Partnerzy serwisu:

Miasta apelują o zmianę limitów w transporcie. Dochodzi teraz do absurdów

Witold Urbanowicz 22.04.2020

Miasta apelują o zmianę limitów w transporcie. Dochodzi teraz do absurdów
fot. MJ
Unia Metropolii Polskich wystosowała do ministra zdrowia apel o zmianę ograniczeń w podróżowaniu komunikacją miejską – by danym pojazdem mogła podróżować liczba osób odpowiadająca połowie pojemności, bez odniesienia do liczby miejsc siedzących. W obecnej sytuacji dochodzi do absurdów: pojazdy komunikacji regionalnej mogą przewieźć znacznie więcej pasażerów niż bardziej pojemne środki komunikacji miejskiej.
Od 20 kwietnia rząd rozpoczął „luzowanie” ograniczeń związanych z walką z koronawirusem. Otwarto m.in. parki i lasy, wprowadzono nowe zasady handlu. Jak zwraca uwagę Unia Metropolii Polskich, to przekładać się będzie na zwiększoną liczbę pasażerów komunikacji publicznej. Można się spodziewać, że wraz z „odmrażaniem gospodarki” problem będzie się nasilać.

Zgodnie z ograniczeniami wprowadzonymi wcześniej pojazdami komunikacji miejskiej może podróżować nie więcej pasażerów, niż wynosi połowa miejsc siedzących. To doprowadza do sytuacji absurdalnych: dłuższym tramwajem w Warszawie może jechać mniej podróżnych niż krótkimi autobusami – tylko dlatego, że w tych drugich jest więcej miejsc siedzących.

Na razie, jak pisaliśmy, rząd nie widzi powodów do zmiany tych ograniczeń. – Zasada dot. pojemności nie powinna być poluzowana. W zatłoczonych tramwajach, autobusach czy warszawskim metrze mogłoby dojść do gwałtownego rozprzestrzeniania się koronawirusa – powiedział Morawiecki.

UMP zauważa, że spełnienie narzuconych wymogów przy rosnącej mobilności będzie niezwykle problematyczne. W końcu liczba wozów, kierowców, motorniczych czy maszynistów jest ograniczona. „W konsekwencji mieszkańcy będą stali na przystankach w dużej liczbie, w oczekiwaniu na kolejne środki transportu publicznego, co zniweczy apele o nie gromadzenie się osób w jednym miejscu. Może również skutkować coraz częstszymi przypadkami odmów kierowania pojazdem komunikacji miejskiej przez kierowców i motorniczych, na których zdaniem Komedy Głównej Policji spoczywa odpowiedzialność wyegzekwowania od pasażerów określonego zachowania, a w przypadku odmowy, do wezwania w miejsce policji, celem przywrócenia porządku, co może prowadzić do paraliżu komunikacyjnego” – przekonuje Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku i prezes UMP.

Samorządy apelują, by wprowadzić jednakowe obostrzenia we wszystkich pojazdach z dozwoleniem przewozu liczby pasażerów, odpowiadającej 50% ogółu miejsc. „Konstrukcja pojazdów przeznaczonych do kursowania w ramach komunikacji miejskiej przewiduje małą liczbę miejsc siedzących, będąc jednocześnie przygotowaną na znaczne napełnienia pojazdów w czasie godzin szczytów komunikacyjnych” – pisze Truskolaski.

Prezes UMP zwraca też uwagę na absurdy, z jakimi wiążą się wprowadzone regulacje. I tak autobus regionalny, czy dalekobieżny posiadający 40 miejsc siedzących zabiera 20 pasażerów. Standardowy wagon tramwajowy o znacznej pojemności (dużo miejsca wewnątrz pojazdu pozwalającego na odseparowanie podróżnych) posiada ogółem 120 miejsc, obecnie może zabrać 8-10 pasażerów. Natomiast pociąg metra Inspiro posiada 1500 miejsc ogółem (232 siedzących i 1268 miejsc stojących), a obecnie może zabrać tylko 116 pasażerów.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport