Partnerzy serwisu:
Komunikacja

Czy Uber odeśle do lamusa czarne londyńskie taksówki?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-06-16 12:54
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Czy Uber odeśle do lamusa czarne londyńskie taksówki?
londyńska taksówkaJorge Royan/www.royan.com.ar/CC-BY-SA-3.0
W środę 12 tys. londyńskich kierowców taksówek zablokowało Trafalgar Square w proteście przeciw Uberowi. To smartfonowa aplikacja, która stała się dla nich śmiertelną konkurencją. Sąd właśnie rozstrzyga czy jest legalna, część mediów uznaje ją za zagrożenie, ale klienci ją uwielbiają i rozwija się w zawrotnym tempie.

„Uber” to niemieckie, wieloznaczne słowo, które w tym kontekście można przetłumaczyć jako „przez”, albo „ponad”. To też nazwa mieszczącej się w Kalifornii firmy, która wymyśliła aplikację łączącą pasażerów z kierowcami. Nie pierwszą i pewnie nie ostatnią, ale chyba najbardziej popularną. Uber działa w ponad stu miastach w 38 krajach na świecie. Głównie w USA, ale jest też obecny w najważniejszych miastach poza Ameryką. W Polsce jeszcze nie, ale to pewnie kwestia czasu.

Zamów sobie kierowcę

Pomysł jest banalnie prosty. Przez aplikację pasażer daje znać, że potrzebuje podwiezienia. System, dzięki GPS–owi z telefonu, wskazuje najbliższy samochód i daje znać kierowcy. Pasażer nie tylko organizuje sobie przez telefon przejazd, ale może też m.in. sprawdzić jako oceniany jest dany kierowca (sam może go ocenić po podróży), ile będzie kosztować przejazd (taryfa jest elastyczna, zależy m.in. od natężenia ruchu, czy dostępności pojazdów, ale zamawiając usługę wiemy ile zapłacimy), czy sprawdzić gdzie jest zamówiony przez niego samochód.

Pasażer nie dogaduje się z kierowcą. Nawet mu nie płaci, bo po podróży pieniądze automatycznie ściągane są z jego konta. W związku z obcięciem kosztów obsługi Uber jest generalnie tańszy niż zwykłe taksówki. Jednocześnie to okazja dla kierowców na zarobek. By zostać kierowcą Ubera nie potrzeba licencji, nie pracuje się na etacie. Wystarczy samochód i chwila wolnego czasu.

Taksówka, czy nie?

Celowo nie używam słowa „taksówka”. Przeciwnicy Ubera, w tym kierowcy taksówek w Londynie, ale też w innych europejskich miastach, którzy w środę protestowali przeciwko tej firmie dowodzą, że Uber działa jak taksówki. Ale bez konieczności zdobywania licencji, szkolenia kierowców i wielu innych wymogów, również związanych z bezpieczeństwem podróżnych, wymaganych od firm taksówkarskich. Stąd może być tańszy dla przeciętnego pasażera. W brytyjskim Sądzie Najwyższym trwa właśnie postępowanie, które ma wyjaśnić czy Uber nie obchodzi prawa korzystając ze smartfona jak z taksometru. Takie, zgodnie z prawem, mogą być zainstalowane wyłącznie w licencjonowanych taksówkach.

Dziennikarka „The Observer” Victoria Coren Mitchell domaga się prawa kierowców czarnych taksówek do uczciwego zarobku, traktując Ubera jak kolejną ponadnarodową, odhumanizowaną korporację (wartość Ubera, który powstał pięć lat temu, jest szacowana dziś na ponad 18 mld dol.), której efektem jest zapaść lokalnego biznesu. „Uber nie jest firmą taksówkową, to firma softwerowa, przepuszczająca zyski przez holenderską spółkę–córkę, dla uniknięcia podatków. Zapewnia oprogramowanie dla kontaktów między osobami trzecimi” – pisze. „Pamiętajcie, po drugiej stronie telefonu nigdy nie spotkacie żywego człowieka. Czy kiedykolwiek próbowaliście dowiedzieć się w Amazonie, gdzie jest wasza przesyłka? To teraz wyobraźcie sobie, że nie szukacie paczki z książką, ale znajomego, który trzy godziny temu wsiadł do obcego samochodu i wciąż nie dojechał do domu”.

Uber–world

Z drugiej strony Uber odniósł niezaprzeczany sukces, a wielu komentatorów zwraca uwagę, że to kolejny przejaw „sharing economy”, do której, według nich, należy przyszłość. A protest londyńskich taksówkarzy jest po prostu próbą obrony starej formy prowadzenia biznesu. Zwracają, nie bez satysfakcji uwagę, że strajk polegający na wolnej jeździe wokół Trafalgar Square, był ledwo zauważalny, bo inaczej wokół tamtego miejsca jeździć się nie da. Uber rzeczywiście ma charakter międzynarodowy. Działa w USA, Londynie, ale też np. w Moskwie, Wiedniu, Rio de Janeiro, Johannesburgu, Rijadzie, Tokio, Bombaju, Pekinie, Hajdarabadzie, czy Sydney. Właściwie na całym świecie.

W dodatku nagłośniony przez media protest… napędził Uberowi nowych klientów. Matt Hanckock, wiceminister ds. edukacji i innowacji, pytał w środę na twitterze: „Czy ktoś wie w szczegółach co to jest aplikacja Uber? Wszyscy o tym mówią, brzmi fajnie, a do dziś o tym nie słyszałem”. W czasie protestu liczba instalacji aplikacji wzrosła o 850 proc.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Lima. Autobusy za miliard dolarów

Komunikacja

Lima. Autobusy za miliard dolarów

Jakub Dybalski 05 maja 2014

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Komunikacja

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Jakub Dybalski 26 kwietnia 2014

BŚ pożyczy Chinom 600 mln dol. żeby autobusy się nie spóźniały

Prawo & Finanse

BŚ pożyczy Chinom 600 mln dol. żeby autobusy się nie spóźniały

Jakub Dybalski 02 kwietnia 2014

 

 

 

 

 

 

współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS