Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

50 lat temu zakończyła się w Olsztynie era trolejbusów

Dalej Wstecz
Autor:

Przemysław Farsewicz

Data publikacji:
2021-07-31 09:00
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Z ostatnim dniem lipca 1971 roku na miasto wyjechały ostatnie trolejbusy w Olsztynie. Miały one ustąpić nowszym cudom techniki – autobusom z silnikiem spalinowym. W ślady stolicy Warmii poszły także Warszawa i Wałbrzych. Przypominamy historię olsztyńskich „trajtków”, które były trzecią siecią trolejbusową w granicach dzisiejszej Polski.

Uruchomienie trolejbusów w Olsztynie, a właściwie w niemieckim wówczas mieście Allenstein, zbiegło się z wybuchem II wojny światowej. Nastąpiło to 1 września 1939 roku, kiedy to wystartowała linia nr 2 i połączyła miasto z odlegle położonym osiedlem domków jednorodzinnych. Trasa prowadziła z Dworca Głównego obecną ul. Kościuszki, potem krótkim odcinkiem al. Piłsudskiego obok gmachu rejencji, tu skręcała w ul. 22 Stycznia, a następnie ulicą Pieniężnego wiodła obok poczty do pl. Roosevelta. Stąd wjeżdżały trolejbusy w aleję Niepodległości i ulicą Pstrowskiego kierowały się na Osiedle Mazurskie. Tu znajdowała się pętla końcowa.

Piętnaście dni później uruchomiono linię trolejbusową nr 3. Jej trasa prowadziła z pl. Roosevelta ulicą Mochnackiego, a następnie „starą Warszawską” i ulicą Jagiellończyka do zlokalizowanych w pobliżu Kortowa nowych koszar. Tym samym, przyjmując już dzisiejszy punkt widzenia, po Wrocławiu (1912) i Poznaniu (1930), Olsztyn był trzecim miastem w obecnych granicach Polski mającym sieć trolejbusową.

Początek wojenny był dla miasta bardzo łaskawy. Komunikacja miejska była cały czas rozwijana. Do pięciu trolejbusów Bussing-NAG 400 T elbląskiej produkcji miasto w 1942 roku dokupiło sześć wozów z zakładów MAN-a, by następnie dokupić jeszcze dwa kolejne. W 1945 roku, kiedy Armia Czerwona najeżdża Olsztyn, w mieście znajdowały się ok. 23 pojazdy. Kończy to pierwszy rozdział komunikacji trolejbusowej w Olsztynie.

Trolejbusy odradzają się po wojnie

Żołnierze radzieccy dokonali wielu zniszczeń „wyzwalając” Olsztyn spod niemieckiej okupacji. Palono kamienice i niszczono infrastrukturę tramwajową i trolejbusową. – Linia tramwajowa i trolejbusowa były niszczona w sposób bardzo perfidny. Żołnierze radzieccy przyczepili liny trolejbusowe do czołgu na Jakubowie, podpalili domy i ciągnęli przewody, przez co te palące się domy waliły się – mówi w filmie Szymona Żylińskiego „Historia olsztyńskich trolejbusów. Pół wieku od ostatniego kursu” Władysław Karbownik, pierwszy olsztyński motorniczy.

Po wojnie to właśnie trolejbusy miały więcej szczęścia, gdyż zachowało się aż 11 sprawnych wozów. Osobą, która jako pierwsza weszła do zajezdni trolejbusowej przy ul. Knosały, był właśnie Władysław Karbownik. To on podjął się następnie zadania odtworzenia komunikacji miejskiej. – Myśmy trolejbusy zastali w zajezdni na ul. Knosały. Część trolejbusów tu stacjonowała, a część trolejbusów stała w Jakubowie na pętli. Te w Jakubowie miały bardzo niewielkie uszkodzenia, bo padło tam kilka pocisków artyleryjskich i odłamki trochę uszkodziły karoserię. Były też lekko zdewastowane w taki sposób, że zostały wyjęte reflektory, światła i kierunkowskazy. Silniki i nastawniki oraz cała reszta były w porządku, dzięki czemu mogliśmy je szybko uruchomić. Pojazdy, które stały w zajezdni, nie miały prawie żadnych uszkodzeń. Myśmy je eksploatowali przez wiele lat. To były stosunkowo nowe trolejbusy – relacjonuje Karbownik.

O ile tabor był gotowy do wykorzystania, to dużego wysiłku wymagało odtworzenie sieci trakcyjnej, którą zniszczyli żołnierze radzieccy. Trolejbusy udało się przywrócić dopiero 10 grudnia 1946 r. Kursowały one na trasie pl. Roosevelta – osiedle Mazurskie. Jednak już w styczniu udało się wydłużyć linię do samego Dworca Głównego. W międzyczasie powstała także sieć trakcyjna w pętli po ul. Armii Krajowej i Jagiellończyka. Nie była ona jednak nigdy wykorzystywana. – Droga była tak nierówna, że nie dało się po niej jechać. Prezydent Tadeusz Pałucki przejechał się ze mną trolejbusem i jak po tych wertepach jechaliśmy, to tak się przeraził, że zapowiedział, że tutaj trolejbus nie będzie chodzić. Następnie sieć została rozebrana – opowiada Karbownik. Dopiero w 1948 roku przywrócono funkcjonowanie „trójki”, która połączyła Kortowo z pl. Roosevelta. Pięć lat później udaje się wydłużyć sieć aż na Zatorze do skrzyżowania ulic Limanowskiego i Jagiellońskiej.

Poniemiecki tabor jednak często się psuł i był w coraz gorszym stanie technicznym. Głos Olsztyński relacjonował przejażdżkę takim wozem „resorami po ziemi”. – Taka przejażdżka do pracy i z powrotem w Olsztynie nie należy do codziennych zjawisk, do których przyzwyczailiśmy się już wszyscy i i do oglądania tych obskurnych, poobijanych, wysłużonych trolejbusów – pisano w gazecie. Polska nie miała własnej produkcji trolejbusowej, toteż unowocześnianie floty odbywało się za sprawą zakupów u czechosłowackiej sąsiadów. W latach 1959-60 roku wymieniono wszystkie pojazdy na trolejbusy Skody 8 TR oraz 9 TR.

Olsztyńską komunikację obsługiwało wiele pań motorniczych. Rodziło to czasami pewne problemy. – Na trójce było ciężko, dlatego, że na placu Roosevelta była mijanka na której spotykały się trolejbusy jadące z Kortowa oraz z miasta. Temu jadącemu z miasta konduktorka musiała zdjąć pałąki, by dać miejsce na przejazd trolejbusowi z Kortowa. Jeśli były silne sprężyny, to nieraz pałąki wręcz do góry mnie podnosiły, bo byłam szczupła i lekka – wspomina Janina Rynkiewicz, konduktorka w trolejbusie.

Wielokrotnie pasażerowie skarżyli się w olsztyńskich trolejbusach na porażenia prądem. – To nie brało się z tego, że trakcja była technicznie niesprawna – tłumaczy Tadeusz Zienkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Olsztynie. – Jak trolejbus był suchy to była pełna gwarancja, że nie ma żadnego przebicia. Jednak jeżeli były opady śniegu a szczególnie deszczu, po prostu woda jako przewodnik prądu przez co rzadko, ale jednak były przypadki porażenia pasażerów prądem – przyznaje Zienkiewicz.

Schyłek trolejbusów w Olsztynie


Początek końca olsztyńskich trolejbusów rozpoczął się w latach 60. Stan techniczny sieci trakcyjnej był coraz gorszy, a jak wspomina Tadeusz Zienkiewicz, nie było środków na jej porządny remont. – Trakcja trolejbusowa ciągle sprawiała kłopoty, a szczególnie na ul. Szrajbera, Kościuszki i Kętrzyńskiego – podaje były dyrektor. Niestety, w 1968 roku władze miasta podejmują decyzję o nie inwestowaniu w linie trolejbusowe, a następnie likwidują linię nr 3.

Olsztyńska komunikacja zaczyna coraz prężniej swój tabor opierać na rodzimej produkcji autobusach spalinowych Stara i Sana. Nic dziwnego, że w 1969 roku zastąpiono pierwsze trolejbusy na linii 3 (Limanowskiego – Kortowo) autobusami. Głos Olsztyński komentował na łamach gazety, że „nie ulega wątpliwości, że trakcja trolejbusowa jest mniej sprawna niż autobusowa. Nie ma bowiem tygodnia, aby w wyniku zepsucia się trolejbusów ruch tych pojazdów nie został w mieście zahamowany”. Dwa lata później władze miasta likwidują ostatnią trolejbusową linię nr 4 (Limanowskiego – os. Mazurskie). Tym samym 31 lipca 1971 roku był ostatnim dniem kursowania autobusów z pantografem. Wkrótce potem na podobne decyzje zdecydował się Wałbrzych z Warszawą.

Pamiątki po trolejbusach

Dzisiaj o tym, że elektryczne autobusy z pantografami jeździły – i miało być ich jeszcze więcej – świadczą tylko grube żelbetowe słupy, na przekroju ośmiobocznym, które zaadaptowano na latarnie uliczne. Spotkać je jeszcze można na ul. Pieniężnego i nieopodal ul. Knosały. Pamiątka po trolejbusach jest także ówczesna zajezdnia przy pl. Roosvelta, która dzisiaj mieści Muzeum Nowoczesności. Jak ktoś się przyjrzy jeszcze pętli autobusowej w Jakubowie to dostrzeże, że jej ogrom nie jest przypadkowy. To po prostu dawna pętla trolejbusowa. Tyle tylko pozostało po trolejbusowej rewolucji w Olsztynie, uważanej początkowo za komunikację przyszłościową.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
W Moskwie zostanie jedna muzealna linia trolejbusowa

Przestrzeń

W Moskwie zostanie jedna muzealna linia trolejbusowa

Witold Urbanowicz 30 sierpnia 2020

Moskwa pożegnała trolejbusy. Po cichu

Komunikacja

Moskwa pożegnała trolejbusy. Po cichu

Witold Urbanowicz 25 sierpnia 2020

Moskwa pożegna trolejbusy

Komunikacja

Moskwa pożegna trolejbusy

Witold Urbanowicz 02 lutego 2020

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5