Partnerzy serwisu:

Tramwaj w Edynburgu postrachem rowerzystów

Jakub Dybalski 12.04.2015

Tramwaj w Edynburgu postrachem rowerzystów
Tramwaj w Edynburgufot. Ninian Reid, lic CC BY 2.0
Grupa szkockich rowerzystów pozwała edynburski ratusz o odszkodowanie w związku z wypadkami, do jakich dochodzi na torach tramwajowych. Przekonują, że odkąd zbudowano sieć tramwajową, rowerzyści łamią sobie z jej powodu kości na potęgę. Jeśli sędziowie przyznają im rację, może to kosztować budżet miasta nawet pół miliona funtów.
W stolicy Szkocji tramwaj ruszył w maju zeszłego roku. Wcześniej przez kilka lat go budowano. Jak zaznacza jeden z prawników, w pierwszym tygodniu od położenia torów na Princess Street w 2009 r. doszło tam do sześciu wypadków z udziałem rowerzystów. Od tego czasu ta liczba jest mniej więcej stała.

Amatorzy dwóch kółek wpadają w szyny. Co prawda szereg kampanii społecznych zachęca, by na tory wjeżdżać pod kątem minimum 45 stopni, bo inaczej koło wsuwa się w rowek obok szyny i blokuje się, ale rowerzyści twierdzą, że na niektórych ulicach, z powodu natężenia ruchu, to niemożliwe. Zresztą to niejedyny problem. Po deszczu lub w zimie tory są na tyle śliskie, że jakiekolwiek najechanie na nie często kończy się upadkiem.

Prawnicy, którzy na początku roku poinformowali o pozwie kilkunastu osób – rozstrzygnięcie ma zapaść w listopadzie, to pierwsza grupa, ponoć ratusz może spodziewać się nawet 60 osób żądających odszkodowań w wysokości ok. 10 tys. funtów każda – wyliczyli, że w przypadku jednej trzeciej efektem były poważne złamania (obojczyk, nadgarstek) po upadku na jezdnię, jedna osoba połamała palce przejechana przez autobus, reszta trafiła do szpitala z rozcięciami, stłuczeniami, a także zerwanymi więzadłami. Twierdzą, że to wierzchołek góry lodowej, bo wielu poszkodowanych nie chce iść do sądu.

Trzeba słuchać Holendrów

Co ma do tego ratusz? Pozywający zarzucają miastu, że sieć tramwajowa jest fatalnie zaprojektowana, zbudowana i źle oznaczona. Poza odszkodowaniami chcą poprawy infrastruktury. Tory tramwajowe są według nich słabo widoczne. Domagają się usunięcia części lub zlikwidowania ruchu kołowego na centralnych ulicach miasta (to nie tramwaj jest bowiem największym zagrożeniem, ale samochody i autobusy najeżdżające na leżącego rowerzystę). Za warte rozważenia, choć sami rowerzyści przyznają, że to kosztowny pomysł, wskazuje się zamontowanie systemu Velostrail. To gumowe wypełnienie zagłębienia przy torach, które wyrównuje powierzchnię jezdni, ale pozwala poruszać się tramwajom.

Gdy projektowano sieć tramwajową, rada miasta zwróciła się do holenderskich ekspertów o opinię, w sprawie jej konstrukcji. Ci zaproponowali wytyczenie wzdłuż trasy dwukierunkowej drogi rowerowej właśnie po to, by utrzymać rowerzystów z dala od torów. Pomysł trafił na półkę, teraz analizę odkurzono i jest kolejnym argumentem po stronie rowerzystów na zaniedbania ze strony miasta.

Wciąż nikt nie zginął, ale…

– Mamy wiele przypadków złamań górnych części ciała – tłumaczy w rozmowie z gazetą „The Scotsman” Chris Oliver, ortopeda z Edinburgh Royal Infirmary, który sam z zapałem jeździ na rowerze. Przyznaje, że wzrost liczby pacjentów po wybudowaniu sieci tramwajowej jest zauważalny. – Składamy ich jak umiemy, na razie nikt nie zginął, ale w wielu przypadkach oznacza to co najmniej kilkutygodniową przerwę w pracy. To nie powinno mieć miejsca. Sieć jest źle zaprojektowana. W Sheffield czy w Croydon [inne brytyjskie miasta z siecią tramwajową – red.] takie rzeczy się nie zdarzają.

Ratusz pozwu nie komentuje. Radna Lesley Hinds, odpowiedzialna za publiczny transport zwraca jedynie uwagę, że każdy rowerzysta jeżdżący w pobliżu torów, powinien zachować szczególną uwagę.

Nie tylko Edynburg

W Polsce rowerzyści wciąż niechętnie wyjeżdżają na ulice miast i może z tego powodu wieści o tych, którzy zaklinowali się w czasie jazdy w szynie nie przebijają się w mediach. Ale w innych krajach, gdzie po ulicach jeździ się dużo częściej a i linie tramwajowe nie mają zwykle osobnego korytarza, konflikt dwóch kółek z tramwajem bywa głośny.

W Waszyngtonie gdzie buduje się nową sieć tramwajową pod koniec ubiegłego roku rozważano w ogóle zakazanie rowerzystom jeżdżenia po torowiskach. To radykalny środek, ale amerykańskie sądy też są co jakiś czas zarzucane pozwami od rowerzystów, którzy odnieśli kontuzje na torowiskach. Często chodzi o duże sumy.

Ale promuje się też rozwiązania mniej radykalne, często już na poziomie projektowania. W Seattle tramwaj linii First Hill jeździ środkiem jezdni, czyli tam, gdzie rowery raczej się nie zapędzają. Projektując ścieżki rowerowe miasto dba o to, by przecinały tory tramwajowe pod kątem prostym.

Również w Amsterdamie, który uchodzi za jedno ze wzorowo zaprojektowanych dla rowerzystów miast na świecie, zaleca się szczególną uwagę przy przekraczaniu torów tramwajowych. Trasy rowerowe są tam jednak tak zaprojektowane, by – na ile to możliwe – nie przecinały torów.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Rower w mieście
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony