Partnerzy serwisu:

Pandemia zmieniła rynek taboru, ubezpieczeń i płatności

Kasper Fiszer 09.10.2020

Pandemia zmieniła rynek taboru, ubezpieczeń i płatności
fot. Kasper Fiszer
O dużych zmianach rynkowych związanych z pandemią dyskutowali paneliści Kongresu Transportu Publicznego. Stagnacja zapanowała w segmentach taboru do autobusowych przewozów turystycznych i dalekobieżnych. Nowe wymagania mają klienci poszukujący pojazdów komunikacji miejskiej. Pasażerowie bardziej zwracają uwagę na kwestie bezpieczeństwa i chętniej płacą za bilety przez telefon, a klienci korporacyjni chcą negocjować kontrakty ubezpieczeniowe zdalnie.
Debatę tegorocznego Kongresu Transportu Publicznego i Inteligentnego Miasta poświęconą zmianiom technologicznym w komunikacji zbiorowej zdominowały kwestie związane z pandemią koronawirusa. Paneliści zwracali uwagę m.in. na wyzwania z obszaru higieny. – Ze wszystkich środków informacji płynęły dane, że jednym ze środków ochrony swojego zdrowia i życia jest pozostanie w domu. Naszym celem było przekonanie ludzi poprzez stworzenie odpowiednich warunków, że transport jest bezpieczny – powiedział dr inż. Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego. Ocenił przy tym, że jego spółka sprostała temu wyzwaniu, a pracownicy i pasażerowie metra pozostają bezpieczni.

Przekaz rządowy odmienny od założeń lokalnych przewoźników

W podobnym tonie wypowiadał się Łukasz Dziągwa, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji w Przemyślu. – Zależało nam przede wszystkim, aby zapewnić, że usługa transportu, którą świadczymy, jest bezpieczna, że dokładamy wszelkich starań, aby pojazdy, które codziennie wyjeżdżają na ulice, były czyste i zdezynfekowane – stwierdził. Dodał, że w komunikatach, które dystrybuowane były m.in. w lokalnych mediach, spółka informowała o stosowaniu zgodnych z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego środków dezynfekcyjnych i o podporządkowaniu się wszystkim wytycznym sanepidu. – Chcieliśmy, by jak najmniej osób odrzucało naszą ofertę jako niebezpieczną. Niestety nie szło to w parze z komunikatami przesyłanymi centralnie, z których wynikało, że jazda autem to najbezpieczniejszy wybór. Efekty tego mamy do dziś: cały trzeci kwartał to ubytek na sprzedaży biletów rzędu 50 proc.– dodał.

O ograniczeniach prawnych, które uniemożliwiają stosowanie rozwiązań atrakcyjnych również w czasie pandemii, mówił Mikołaj Kwiatkowski odpowiedzialny za sprzedaż i marketing w Trapeze Poland. – Wiem, że jest duże zainteresowanie np. transportem na żądanie – wskazywał. Podkreślał przy tym, że ma nadzieję, że transport zmieni się w kierunku bezpiecznych i nowych technologii. Zwracał uwagę, że w najtrudniejszym okresie przewoźnicy mieli problem nie tylko z odejściem pasażerów, ale i pracowników obawiających się o swoje zdrowie. Odpowiedzią na to mogłyby być pojazdy autonomiczne. Podkreślał równocześnie, że możliwe do wprowadzenia są także dużo drobniejsze, a poprawiające bezpieczeństwo zmiany organizacyjne dotyczące płatności bezgotówkowych czy komunikacji z pasażerem przy pomocy komunikatorów jak WhatsApp.

Coraz większa rola płatności mobilnych i kontaktów zdalnych

– Od dłuższego czasu obserwujemy, że popularność płatności mobilnych wzrasta, a pandemia bezwzględnie wzmocniła ten trend – stwierdził natomiast Piotr Bochenek, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu oraz członek zarządu Skycash Poland. Wskazywał, że podczas wiosennego lockdownu liczba biletów sprzedawanych przez jego firmę spadła tak w komunikacji miejskiej, jak i międzymiastowej. Wraz ze stopniowym luzowaniem restrykcji zainteresowanie tym kanałem dystrybucji rosło. – Liczymy na to, że ta tendencja stanie się standardem – mówił przedstawiciel operatora.

O zmianach na rynku ubezpieczeń z dziedziny transportu mówił natomiast Piotr Podborny, dyrektor. Biura Ubezpieczeń Klientów Korporacyjnych w EIB. – Praca zdalna utrwaliła się dość mocno i myślę, że w tej branży tak pozostanie – ocenił. – Zmieniliśmy dużo w podejściu do wykonywania naszego zawodu, ale nie miało to żadnego wpływu na kontraktowanie ubezpieczeń. Zaproponowaliśmy naszym klientom negocjacje online, bezpieczne przetargi itp. – opisywał.

Trudny czas dla producentów taboru dalekobieżnego i przewoźników międzymiastowych

Robert Ignasz z MAN Truck and Bus Polska wskazywał na całkowite załamanie rynku autobusów turystycznych. – Specyfika rynku pojazdów dla transportu miejskiego jest jednak trochę inna, tu postępowania trwają dużo dłużej – stwierdził. To, co uległo zmianie, to nowe wymogi klientów dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa sanitarnego kierowców czy przygotowania pojazdów pod instalację dodatkowych urządzeń mających zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów. – Mam tu na myśli np. urządzenia do dezynfekcji dłoni. Często musimy bardzo szybko takie elementy opracować i przetestować – opowiadał.

– Proces wymiany taboru przewoźników dalekobieżnych wyhamował prawie zupełnie – ocenił zaś Maciej Acedański, prezes zarządu spółki Polonus. – Wymiana taboru w komunikacji międzymiastowej stanęła. Również testowanie nowych autobusów, czy to gazowych, czy to elektrycznych, co robiliśmy dość często, nie miało w tym roku miejsca. Nie było dostępnych pojazdów, ale też, mówiąc wprost, nikt nie miał do tego głowy. Rynek dalekobieżny w naszym kraju przestaje istnieć – zakończył swoją krótką wypowiedź.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport