Partnerzy serwisu:

Miasta po pandemii. Preludium do dalszych cięć wydatków

Witold Urbanowicz 21.04.2022

arrow
arrow
Miasta po pandemii. Preludium do dalszych cięć wydatków
fot. Łukasz Patera/ ZDG TOR
Miasta po pandemii. Preludium do dalszych cięć wydatków
Miasta po pandemii. Preludium do dalszych cięć wydatków
Miasta po pandemii. Preludium do dalszych cięć wydatków
Pandemia postawiła szereg wyzwań przed miastami. Pozytywnych zmian w długofalowej perspektywie jednak może nie być – finanse samorządów są dobijane przez kolejne zmiany podatkowe. – W samorządach mówimy już o przechodzeniu z zarządzania rozwojem do zarządzania biedą – mówił Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, podczas tegorocznego Forum Technologii Miejskich.
Miasta wychodzą z okresu pandemii, która w większości spowodowała spadek mobilności. To przekłada się oczywiście na finanse. – Zanotowaliśmy spadek liczby pasażerów na poziomie 38 punktów procentowych. Podróżni do dzisiaj nie wrócili. Małym wyjątkiem jest kolej aglomeracyjna – tutaj są dokładnie takie same potoki podróżnych jak przed pandemią. To świadczy o tym, że projekt jest sukcesem – mówi Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska. Jednocześnie, jak dodaje, w czasie pandemii konieczne było utrzymanie odpowiedniej podaży miejsc, by spełnić wymogi narzucane przez rząd. Udział sprzedaży biletów w kosztach spadł z ok. 50% do 26%. Borawski wskazuje przy tym, że ubytku dochodów nie można teraz rekompensować prostym ograniczaniem przewozów – przewoźnicy w ostatnich latach poczynili istotne inwestycje w tabor, a teraz muszą spłacać kredyty czy obligacje. Podobnie sytuacja wygląda w mniejszych ośrodkach. Przykładowo w Ciechanowie wpływy ze sprzedaży biletów wynosiły 2 mln zł rocznie, a od momentu pandemii utrzymują się na poziomie 1,1-1,2 mln zł rocznie – przy ciągle rosnących kosztach stałych.

Mniej biur i obiektów handlowych

Pandemia to nie tylko jednak komunikacja. Jej wpływ na miasta jest znacznie większy. – Wdrażamy e-państwo, efektem są np. konsultacje społeczne online. Poszerza to bazę do rozmów z mieszkańcami. Straciliśmy potrzebę, by codziennie jeździć do pracy. Pytanie, czy tempo ucieczki z ośrodków średnich i małych do dużych miast zmniejszy się – mówi Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR.

Jak wskazują władze miasta Gdańska pandemia znacząco wpłynęła przede wszystkim na rynek biurowy i e-commerce. – Mamy mniej projektów biurowych, za to więcej uwagi wymagać będzie logistyka – mówi Borawski. Podobne trendy są widoczne w Warszawie. – Wzrósł popyt na mieszkania, spadł na usługi. Mamy odpływ mniej więcej połowy wniosków na obiekty usługowo-handlowe i ponad dwukrotny wzrost wniosków na zabudowę mieszkaniową – i to pomimo rosnących cen – mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Przyznaje jednak, że to kwestia spekulacji oraz inwestycji patodeweloperskich, co jest trudne do wychwycenia na etapie wydawania pozwoleń i warunków zabudowy (zdarza się, że deweloperzy zmieniają przeznaczenie obiektu z tzw. aparthoteli na mieszkania na wynajem). Zmiana liczby wniosków na obiekty handlowe związana jest natomiast z nasyceniem rynku. – E-commerce bardzo uderzył w rynek galerii handlowych – pandemia przyspieszyła obecne wcześniej trendy – mówi Olszewski.

Kolejne zmiany dotyczą technologii – to przede wszystkim cyfrowy dostęp do urzędu oraz mobilne środki płatności. – Udział sprzedaż biletów przez urządzenia mobilne wzrósł z 15% do 25%, natomiast w strefie płatnego parkowania udział mobilnych płatności wzrósł z kilkunastu procent do 40%. Choć to efekt także wdrożenia e-kontroli, dzięki czemu znacząco wzrosła rotacja miejsc – mówi Michał Olszewski.

Miasta będą musiały ciąć wydatki bieżące

Większych zmian może jednak nie być – dużym wyzwaniem jest spięcie budżetów miejskich. – Zabrakło tarczy dla transportu publicznego, a wcześniej rządzący straszyli transportem. Teraz zamiast stabilnych finansów mamy ruchome piaski. Mamy do czynienia z centralizacją usług i środków finansowych, co przeczy idei samorządności. Konieczne znów są pielgrzymki do Warszawy po środki – mówi Adrian Furgalski.

– Dotknęły nas zmiany podatkowe wprowadzone przez parlament. Nawet bardziej niż pandemia – mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa. Obecne straty samorządu wynoszą 12 mln zł przy budżecie 0,25 mld zł. – Staramy się ciąć wydatki o charakterze bieżącym – to kultura, promocja, sport. Dochodzimy jednak do ściany, więcej już w tych obszarach nie da się ograniczać wydatków. Wielką niewiadomą jest to, co nas czeka od lipca. Rok 2023 będzie jednym z najtrudniejszych wyzwań finansowych, ale skali problemu jeszcze nie znamy. Dzisiaj mówi się o subwencji rozwojowej, ale jej sposób wyliczenia uderza w miasta – daje natomiast bonifikatę dla gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, które tracą na zmianach najmniej. Być może samorządy będą musiały decydować się na wzrost opłat – mówi Kosiński.

Zgadza się z nim wiceprezydent Olszewski. – Cały sektor samorządowy – po raz pierwszy w tym roku – zanotował spadek dochodów. Jednocześnie mamy wzrost cen paliw, energii elektrycznej. Pełzający drenaż, jeżeli chodzi o zmiany podatkowe, doprowadza do tego, że dyskutujemy już w samorządach o przejściu z zarządzania rozwojem do zarządzania biedą. Mowa jest o cięciach. Ucierpią na tym przede wszystkim średnie i małe samorządy, które dźwigały usługi dodatkowe – kulturalne czy sportowe – mówi Michał Olszewski.

Jak wylicza, Warszawa jest obecnie już półtora miliarda złotych do tyłu. – Przypomnę, że rocznie na transport wydajemy 3 mld zł – a komunikacja to druga po edukacji pozycja w budżecie. Przy takich spadkach dochodów będzie cięcie wydatków bieżących we wszystkich kategoriach. Część oferty komplementarnej przejmie pewnie sektor prywatny. Tylko kto to zrobi w mniejszych ośrodkach? – mówi Olszewski.

Straty Gdańska sięgają 270 mln zł rocznie przy budżecie 4 mld zł. – Zmiany podatkowe zdemolowały finanse samorządów. Lipcowa zmiana absolutnie dobije budżety. Myślę, że wiele samorządów będzie miało problem, by domknąć budżety na przyszły rok. Po lipcowej zmianie stracimy kolejne 190 mln zł. To głównie dotknie wydatków bieżących, które powinny się bilansować. Nie będzie wzrostu jakości usług, a ich ceny dla mieszkańców będą rosnąć – mówi wiceprezydent Borawski. Jak dodaje, nie będzie chociażby dotowanego tramwaju wodnego.

– Energia drożeje, to przełoży się na ceny biletów. A to zabija transport publiczny. Cięcie wydatków też musi być robione z głową – ograniczenia wydatków na transport przełoży się na pogorszenie oferty, co może skutkować dalszym odpływem pasażerów. Trzeba uniknąć tej negatywnej spirali – konkluduje Adrian Furgalski.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony