Partnerzy serwisu:
Felietony i komentarze

Polski pieszy – cukrzyk leczony przez zagłodzenie

Dalej Wstecz
zdjęcie autora

Dominik Wójcikredaktor portalu Transport Publiczny

Działacz społeczny zainteresowany tematyką inżynierii komunikacyjnej i publicznego transportu zbiorowego. Działacz Częstochowskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej w latach 2005-2013, prezes w latach 2009-2013. Obecnie tzw. "wolny strzelec" dążący różnymi środkami do nadania publicznemu transportowi zbiorowemu faktycznej formy usługi o charakterze użyteczności publicznej oraz do ograniczenia ruchu kołowego w Częstochowie.

Data publikacji:
2017-02-27 12:32
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Polski pieszy – cukrzyk leczony przez zagłodzenie
przejście dla pieszychfot. Ralf Lotys, lic. CC 4.0 Międzynarodowa
O niełatwym losie pieszego na polskich drogach napisano już wiele na łamach tego serwisu. Jak jednak poprawić jego warunki pobytu w przestrzeni publicznej, kiedy nie dba o niego nikt, nawet organ stworzony do zapewnienia bezpieczeństwa.

Polski pieszy nie ma łatwo. Na ulicach miast jest intruzem, złem koniecznym, któremu trzeba zapewnić minimum do egzystencji i to w taki sposób, żeby udostępniona mu jakby pod przymusem przestrzeń mogła służyć również – zdaje się – „normalnym” uczestnikom ruchu, czyli samochodom, bo przecież trzeba móc je gdzieś zaparkować, bo „się należy”.

Piętno intruza

Z kolei na ulicach poza ośrodkami zurbanizowanymi jest nieproszonym gościem, który przychodząc sprawia problemy, więc w ostatnim czasie nałożono na niego szykanę piętnującą jego obecność – odblaski, aby był widoczny tam, gdzie jakby w ogóle nie przewidziano jego obecności, bo wylano tylko jezdnię bez chodników.

Obowiązkowe wyposażenie pieszego w elementy odblaskowe poza terenem zabudowanym uzasadniano zbliżaniem naszego kraju do cywilizacji, bo pieszy dzięki temu będzie widoczny na drogach. Akcję aktywnie promowała Policja. Z jednej strony entuzjaści odblasków mają rację, bo pieszy je noszący faktycznie jest widoczny, jednak z drugiej pojawia się pewien niesmak, bowiem oto wytropiono i oznaczono tego, kogo okrzyknięto winowajcą licznych potrąceń – pieszych, czyli najsłabszych uczestników ruchu drogowego oraz publicznych dyskusji na temat organizacji ruchu.

Oznacza to, że w praktyce pieszego wsadzono w realia nieprzystosowane do jego obecności, a następnie obarczono winą o brak warunków do pobytu. Bo jak inaczej powiedzieć o sytuacji, w której z pełną świadomością obecności pieszych buduje się drogi przeznaczone tylko dla samochodów, bez chodników, czy nawet cząstkowego oświetlenia, po czym obarcza się ich winą za tak zorganizowany ruch? Albo inaczej – osoby odpowiedzialne za organizację ruchu przeniosły swoją odpowiedzialność za bezpieczeństwo drogowe na pieszych.

A polski pieszy, to zbiorowisko jednostek bez siły przebicia, bez reprezentacji instytucjonalnej, nie obroni się. Chodzi więc z odblaskowym piętnem niepełnowartościowego (bo niezmotoryzowanego) uczestnika ruchu drogowego, brak którego oznacza albo utratę zdrowia bądź życia, albo instytucjonalną karę nałożoną przez Policję.

Cukrzyk karmiony słodyczami

Opisując sytuację pieszego miejskiego można śmiało posłużyć się porównaniem: pieszy to dziecko chore na cukrzycę, czyli istota słaba, której trzeba zapewnić warunki bytu. Takiemu dziecku trzeba ułożyć jadłospis, czyli przygotować organizację ruchu.
Organizacja ruchu jest dokumentem inżynieryjnym przygotowywanym przez zarządcę drogi i uchwalanym przez samorząd szczebla odpowiedniego dla kategorii drogi, a więc np. dla dróg gminnych będzie to rada gminy. Przed uchwaleniem, plan organizacji ruchu musi zaopiniować Policja oceniając zgodność z przepisami i bezpieczeństwo proponowanych rozwiązań.

W naszych rozważaniach intendent – odpowiednik zarządcy drogi – przygotowuje jadłospis (organizację ruchu). I dobiera tam wszystko to, co na pozór brzmi atrakcyjnie, czyli same łakocie, ciastka i inne słodycze, bo one wydają się być atrakcyjne tak, jak na pozór atrakcyjnymi wydają się masowo stosowane rozwiązania inżynierii ruchu, czyli szerokie pasy ruchu kołowego, sygnalizacje świetlne z przyciskami, kładki, tunele, czy rzadko lokowane przejścia dla pieszych.

Tak przygotowany jadłospis musi być jeszcze zaopiniowany przez dietetyka, czyli jedyną osobę, która może powiedzieć, że proponowane rozwiązania nie będą dobre z uwagi na dość oczywiste skutki – zarówno karmienia słodyczami dziecka z cukrzycą, jak i stosowania nieprzyjaznych pieszemu rozwiązań. Tymczasem dietetyk twierdzi, że wszystko jest jak w najlepszym porządku...

Zabójcza dieta wchodzi w życie. Na efekty nie trzeba długo czekać, bo pieszy mając do pokonania kilkaset metrów do najbliższej zebry skróci sobie drogę na przełaj, a nie naciskając wstrętnego, brudnego przycisku w porę traci swoją szansę na zielone światło i przechodzi na czerwonym. Albo przechodzi w miejscu nieprzeznaczonym, bo mając problemy ze stawami, bądź niosąc ciężki pakunek nie zejdzie do tunelu. Słowem – popełnia wykroczenia będące skutkiem fatalnej organizacji ruchu. Niczym dziecko z cukrzycą z pogarszającym się zdrowiem wskutek faszerowania wielocukrem.

Leczniczo zagłodzić dziecko

Po stwierdzeniu problemu podejmowana jest interwencja. Niestety, nie zmienia się dziecku jadłospisu (z nielicznymi w Polsce wyjątkami), a leczy objawowo. Podejmowane są działania skierowane przeciw wykroczeniom pieszych, czyli liczne „akcje NURD” (akronim: niechroniony uczestnik ruchu drogowego), w których dba się o ich bezpieczeństwo poprzez karę. Sypią się mandaty za przechodzenie poza odległą zebrą, czy na czerwonym świetle (mój brat dostał mandat za przejście na czerwonym świetle na opustoszałej ulicy o godzinie 3 w nocy).

Działania te kojarzą się z interwencją wobec naszego hipotetycznego dziecka w postaci głodówki: „Trujesz się jedząc słodycze? To nie będziesz jadł wcale!”. W czasie medialnych podsumowań wielu podobnych akcji ani razu nie można usłyszeć o wnioskach do zarządców dróg o zmianę organizacji ruchu, a takie właśnie powinny wynikać, że jeżeli jakieś zjawisko nagminnie się pojawia w określonym miejscu, to musi być tego przyczyna.

Nie bronię wszystkich pieszych karanych za nieprawidłowe zachowanie na drodze, bo zdarzają się też niechlubne wyjątki. Nie atakuję również tych policjantów, którzy zostali postawieni w roli kata, czyli funkcjonariuszy służby patrolowej. To nie oni opiniują organizację ruchu, a otrzymane polecenie muszą wykonać oraz rozliczyć.

To oderwani od życia inżynierowie ruchu drogowego oraz oderwani od życia „oficerowie biurkowi” są winni sytuacji polskiego pieszego. Nikt z nich jeszcze nie pokusił się o refleksję na temat przyczyn niebezpiecznych zachowań pieszych. Bo zazwyczaj nie leżą w złej woli tych ostatnich.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5