Partnerzy serwisu:

Niemcy rozważają darmowy transport publiczny w walce ze smogiem

Jakub Dybalski 19.02.2018

Niemcy rozważają darmowy transport publiczny w walce ze smogiem
fot. Ivars Indans, lic. CC A-SA 3.0 Unported
Wśród rozwiązań mających pomóc w walce z zanieczyszczeniem powietrza, które niemiecki rząd zaproponował w odpowiedzi na prośbę unijnego komisarza ds. środowiska, znalazła się też propozycja przetestowania darmowej komunikacji. Na początek w pięciu miastach. W Niemczech wywołało to jednak duże zamieszanie, bo połowa wpływów tamtejszych przewoźników bierze się z biletów.
Zamieszanie w zeszłym tygodniu wywołał list, który niemieccy ministrowie środowiska, rolnictwa, a także dyrektor bura kanclerskiego wysłali do Karmenu Velli, unijnego komisarza ds. środowiska. Ten kilkanaście dni temu zobowiązał dziewięć krajów unijnych do szybkiego przedstawienia schematu działań, które mają sprawić, że będą spełniać unijne standardy jakości powietrza. Wśród nich były Niemcy, ale też Czechy, Hiszpania, Francja, Włochy, Węgry, Rumunia, Słowacja i Wielka Brytania. Kraje, które nie spełniają standardów, mogą spodziewać się kar. To istotne, bo według wyliczeń komisji rocznie smog może wpływać na 400 tys. zgonów w całej Europie, a koszty jakie powoduje szacuje się na 20 mld euro.

Polski wśród wymienionych nie ma, ale my mamy poważniejszy problem, bo w kwestii łamanych standardów powietrza nad Wisłą w czwartek ma decydować Europejski Trybunał Sprawiedliwości w sprawie wniesionej jeszcze w 2015 r. W kwestii smogu jesteśmy więc w zupełnie innym miejscu.

Miasta raczej zaskoczone

Niemieccy ministrowie zaproponowali w liście m.in. przeprowadzenie testów z darmową komunikacją w pięciu miastach – Bonn, Essen, Reutlingen, Mannheim i w Herrenbergu, czyli mieście na południe od Stuttgartu, który jest najbardziej zanieczyszczonym niemieckim miastem. Sens jest dość jasny. Jeśli koszty korzystania z transportu publicznego są istotną częścią domowego budżetu, to oferując go za darmo można sprawić, że będzie jeszcze bardziej konkurencyjny względem poruszania się autem po mieście. To właśnie ograniczenie korzystania z prywatnych aut ma być efektem tej zmiany.

Ministrowie zapowiedzieli, że do testów dojdzie „najpóźniej do końca roku”. Ale szybko okazało się, że miasta… nie do końca są na to przygotowane. Burmistrz Bonn Ashok Sridharan przyznała, że to dobrze, że jej miasto zostało dostrzeżone, ale tempo jest problematyczne, bo darmowy transport oznacza więcej linii, więcej pracowników i więcej nowych pojazdów, bo żeby wszystko miało sens, transport nie może opierać się na autobusach dieslowskich. – Wątpię czy jakikolwiek producent będzie w tak krótkim czasie mógł dostarczyć tyle pojazdów, ile potrzebujemy – powiedziała agencji DPA.

Dziennik „Die Welt” zgryźliwie skomentował, że ministrowie powinni jeszcze raz przemyśleć tę propozycję, podczas drogi do pracy porannym, mocno zatłoczonym, metrem linii U6 w Berlinie.

Co na to przemysł samochodowy?

Rzecznik stowarzyszenia niemieckich przewoźników zaznaczył, że czeka na propozycję rządu, jak sfinansować taką darmową komunikację. Podkreślił, że średnio połowa wpływów przewoźników w Niemczech pochodzi z biletów, w sumie to ok. 12 mld euro rocznie.

Wątpliwości budzi też fakt, że walkę z prywatnymi autami jako źródłem smogu zapowiedziano w kraju, który jest europejskim gigantem przemysłu motoryzacyjnego, a więc nie będzie to łatwe.

Dotychczas niewiele dużych miast na świecie decydowało się na całkowicie darmowy transport publiczny. Kilka lat temu zrobiono tak w estońskiej stolicy Tallinnie, ale przyciągnęło to mniej nowych pasażerów, niż się spodziewano. W Polsce darmowa komunikacja to domena mniejszych miast, a w tych większych raczej eksperymentuje się z darmowymi biletami dla niektórych grup, np. dla uczniów.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Smog
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony