Partnerzy serwisu:

Nowa Zelandia podąża śladem Berlina i Bogoty. Rowery i piesi priorytetem!

Rafał Dybiński 19.04.2020

Nowa Zelandia podąża śladem Berlina i Bogoty. Rowery i piesi priorytetem!
fot. Tobias Nepiel
Nowa Zelandia wzorem niemieckiego Berlina i kolumbijskiej Bogoty wykorzysta taktyczny urbanizm, aby ograniczyć ruch samochodów na drogach, zwiększając w ten sposób możliwości dla pieszych i rowerzystów – informuje "Forbes". To będzie pierwszy kraj, który przeznaczy na to środki podczas trwania pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.
Taktyczny urbanizm obejmuje wiele form przejściowych ulepszeń w sferze publicznej, w tym tworzenie lub poszerzanie chodników i ścieżek rowerowych z jaskrawo pomalowanymi betonowymi blokami i donicami.

Minister transportu Julie Anne Genter zaprosiła miasta w Nowej Zelandii do ubiegania się o 90 procentowe dofinansowanie funduszy na poszerzenie chodników i opracowanie tymczasowych ścieżek rowerowych, które można wprowadzić w ciągu godzin i dni, a nie tygodni i miesięcy, które często potrzeba na instalację takiej infrastruktury. Dodatkowa przestrzeń dla ludzi pozwoli kluczowym pracownikom i innym osobom zachować dwa metry dystansu fizycznego podczas chodzenia lub jazdy na rowerze.

"Ludzie nie wrócą szybko do zatłoczonych pociągów i autobusów"

– Chodzenie i jazda na rowerze są zawsze świetnymi sposobami do przemieszczania większej liczby osób po miastach, ponieważ są tanie, zajmują mniej miejsca na drogach i wymagają mniejszego parkingu. Ponadto zapewniają umiarkowane ćwiczenia, są ciche i nie zanieczyszczają powietrza ani klimatu – uzasadnia urodzona w Ameryce Genter, która jest parlamentarzystką z ramienia Partii Zielonych.

– W ramach powstrzymania rozprzestrzenianie się wirusa COVID-19, coraz więcej osób wybiera się na ciche ulice, żeby znów spacerować i jeździć rowerem. Kiedy wychodzimy z zamknięcia, a ludzie zaczynają nieco więcej podróżować, nie możemy oczekiwać, że wrócą do zatłoczonych autobusów i pociągów w tym samym tempie, a ludzie w centrach miast będą potrzebowali więcej miejsca, aby się oddalić od innych fizycznie – podkreśliła Genter.

Pozbawiony limitu rządowy fundusz Innovating Streets for People uzyska środki finansowe z New Zealand Transport Agency skierowane do miast zainteresowanych przekształceniem priorytetów transportowych. Taktyczny urbanizm bywa tani, zwłaszcza w porównaniu z miliardami dolarów wydawanymi na drogi bez namysłu, o czym dobrze wie Genter. - Doświadczenie zawodowe w transporcie pozwala mi lepiej zrozumieć, dlaczego w Nowej Zelandii jesteśmy tak uzależnieni od samochodów. Mamy teraz ogromną szansę i musimy robić pewne rzeczy lepiej - stwierdziła magister urbanistyki na Uniwersytecie Auckland, gdzie skupiała się na ekonomii transportu.

– Pracowałam nad szeroką gamą projektów, w tym nad nowym podejściem do polityki parkingowej i użytkowania gruntów, oceną ekonomiczną projektów, modelowaniem transportu, transportem publicznym i projektowaniem sieci – przypomniała była pracownica Sinclair Knight Merz i MRCagney.

– Po rozmowach z radnymi miejskimi i regionalnymi w całym kraju widzę, że istnieje duży entuzjazm dla szerszych chodników i nowych ścieżek rowerowych. Naprawdę będzie trzeba eksperymentować i znajdować nowe sposoby wymiany towarów i usług, poruszając się po niższych kosztach – kontynuowała Genter.

– Urbanistyka taktyczna polega dla mnie na odejściu od podejścia dominującego w inżynierii transportu, które często było bardzo teoretyczne i opierało się na modelach lub nieodpowiednich standardach, na podejście bardziej zwinne i empiryczne. Możemy przetestować rzeczy w tani sposób i włączyć je do konsultacji, aby ludzie i firmy mogli doświadczyć tego, jak to jest, żeby lepiej podejmować decyzje – uzasadniała dalej Genter, która wierzy w powodzenie poszerzonych ścieżek rowerowych i chodników.

"30 minut umiarkowanej aktywności odciąży system opieki zdrowotnej"

– Odniosą taki sukces, że społeczności będą chciały uczynić je trwałymi. Wydawanie mniejszych pieniędzy na importowane samochody i benzynę oznaczać będzie, że ludzie będą mieli więcej pieniędzy do wydania na miejscu. Zmniejszymy liczbę samochodów na drodze i tych parkujących. 30 minut dziennie umiarkowanej aktywności odciąży także nasz system opieki zdrowotnej. Dojeżdżający do pracy nie będą tracić czasu na ćwiczenia – dodała Genter.

Pomysłom minister transportu Nowej Zelandii bije brawo Brent Toderian, były konsultant planowania urbanistycznego w kanadyjskim Vancouver. – Nowa Zelandia jest pierwszym rządem krajowym, który wykazał strategiczne i proaktywne przywództwo w zakresie tego, jak miasta mogą wykorzystać ulice jako przestrzeń do bezpiecznego i zdrowego dystansu fizycznego – zaznaczył Toderian, który współpracował już z Gender w Auckland, kiedy pełnił rolę doradcy.

– Rozumiem strategiczną siłę takich ruchów. Ich rzeczywisty koszt jest bardzo mały, przynosząc oszczędności i zwroty z inwestycji. Rząd rozumie potrzebę myślenia i działania miast dla lepszej przestrzeni publicznej podczas pandemii i chce pomóc, odrzucając jedną z ostatnich wymówek, że miast na to nie stać – podsumował Toderian.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport