Partnerzy serwisu:

SKM Trójmiasto: Wspólny bilet kosztem większych wpływów z jego sprzedaży

Witold Urbanowicz 08.03.2017

SKM Trójmiasto: Wspólny bilet kosztem większych wpływów z jego sprzedaży
fot Martyn Janduła
Brak prawdziwego wspólnego biletu od dawna jest bolączką Trójmiasta. Wszystko rozwija się o kwestię dopłat. Przedstawiciele PKP SKM podkreślają, że już obecne porozumienia w kwestii honorowania biletów metropolitalnych są niedoskonałe. – Niestety, bardzo mocno została niedoszacowana luka finansowa, jaka powstała po wprowadzeniu tej oferty na kolei – zauważa Maciej Lignowski, prezes PKP SKM Trójmiasto.
Jak podkreślają przedstawiciele spółki PKP SKM Trójmiasto, przy rozmowach o wspólnym bilecie zawsze pojawia się temat podziału kosztów. W tej kwestii przewoźnik nie ma zbyt dobrych doświadczeń, jeżeli chodzi o honorowany w pociągach SKM bilet metropolitalny. – Niestety, bardzo mocno została niedoszacowana luka finansowa, jaka powstała po wprowadzeniu tej oferty na kolei. Walczyliśmy z tym przez dłuższy okres, wykazywaliśmy, że musimy mieć większy udział w przychodach ze sprzedaży biletów – jeśli 90% sprzedawanych biletów metropolitalnych dotyczy przejazdów kolejowo-komunalnych, to siłą rzeczy dużą rolę w takim modelu odgrywa SKM. Spółka miała natomiast tylko 55% udziału w przychodzie uzyskanym ze sprzedaży każdego biletu minus należny podatek – mówi Maciej Lignowski, prezes PKP SKM Trójmiasto.

Prezes przewoźnika podkreśla, że integracja biletowa wymaga dopłat. – Dzisiaj na pewno nie da się komunikacji komunalnej zorganizować bez dotacji. Bez niej nie będzie też mógł funkcjonować wspólny bilet – mówi Lignowski. Oczywiście wydatki zaczną się częściowo zwracać w momencie przyciągnięcia do kolei dodatkowych podróżnych. – Tyle, że gdy będziemy przewozić większą liczbę pasażerów, to będziemy musieli wzbogacić rozkład, dać dłuższe pociągi. To też będzie koszt – wskazuje Maciej Lignowski.

Dobrym przykładem funkcjonowania wspólnego biletu jest Warszawa, gdzie organizator transportu publicznego – ZTM w Warszawie – dopłaca po prostu do pociągokilometra innych przewoźników, którzy honorują bilety ZTM. – To najlepszy model w ujęciu wykonawcy usługi. Przewoźnika w takim układzie nie interesuje za ile jest sprzedawany bilet, wykazuje koszty związane z funkcjonowaniem przewozów, które należy pokryć, wraz z godziwym zyskiem na odbudowę taboru – mówi prezes Lingnowski.

Model warszawski może być jednak trudny do wdrożenia w innych miejscach. – Możemy powiedzieć sobie wprost, że budżet Warszawy jest jedyny w swoim rodzaju – to wzorzec, do którego się wszyscy odnosimy, ale to pytanie do samorządów, na ile mogą sobie pozwolić na wydatki tej skali – wskazuje Michał Lignowski.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Integracja biletowa
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony