Partnerzy serwisu:

Rower bez maseczki tylko dla sportowców. Skomplikowane i niepotrzebne?

Łukasz Malinowski 13.10.2020

Rower bez maseczki tylko dla sportowców. Skomplikowane i niepotrzebne?
fot. Lesly Suarez
Najnowsze rozporządzenie „cowidowe” nakłada obowiązek noszenia maseczek z wyjątkiem m.in. osób uprawiający sport. Rowerzyści w większości wypadków muszą więc mieć maseczkę. Takie problemu nie mają za to jeżdżący konno. O zmianę niejasnych przepisów już apeluje Rowerowy Poznań.
Na początek o samych przepisach. Rozporządzenie rady ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii wprowadza w paragrafie 27 „obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego, o którym mowa w art. 40 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym”. Obowiązek ten ma trwać do odwołania i dotyczy m.in. pojazdów transportu publicznego czy terenów ogólnodostępnych.

Od tego zapisu wprowadzone zostało kilka wyjątków, wśród nich znalazł się m.in. punkt 11, z którego wynika, że nakaz nie obejmuje sędziego, trenera oraz osoby uprawiającej sport. I tu właśnie zaczynają się problemy. Pojawiło się bowiem pytanie czy taki zapis oznacza, że rowerzysta może poruszać się bez maseczki?

Niedzielski: w maseczkach w przestrzeni miejskiej


Podczas konferencji prasowej w sobotę minister zdrowia Adam Niedzielski wyjaśniał, że celem ustawodawcy było przyjęcie zapisu, który ograniczy możliwość rozprzestrzeniania się wirusa w środowisku miejskim. – Rzeczywiście chcemy przyjąć takie rozwiązania, które będą przede wszystkim chroniły populację. Wychodzimy tutaj od wykładni celowościowej i szukamy tych sytuacji, gdzie kontakt, gdzie noszenie maseczki najbardziej skutecznie ogranicza ryzyku transmisji. Przypadki uprawiania sportu są z góry nastawione na to, żeby zdrowie promować natomiast w przestrzeni miejskiej zakładamy, że te aktywności sportowe jednak są obciążone ryzykiem zakażenia. I tutaj przyjęliśmy taką linie demarkacyjną, że to co jest robione w przestrzeni miejskiej jest zobowiązanie do noszenia maseczki, również dotyczy to jazdy na rowerze natomiast w parkach i innych terenach zielonych oczywiście sugerujemy, że ten obowiązek nie jest konieczny o ile można zachować dystans – mówił Niedzielski. Nie odniósł się przy tym w żaden sposób do kwestii uprawiania sportu.

Kto jest sportowcem?

O odpowiedź na to pytanie poprosiliśmy Ministerstwo Zdrowia, które wyjaśniło, że osoba, która uprawia sport w rozumieniu Ustawy o sporcie jest zwolniona z obowiązku zakrywania ust i nosa (par. 27 ust. 3 pkt 11 rozporządzenia). „Ale nie jest z tego obowiązku zwolniona osoba, która jeździ na rowerze dla tzw. przyjemności lub zdrowia, chyba że na terenie lasów, parku, zieleńca, ogrodu botanicznego, ogrodu zabytkowego, rodzinnego ogródka działkowego i plaży” – napisało biuro prasowe resortu. Odwołanie się do ustawy jednak nie pomaga zbyt wiele – na jej wstępie jest bowiem jedynie definicja sportu.

Okazuje się, że pełne zrozumienie pomysłów ustawodawcy wymaga dużo głębszej znajomości prawa. W kolejnej odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia wyjaśniło bowiem, że „sportem [to wynika z zapisu ustawy – przy. autora] są wszelkie formy aktywności fizycznej, które przez uczestnictwo doraźne lub zorganizowane wpływają na wypracowanie lub poprawienie kondycji fizycznej i psychicznej, rozwój stosunków społecznych lub osiągnięcie wyników sportowych na wszelkich poziomach. W związku z czym nie każdy kto np.: jedzie na rowerze uprawia sport”.

Ten ostatni związek może nie być to końca jasny, ale jak się okazuje wynika to z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że przepis art. 31 ust. 3 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie nie powinien być interpretowany literalnie, to znaczy w sposób prowadzący do wniosku, że każdy uprawiający sport w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy o sporcie i osiągający w tym sporcie wyniki sportowe powinien być uprawniony do uzyskania stypendium. „To właśnie byłaby nieograniczenie szeroka i niedopuszczalna wykładnia tego przepisu, powodująca np. prawo do ubiegania się o stypendium finalistów szkolnego turnieju międzyklasowego w badmintona, czy finalistów turnieju piłki plażowej dla plażowiczów” – argumentował NSA.

Zapisy nowego rozporządzenia w zestawieniu z wykładnią Ustawy o sporcie pozwalają więc w uproszczeniu możemy powiedzieć, że z noszenia maseczki zwolnienie sią sportowcy wyczynowi. Taki zapis możemy znaleźć na stronach rządowych mówiący o tym, że obowiązku zakrywania ust i nosa nie stosuje się do osób uprawiających sport wyczynowo. Z tego obowiązku nie są zwolnione osoby, które uprawiają sport rekreacyjnie, chyba, że np. biegają na terenie lasów, parku, zieleńca, ogrodu botanicznego, ogrodu zabytkowego, rodzinnego ogródka działkowego i plaży, co wynika z innych zapisów ustawy. Warto jednak pamiętać, że nie dotyczy to bulwarów – w miastach nad rzekami musimy więc, jeśli nie jesteśmy sportowcami wyczynowymi, biegać i jeździć w maseczkach.

Ufff. Wszystko jasne. Tylko roweru szkoda…

Rower traktowany po macoszemu

– Rower to najlepszy, najzdrowszy środek transportu w trakcie trwającej pandemii. Umożliwia zachowanie dystansu społecznego, ale też, co niezwykle istotne - pomaga budować odporność. Korzystanie z roweru w codziennych podróżach powinno być promowane i wspierane przez władze. Niestety, tak nie jest – przyznaje Andrzej Janowski prezes Stowarzyszenia Rowerowy Poznań.

Dodaje przy tym, że nałożenie obowiązku noszenia maseczek na osoby, które korzystają z rowerów w miastach do celów transportowych, nie zachęca do wyboru roweru w codziennych podróżach. Liczę na refleksję rządu i rezygnację z tego wymogu. Maseczka utrudnia oddychanie podczas jazdy, gdy zapotrzebowanie na tlen jest większe. Wystarczające jest zachowanie dystansu społecznego, co podczas jazdy na rowerze jest stosunkowo proste. – Obowiązku jazdy w maseczce na rowerze nie ma np. w Niemczech. Bez maseczki porusza się na co dzień po Berlinie na rowerze główny epidemiolog Niemiec, prof. Christian Drosten – podkreśla Janowski.

Rower a jazda konna

O komentarz do tych rozwiązań poprosiliśmy także Ministerstwo Infrastruktury, które zaznaczyło, że kwestia noszenia maseczki podczas jazdy na rowerze „jest poza jego własnością”. Przypomniało jednak, że „przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym nie różnicują statusu osoby kierującej rowerem w zależności od okoliczności podróży. Jedynie dzieci w wieku poniżej 10 lat traktowane są jak piesi”. Przytoczone na wstępie rozporządzenie zwalnia z obowiązku noszenia maski dzieci do lat 5.

Wydaje się, że celem ustawodawcy było wprowadzenie nakazu jeżdżenie na rowerze w maseczkach na terenie miast. Niestety z otrzymanych przez nas odpowiedzi oraz dotychczasowych wypowiedzi jasno wynika, że rower nie był w tych rozważaniach brany pod uwagę na jako środek transportu a jedynie jako pojazd służący o uprawiania sportu bądź rekreacji.

Z podobnym problemem zetknęliśmy się na wiosnę gdy wyłączone zostały systemy rowerów miejskich w miastach, a zignorowano hulajnogi elektryczna. – Jesienią na mieszkańców korzystających z rowerów nakłada się obowiązek noszenia maseczek, ale zwalnia z tego obowiązku...jadących konno. To wszystko budzi wątpliwości. Potęgują je niejasne przepisy dotyczące zwolnienia z obowiązku noszenia maseczek osób uprawiających sport i interpretacja tych przepisów przez rząd – zaznacza Janowski.

Nie da się ukryć, że zapisy związane z jazdą konną są jasne i przejrzysta, a o wiele popularniejszy rower nie zyskał w rozporządzeniu osobnego punktu.

– Nie każda podróż pieszo to uprawianie chodu sportowego, nie każda jazda rowerem jest uprawianiem sportu. Najrozsądniejszym rozwiązaniem byłaby zmiana rozporządzenia i zwolnienie z obowiązku korzystania z maseczek, przy zachowaniu obowiązku utrzymania dystansu społecznego – apeluje prezes Rowerowego Poznania.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Rower w mieście
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony