Partnerzy serwisu:

Zieleń w miastach: rośnie świadomość, ale...

Roman Czubiński 09.06.2018

Zieleń w miastach: rośnie świadomość, ale...
fot. Łukasz Malinowski
Władze polskich miast nadal nie wykorzystują wszystkich istniejących możliwości utrzymania i powiększania terenów zielonych – wynika z debaty ekspertów podczas kongresu CityMatters. Z drugiej strony można zauważyć wzrost zainteresowania zielenią w mieście zarówno ze strony polityków, jak i mieszkańców aglomeracji. Zdaniem uczestników debaty osób doceniających znaczenie drzew w miastach będzie coraz więcej.
Według Aleksandry Zienkiewicz z wrocławskiego Stowarzyszenia MiastoDrzew swoisty renesans zainteresowania zielenią miejską nastąpił w reakcji na intensyfikację jej wycinki. – Przez ostatnich 10 lat wzrosła presja inwestycyjna. Znikały kolejne tereny zielone, zarówno urządzone, jak i spontaniczne. Mieszkańcy zaczęli więc to zauważać – stwierdziła działaczka. Jako przykład podała przeprowadzone w roku 2013 intensywne wycinki w związku z modernizacją węzła wodnego oraz późniejsze przy budowie nowego dworca PKS. Jak stwierdziła, zlikwidowano wtedy nawet pomniki przyrody. Stowarzyszenie skierowało do prezydenta radykalną petycję. W debatę mocno włączyły się lokalne media.

O drzewa trzeba dbać

– W efekcie władze miasta nieco zmieniły podejście do kwestii zieleni. Wprawdzie liczba wycinek jest wciąż podobna, ale prowadzi się o wiele więcej nasadzeń – stwierdziła przedstawicielka MiastoDrzewu. Zmienia się też mentalność mieszkańców, o czym świadczy duża „zielonych” projektów zgłaszanych do wrocławskiego budżetu obywatelskiego.

Według Zienkiewicz drzewa w mieście, zwłaszcza te posadzone przy drogach, wymagają szczególnej dbałości. – W celu zachowania bezpieczeństwa przy ulicach powinno się utrzymywać skrajnię – korona powinna zaczynać się na wysokości 5-6 metrów. W Holandii opracowano sztukę prowadzenia drzew, obejmującą ich regularne przycinanie przez 25 lat od posadzenia, likwidację konkurujących przewodników i krzyżujących się gałęzi – poinformowała. Nawet przy dochowaniu wszelkich starań nie wszystko zależy od człowieka. – Zagrożenie można jednak minimalizować. Jeśli drzewo zasłania znak, można przenieść znak dalej lub bliżej, zamiast wycinać drzewo, które rosło przez kilkadziesiąt lat – podkreśliła. Zwróciła też uwagę na fakt, że rzucany przez drzewa przyuliczne cień zmniejsza wahania temperatur, wydłużając żywotność nawierzchni drogi i chodnika. – O zieleni nie należy myśleć na końcu projektowania, lecz brać pod uwagę już na samym początku. Inaczej często nie wystarczy dla niej miejsca – dodała.

Parki czy szkółki ogrodnicze?

– Wzrost zainteresowania terenami zielonymi to element szerszych procesów. Ludzie wracają do przestrzeni publicznych i korzystania z nich. Poprawa jakości życia w przestrzeni publicznej to stały trend, który będzie się rozwijał – stwierdził dyrektor warszawskiego Zarządu Zieleni Marek Piwowarski. Jego zdaniem to właśnie tereny zielone budują tożsamość miejską. Zieleń zajmuje też ważne miejsce w hierarchii ludzkich potrzeb (tzw. piramida Masłowa) – ma znaczenie zarówno dla podstawowych potrzeb życiowych (pozwala zachować zdrowie i życie dzięki oczyszczaniu powietrza), jak i dla umiejscowionych na szczycie potrzeb kulturalnych i estetycznych.

Zwiększanie wagi przywiązywanej do zieleni znalazło wyraz także w zmianach organizacyjnych warszawskiego magistratu. – Zarząd Zieleni powstał w roku 2016. Kończył się wtedy wcześniejszy program ochrony środowiska. Przedtem temat zieleni miał ponad 20 gospodarzy – przypomniał Piwowarski. W ostatnich latach w stolicy powstało 6 nowych parków, trwają prace nad utworzeniem kolejnych. Zaległości do nadrobienia jest wiele. – Im dalej na rubieże miasta, tym mniej terenów zielonych. Świadczy to o tym, że proces planistyczny został zaniedbany. Trzeba zagwarantować mieszkańcom prawo do zieleni tam, gdzie jej nie ma – podsumował.

Tak optymistyczna ocena polityki warszawskiego ratusza w sprawie zieleni doczekała się polemiki. W ocenie prezesa Stowarzyszenia Warszawa Obywatelska Grzegorza Walkiewicza wprawdzie przybywa pozytywnych wzorców w zakresie dbałości o zieleń, jednak brakuje tu standardów, systematyczności i spójnego myślenia. – W Warszawie hucznie otwierane ogrody pod Teatrem Powszechnym i Pałacem Kultury wyglądają jak wystawy szkółki ogrodniczej. Wciąż jest za dużo wycinek, za mało dbamy też o te drzewa, które już mamy – stwierdził. Nadal zdarza się „zapominanie” o podlewaniu terenów zielonych, przez co zadbane trawniki zmieniają się w klepiska. – Choć Skwer Szymanowskiego na Pradze Północ będzie rewitalizowany, pierwszym krokiem będzie wycięcie wszystkich starych drzew – przytoczył przykład.

Korzenie nie muszą przeszkadzać

Jak zaznaczył Walkiewicz, istnieją technologie umożliwiające pogodzenie sadzenia dużych drzew z dbałością o infrastrukturę podziemną. – To na przykład ekrany chroniące przed nadmiernym rozwojem korzeni – stwierdził. Jak dodał, standardem powinno stać się sadzenie tam, gdzie to możliwe, żywopłotów zamiast stawiania metalowych słupków. – Urzędnicy niechętnie podchodzą jednak do zieleni i kosztów z nią związanych. Potrzeba zmiany priorytetów, tak by unikanie kolizji infrastrukturalnych przestało być listkiem figowym – wezwał.

– W ostatnim czasie przestrzenie miejskie zaczęły być zabudowywane ponad miarę. Wzrosła też liczba samochodów, przez co trawniki zaczęły być nimi zastawiane. Jednocześnie poprawia się jednak sposób zaaranżowania terenów zielonych – ocenił Michał Goławski z firmy Puczyński Mała Architektura. W parkach i na skwerach zaczęły pojawiać się nieznane wcześniej rodzaje wyposażenia, takie jak kosze na psie odchody czy zestawy piknikowe. – Ludzie chodzą do parków, by fajnie spędzić czas. Trzeba zadawać sobie pytanie, jak aranżować te przestrzenie, by odpowiadać na ich potrzeby? Aby miejsce było użyteczne, powinno spełniać potrzeby jak największej liczby grup mieszkańców, w tym osób niepełnosprawnych. Mała architektura powinna być uniwersalna – np. ławka musi nadawać się do przewinięcia dziecka – stwierdził.

Zieleń uliczna ważniejsza od parków?

Dr inż. architekt krajobrazu Krzysztof Herman ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego podkreślił znaczenie zieleni rosnącej przy mniejszych ulicach. – To naturalna przestrzeń naszego życia. Zieleń zlokalizowana właśnie tam ma na nas największy wpływ. Do parków chodzimy rzadziej. Ulice nie powinny więc być przeznaczone tylko do jazdy samochodem – argumentował. Oprócz drzew na takich ulicach powinny znaleźć się miejsca sprzyjające relaksowi, takie jak ławki czy place zabawy dla dzieci.

Drzewa mogą też służyć kształtowaniu miejskiego pejzażu. – Dzięki zielonym alejom można budować czytelne kompozycje, tworzyć perspektywy widokowe, ale także zasłaniać obiekty, które nie powinny być widoczne – przekonywał. Według Hermana mimo korzystnych zmian w dyskursie na temat zieleni we wcześniejszych latach XX wieku świadomość konieczności jej urządzania w pobliżu zabudowy była większa, co widać choćby po małej liczbie powstałych w ostatnim czasie dużych parków.
Podziel się ze znajomymi:
 
 
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony