Partnerzy serwisu:

Warszawa. MZA testują „oczy” autobusu widzące pieszych i rowerzystów

Jakub Dybalski 04.02.2020

arrow
arrow
Warszawa. MZA testują „oczy” autobusu widzące pieszych i rowerzystów
fot. Jakub Dybalski
Warszawa. MZA testują „oczy” autobusu widzące pieszych i rowerzystów
Warszawa. MZA testują „oczy” autobusu widzące pieszych i rowerzystów
Od dwóch miesięcy na dwóch solarisach należących do Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie zamontowano system Mobileye Shield+. To trzy kamery, które ostrzegają kierowcę przed pojazdami z przodu pojazdu, ale też z boku, w tzw. „martwej strefie”.
Autobus dojeżdża do skrzyżowania. Obok, na drodze rowerowej, zatrzymał się rowerzysta. Gdy zapala się zielone, ruszają obaj – zarówno rowerzysta jadący prosto, jak i kierowca autobusu skręcający w prawo. Tragedia jest blisko, bo kierowca rowerzysty nie widzi. Nagle jednak w kabinie zaczyna mu migać na czerwono wskaźnik i piszczeć sygnał, więc hamuje.

Przedstawiciele MZA przyznają, że w Warszawie nie ma zbyt wielu wypadków i kolizji na styku autobus–pieszy lub autobus–rowerzysta. Ale MZA dostaje wiele skarg od warszawiaków, którzy uniknęli o włos kontaktu z autobusem.

System izraelskiej firmy który przechodzi właśnie półroczne testy w Warszawie składa się z kamery przedniej i dwóch bocznych, zamontowanych z tyłu pojazdu (w autobusach przegubowych na każdym boku są dwie). Przednia kamera informuje kierowcę o pieszych lub pojazdach, które znajdują się przed maską i autobus np. niebezpiecznie szybko się zbliża. Wtedy na niewielkim wyświetlaczu obok kierownicy pojawia się symbol. Boczne kamery informują tylko o rowerzystach i pieszych, którzy znajdują się z boku autobusu – na drodze rowerowej, lub na przejściu dla pieszych.

Jeśli są w bliskiej, potencjalnie groźnej odległości, wyświetlacz na bocznej szybie autobusu miga na żółto. Jeśli autobus jest w ruchu i w ciągu 2,5 sekundy ma dojść do kolizji, symbol wyświetla się na czerwono, i włącza się sygnał dźwiękowy. To ma dać kierowcy szansę reakcji i zahamowania.

Mobileye to izraelska firma współpracująca z producentami autobusów. System można zamontować na już jeżdżących pojazdach (warszawskie testy przeprowadzane są na czteroletnich autobusach), ale przewoźnik może zamówić autobus już z tym systemem. Ten w swojej ofercie ma m.in. Solaris. Całość, w zależności od konfiguracji kosztuje kilkanaście do 30 tys. zł na pojazd.

W Izraelu nowe autobusy muszą mieć podobny system. Z kolei Solaris chwali się, że w Niemczech dostarczył już kilkadziesiąt pojazdów z tym udogodnieniem. Za naszą zachodnią granicą istnieje bowiem system federalnego dofinansowania (na poziomie 50 proc.) do tego rodzaju ulepszenia pojazdu.

Firma we wtorek chwaliła się podczas prezentacji w Zajezdni Ostrobramska możliwością prezentacji danych na mapie miasta, które wskazują na ostrzeżenia i alerty. To pozwala m.in. identyfikować niebezpieczne miejsca, ale też wyłapywać niebezpiecznie jeżdżących kierowców.

Przedstawiciele dystrybutora systemu wskazują, że główna efekt systemu kamer właściwie nie polega na ostrzeżeniach kierowcy, ale na tym, że ci podświadomie starają się jeździć tak, żeby nie włączały się alerty. To finalnie oznacza bezpieczniejszą jazdę.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony