Partnerzy serwisu:

Peter Walker: Szczęśliwe miasta to mniej samochodów. Pytanie tylko kiedy

Witold Urbanowicz 17.10.2019

Peter Walker: Szczęśliwe miasta to mniej samochodów. Pytanie tylko kiedy
Fot. Łukasz Patera
Gościem specjalnym tegorocznego Kongresu Transportu Publicznego jest brytyjski dziennikarz Peter Walker, autor książki o szczęśliwym mieście. – Musimy pamiętać dla kogo projektujemy miasto. Warto sobie zdać sprawę, że samochód przez 90% czasu stoi nieużywany. To też jedyny przypadek, gdy pozwalamy na pozostawienie półtorej tony własności prywatnej w przestrzeni publicznej w zasadzie po kosztach – mówi Peter Walker.
Peter Walker, który gościł podczas ósmej edycji Kongresu Transportu Publicznego, przekonuje, że nie da się stworzyć konkurencyjnego i szczęśliwego miasta, w którym pierwszeństwo mają samochody – zwłaszcza, że w wielu przypadkach nie są najracjonalniejszym środkiem przemieszczania się. – W Londynie 2/3 podróży samochodem odbywa się na dystans do 5 km, a połowa – do 3 km. W 60% aut podróżuje tylko jedna osoba. Do porządku dziennego przechodzimy nad ofiarami wypadków czy skutkami zanieczyszczenia powietrza, objawiającymi się przedwczesnymi zgonami. Gdyby tyle osób zginęło w ataku terrorystycznym, mielibyśmy kryzys – zauważa Peter Walker, dziennikarz polityczny Guardiana i autor Bike Blog.

Jak podkreśla, wbrew wielu opiniom, wyrażanym przez polityków, samochody nie oznaczają wyrównywania szans. Miasta zdominowane przez samochody wykluczają biedniejszych, młodszych, jak i starszych. – To nie jest tak, że auta to wybór klas pracujących. Samochody są dysproporcjonalnie używane przez bogatych. W Wielkiej Brytanii jedna trzecia biednych ma dostęp do samochodu – podkreśla Walker.

Nieekonomiczne parkowanie

Warto przy tym zwrócić uwagę na problem wykorzystania przestrzeni na cele parkingowe. – To bardzo nieekonomiczne wykorzystanie przestrzeni. Gdyby np. w Nowym Jorku zabrać wszystkie bezpłatne miejsca parkingowe mielibyśmy 13 Parków Centralnych. Parkowanie to także jedyna okazja, kiedy ludziom pozwala się składować półtora tony własności prywatnej w przestrzeni publicznej poniżej kosztów – podkreśla Peter Walker.

Jak zauważa, samochody przez 90% czasu są niewykorzystywane – zajmują przestrzeń. – Dużym wyzwaniem jest przekonanie ludzi, że ulica nie jest ich. W Warszawie widać, że kierowcy sądzą, że należą im się też chodniki i trawniki – mówi dziennikarz.

Potrzeba decyzji politycznej

Zdaniem Walkera nie da się budować wygodnego i konkurencyjnego miasta, które opiera się przede wszystkim o samochody. – Badania z ostatnich 40 lat pokazują, że nie da się rozwiązać problemu zatłoczenia ulic poprzez poszerzanie dróg. Zawsze należy zastanowić się, jakiego miasta chcemy. Zazwyczaj wszyscy chcą spokojnych, bezpiecznych i mniej zanieczyszczonych ulic. Tego nie osiągniemy poprzez poszerzanie jezdni – twierdzi Walker.

Dlatego też ważne jest stworzenie bezpiecznych warunków dla rozwoju innych form komunikacji. – To nie magia, tylko decyzja polityczna. Nierobienie niczego nie jest rozwiązaniem – przekonuje Walker. Tu pomocne mogą być rowery. Liczne przykłady pokazują, że stworzenie odpowiedniej infrastruktury naturalnie pobudzają ruch rowerowy. – W Portland, najbardziej rowerowym mieście Stanów Zjednoczonych, zrobiono obszerne badania. 60% osób stwierdziło, że rozważałoby jazdę na rowerze, ale obawia się o swoje bezpieczeństwo. O tę grupę trzeba zabiegać. Jeśli zbudujemy bezpieczną infrastrukturę, to zachęcimy ludzi do jeżdżenia na rowerze – mówi Walker.

Konieczna odpowiednia infrastruktura

– Nie wystarczy wymalować ścieżek, drogi rowerowe muszą być porządne. Nie można się obyć bez utrudnień dla ruchu samochodowego. Jak dotąd miasta nie mają tak naprawdę alternatywy, by sprawnie poruszać miasto – podkreśla Peter Walker.

Na ruchliwych ulicach celowe jest oddzielanie ruchu rowerowego. – Na mniejszych ulicach nie można jednak wydzielać ruchu rowerowego. Trzeba spowolnić i ograniczyć ruch, by zwiększyć bezpieczeństwo. To jest oczywiście trudne – nie ukrywa dziennikarz. – Rower to nie konkurencja z transportem publicznym i chodzeniem. Im więcej osób wyciągniemy samochodów, tym lepsze warunki podróżowania – podkreśla Walker.

Korzyści rowerów więcej

Zwiększenie ruchu rowerowego to także kwestia zdrowia publicznego. – Mamy problem nieaktywnego życia. 1,5 mld ludzi nie rusza się na co dzień w wystarczającym stopniu. Nie każdy ma czas na siłownię, ale aktywność można włączyć w czynności codzienne. Tu widzimy korzyść chodzenia, a także przede wszystkim codzienne jeżdżenia na rowerze – mówi Peter Walker.

Rowery też są ekologiczne – w stopniu, którego nie zapewniają auta elektryczne. – Takie auta są oczywiście lepsze niż spalinowe, ale wciąż są emisyjne w związku z np. ścieraniem się opon. Wciąż zajmują miejsce, stwarzają zagrożenie – przekonuje Walker.

Rosnącym problem, wpływającym na płynność ruchu w miastach, są samochody dostawcze, które często zatrzymują się. – Rowery elektryczne cargo mogłyby pomóc w rozwożeniu towarów po mieście. Często może to być szybsze rozwiązanie. Nie wszędzie trzeba podjeżdżać ciężarówką, by dowieźć jedną, niewielką rzecz – twierdzi Peter Walker.

Dziennikarz podzielił się też swoją opinią na temat hulajnóg elektrycznych. – Jeśli mamy wybór między osobą w samochodzie, a osobą poruszającą się na e-hulajnodze, to drugie rozwiązanie zawsze jest lepsze: bardziej ekologiczne, bardziej ekonomiczne, lepiej wykorzystuje przestrzeń – mówi Peter Walker. Widzi też szereg problemów, w tym krótką żywotność takich hulajnóg.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony