdy nazwa wprowadza w błąd. Dążymy do stworzenia pewnego ładu nazewniczego, czym, jak można sądzić, i PLK powinny być zainteresowane – zaznacza Walasek.

– Zmiana nazwy urzędowej miejscowości, w której usytuowana jest stacja, nie powoduje automatycznie zmiany nazwy samej stacji – podkreśla Mirosław Siemieniec, rzecznik PLK. I jak zaznacza, wszystko podyktowane jest procedurą, według której to władze lokalne muszą zwrócić się z wnioskiem do kolejarzy. Również Stargard kontaktował się z PLK w sprawie zmian w nazewnictwie gminy. Miasto pozbyło się przymiotnika „Szczeciński” w 2015 r., jednak pełna nazwa na stacji pozostała. – Od blisko pół roku korespondujemy i bezpośrednio rozmawiamy na ten temat z PLK. Jesteśmy dobrej myśli – wyjaśnia Marcin Rumiński z biura prezydenta miasta Stargardu. – Naszym zdaniem dla wygody pasażerów oraz w celu uniknięcia zamieszania dobrze byłoby, aby PLK zdecydowały się na zmianę nazwy stacji. Wierzymy, że uda się to przeprowadzić jeszcze w tym roku, przy okazji zmiany rozkładu jazdy – podkreśla Rumiński.

Warszawski chaos

Bardzo dobrym przykładem paradoksów w nazewnictwie jest Warszawa. Stacja Warszawa Gołąbki nosi tę nazwę już od 1979 r., a Ursus, którego częścią są Gołąbki, został przyłączony do Warszawy dwa lata wcześniej. – Po remoncie peronu i torowiska kolejarze omyłkowo zamontowali tablice ze starą nazwą – wyjaśnia Tomasz Kunert z biura prasowego Urzędu Miasta Warszawy. Warto zaznaczyć, że modernizacja odcinka Warszawa Zachodnia – Rzepin miała miejsce w latach 2004-2007. Kolejarze pytani o kwestię nazwy odpowiadali… że zmiany nazwy dokonuje się na wniosek samorządu i żaden taki nie wpłynął od władz Warszawy. Do 2015 r. wisiały dwie niepoprawnie zamontowane tablice z nazwą stacji, mimo że Warszawa nie występowała o zmianę już raz zmienionej nazwy. – Kolejarze poprawili tę pomyłkę sami i na własny koszt – dodaje Kunert.

Natomiast nazwy Warszawa Wesoła i Warszawa Wola Grzybowska kolej zmieniła oficjalnie w systemie już w 2005 r. Nastąpiło to zaledwie trzy lata po tym, jak miasto Wesoła zostało przyłączone do Warszawy. – Tablice na peronach PLK zmieniły dopiero w 2011 r. – zaznacza Kunert. Jak podkreśla, miasto również nie poniosło z tego tytułu żadnych kosztów.

W przetargu na rozbudowę II linii metra miasto planuje wybudowanie stacji podziemnej kolei w bliskim sąsiedztwie stacji Warszawa Koło, która notabene na Kole nie leży. Warszawa dąży do ujednolicenia nazw w ramach nowego węzła, stąd pomysł, by Warszawę Koło przemianować na Warszawa Młynów, czyli korespondującą z planowaną nazwą stacji metra – Młynów. – Wstępne rozmowy z PKP PLK były już prowadzone i jest zgoda co do tego, aby stacja metra i przystanek kolejowy nazywały się tak samo – wyjaśnia Tomasz Kunert.

Na tym etapie nie ma jednak ostatecznej decyzji odnośnie do nazewnictwa stacji II linii metra na planowanych dalszych odcinkach – te, zgodnie z obowiązującymi przepisami, musi zatwierdzić dopiero Rada m.st. Warszawy. Procedowanie tej kwestii jest jednak w toku. – Wiążące rozmowy na ten temat z PLK będzie można podjąć w momencie, gdy sprawa będzie bliższa rozstrzygnięciu. Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której przedwcześnie wystąpimy do PLK o zmianę nazwy przystanku Warszawa Koło na Warszawa Młynów, a później okaże się, że Rada Warszawy przyjmie inne nazwy – podkreśla. Nie ma też konkretów w sprawie finansowania zmiany nazwy z uwagi na zbyt wczesny termin. – W najbliższych latach w Warszawie realizowany będzie szereg bardzo dużych inwestycji infrastrukturalnych wymagających bardzo efektywnej współpracy na linii miasto – PKP PLK, konieczne będzie podjęcie szeregu uzgodnień – technicznych, organizacyjnych, finansowych itp., w tym także w zakresie kwestii nazewnictwa poszczególnych obiektów. Możliwe zatem, że sprawa będzie elementem zestawu szerszych uzgodnień – dodaje Kunert.

Stacje lotniskowe

Ostatnim, bardzo ciekawym przykładem braku konsekwencji w nazewnictwie są stacje lotniskowe. Najpowszechniej stosowaną regułą jest dodawanie członu „lotnisko” na końcu nazwy miejscowości, która owe lotnisko posiada. I tak mamy Szymany Lotnisko, Warszawa Lotnisko Chopina, Kraków Lotnisko/Airport (nazwa stacji wraz z tłumaczeniem na język angielski została zamieszczona tylko na tablicy peronowej), ale już Lublin Airport, Port Lotniczy Szczecin Goleniów oraz Gdańsk Port Lotniczy. Z pewnością nie stanowi to ułatwienia dla pasażera, który chce sprawdzić opcje dojazdu na lotnisko koleją. Skąd ta niekonsekwencja?

– Nie wszystkie stacje kolejowe w Polsce są pod zarządem PLK – wyjaśnia Mirosław Siemieniec, rzecznik PLK. Jak dodaje, ich nazwy ustala właściwy zarządca. W przypadku przystanku osobowego Gdańsk Port Lotniczy zarządcą jest Pomorska Kolej Metropolitalna, natomiast przystanku osobowego Port Lotniczy Lublin-Airport – Port Lotniczy Lublin. – Nazwy pozostałych stacji lotniskowych nadawane były przez PLK, z tym że tylko dwóch po wejściu w życie obowiązującej procedury dotyczącej nazewnictwa stacji i przystanków osobowych – mówi rzecznik. Tymi stacjami są Szymany Lotnisko oraz Kraków Lotnisko. Nadal nie ułatwia to jednak sprawy, bowiem np. lotnisko w Szymanach funkcjonuje jako Port Lotniczy Olsztyn-Mazury. Pasażer, który chciałby tam dojechać koleją musi więc dodatkowo wiedzieć, że znajduje się on we wsi Szymany.

– Obecnie ujednolicenie nazw pozostałych stacji lotniskowych pod zarządem PLK, jako powstałych przy okazji projektów współfinansowanych ze środków unijnych, nie jest możliwe z uwagi na konieczność dochowania warunków trwałości projektu – zaznacza Siemieniec.

Kolejarze wielokrotnie podkreślali, że zarządca infrastruktury kolejowej, podejmując decyzję o zmianie nazwy lub pozostawieniu jej w dotychczasowym brzmieniu, kieruje się przede wszystkim tym, by obiekt był rozpoznawalny i łatwo identyfikowany pod względem lokalizacyjnym przez pasażerów. – Należy zatem brać pod uwagę np. względy historyczne oraz to, w jaki sposób dotychczasowa nazwa przyjęła się w przestrzeni publicznej – dodaje Siemieniec. Niestety, nie zawsze ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mimo że sama idea jest godna kibicowania, to PKP PLK nie zawsze chcą iść na rękę samorządom, które starają się ujednolicić system w nazewnictwie. Co więcej, kolejarze sami nie chcą zadbać, by pasażerowie nie musieli gubić się w gąszczu dziwnych nazw, tylko czekają na oficjalne wnioski. Większość władz lokalnych broni się więc przed tym, bojąc się dużych wydatków, o pokrycie których poproszą PLK, chociaż zarazem w innych – podobnych – przypadkach kolejarze zmieniają też nazwy na własny koszt, wykazując się niekonsekwencją. Biorąc pod uwagę kwestie finansowe, kolejarze przecież i tak kilka razy w roku zmieniają w całym kraju rozkłady jazdy. Czy zatem nie można tego połączyć w jedną całość, skoro i tak generowane są stałe koszty? Na pytanie nie ma odpowiedzi – także od kolejarzy.



Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS