Partnerzy serwisu:

Ustawa Lex Uber zrównała zasady przewozu osób?

Rafał Dybiński 06.10.2020

Ustawa Lex Uber zrównała zasady przewozu osób?
fot. Alexander Torrenegra, lic. CC BY 2.0
Ustawa Lex Uber, obowiązująca od 1 października, zrównała zasady funkcjonowania takich przewoźników jak FreeNow, Bolt czy Uber z pospolitymi taksówkami. Klienci muszą liczyć się teraz z dłuższym czasem oczekiwania na usługę oraz droższym przejazdem.
Zmiany w przepisach dotyczących przewozu osób uchwalono już w ubiegłym roku i weszły w życie od 1 stycznia, ale do początku października obowiązywał okres przejściowy. Dawał on czas operatorom na dopełnienie kwestii licencji, a także oznakowania pojazdów. Gdyby go nie dostali, to w praktyce musieliby zawiesić swoje usługi.

Nowe reguły zobowiązują wszystkie pojazdy świadczące usługi przewozu do oznaczenia jak taksówki. Kierowcy muszą również posiadać specjalną licencję, podobnie jak operatorzy pośredniczący w przewozach. Zniesiono przy tym obowiązek posiadania taksometru i kasy fiskalnej. Można je zastąpić aplikacją, niemniej na rynku nie jest jeszcze dostępne rozwiązanie, pozytywnie certyfikowane przez Główny Urząd Miar.

Ceny kursów wzrosną o połowę?

W praktyce kierowcy, sygnalizujący trudności z uzyskaniem odpowiedniej licencji podczas pandemii, wciąż jednak korzystają z kasotaksometrów. Wielu z nich dotychczas jedynie dorabiało w ten sposób i niewielu było takich związanych z branżą na pełen etat. Problemy z wykonaniem niezbędnych badań lekarskich i psychologicznych oraz gwałtowny spadek liczby klientów w ostatnich miesiącach, spowodował częściowe zawieszenie usług, które teraz mają być bezpieczniejsze oraz o wyższym standardzie. Niemniej według szacunków "Rzeczpospolitej" aż 70 proc. kierowców może zaprzestać takiej działalności jesienią. – Przemieszczanie się po polskich miastach może zająć pasażerom nieco więcej czasu – uważa Łukasz Stachowiak, menedżer z firmy Bolt.

Nie brakuje jednak także zwolenników nowego rozwiązania. – Ustawa Lex Uber zniweluje różnice w cenach za przejazd. Szacuje się, że koszty za kurs wzrosną u tańszych przewoźników nawet o ponad 50 proc. Do tej pory kierowca świadczący usługi przewozu osób nie ponosił bowiem kosztów wyższego OC, przystosowania samochodu do licencyjnego przewozu osób, w tym zainstalowania taksometru, lampy taxi czy oznaczeń pojazdu – zaznaczył Andrzej Padziński z zarządu iTaxi.

Puste lotniska i hotele oznaczają brak klientów dla przewoźników

– Musimy trochę poczekać na efekty tej ustawy. Trzeba zacząć od tego, co się w ogóle wydarzyło z rynkiem taksówek w marcu i kwietniu. Wtedy liczba pasażerów i kursów spadła o 70, a nawet 80 proc. w zależności od miasta. Dochody z kolei były mniejsze nawet o 90 proc. w niektórych ośrodkach. W samej Warszawie przewoźnicy zanotowali 85 proc. mniej przychodów. Korporacje straciły po 20, a nawet 25 proc. taksówkarzy. Kierowcy odeszli, bo stwierdzili, że ten zawód nie daje im pieniędzy na utrzymanie rodziny. Nie wiedzieli, kiedy sytuacja się poprawi, bowiem lotniska i hotele były puste – przypomniał Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, który był gościem programu "Pierwsze Śniadanie" w TOK FM. 

– Obecnie jest lepiej, ale szacuje się i tak, że to dopiero połowa tego, co było przed wybuchem pandemii. Z jednej strony jest takie straszenie, że spora część kierowców nie ma ochoty siedzieć dłużej i czekać, kiedy wrócimy do tej lepszej sytuacji. Jeśli 70 proc. kierowców faktycznie odejdzie, to popyt na usługi przewyższy podaż i będzie można wybierać w klientach. Wówczas ceny powinny wzrosnąć, co będzie normalnym zjawiskiem w gospodarce. Pytanie jednak, co się stanie z konkurencją? Były problemy z licencjami i aplikacjami z powodu pandemii, ale mówiłem jeszcze przed jej wybuchem, że liczba kierowców Ubera, tej najsilniejszej marki na rynku, może się zmniejszyć. Dlaczego? Ponieważ w jednej trzeciej byli to kierowcy jeżdżący okazjonalnie, z reguły w piątek wieczór, sobotę i niedzielę. Jeżeli więc pracowali w ten sposób tylko w weekendy, to nawet przy ułatwionym teraz wejściu do zawodu, bez wydawania pieniędzy na taksometry, to samochód musi być już pomalowany, musi mieć "koguta" oraz oklejone boki. Wymagane są także badania lekarskie. Na dwa, góra trzy dni, nie opłaca się tak przeistaczać. W związku z tym ta jedna trzecia kierowców może odejść – wyjaśnił Furgalski.  

– Wszyscy teraz będą wyczekiwać, czy faktycznie ceny pójdą w górę. Trzeba obserwować rynek i jeśli rzeczywiście sprawdzą się czarne prognozy i zawód staje się mniej atrakcyjny oraz nie ma możliwości przeczekania do lepszych czasów, to możemy pod koniec roku zobaczyć wzrost cen. Sytuację komplikuje zamieszanie z oprzyrządowaniem taksówek, czyli aplikacjami. Trzeba nad tym projektem, szczególnie w tej pierwszej fazie, czuwać i potrzebna jest szybka reakcja, jeśli coś nie zadziała. To jest właśnie ten nasz stary problem. Jeśli bierzemy się za jakieś systemy informatyczne, czy aplikacje, to zawsze ciężko nam z tym wychodzi. Boję o system poboru opłat – podsumował prezes ZDG TOR.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Mobilność
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony