Partnerzy serwisu:

Metro w Teheranie na straży rewolucji

Witold Urbanowicz 10.02.2019

arrow
arrow
Metro w Teheranie na straży rewolucji
fot. WU
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Metro w Teheranie na straży rewolucji
Stolica Iranu może się poszczycić relatywnie młodym, ale zarazem prężnie rozwijającym się systemem kolei podziemnej. Być może tylko dzięki metru miasto jeszcze jakoś w ogóle się porusza. Metro, oprócz waloru praktycznego, bywa też nośnikiem treści ideologicznych. Ostatnio na ścianach spotkać można osobliwe galerie antyamerykańskich plakatów, choć mało który teherańczyk ma w ogóle czas poświęcić im uwagę.
Teheran to ogromne miasto. Zamieszkuje je 8,4 mln osób, a cały obszar metropolitalny – 15 milionów. Poważnym problemem miasta jest znaczne zanieczyszczenie powietrza. Często stolica Iranu zajmuje czołowe miejsca w rankingach najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie. Przez większość czasu miasto jest spowite w smogu, przy czym udział zanieczyszczeń generowanych przez ruch uliczny jest szacowany aż na 80%. Obecnie codziennie na ulice miasta wyjeżdża 5 mln samochodów.

Metro na ratunek duszącemu się miastu

Sporym oddechem dla miasta jest działające od 1999 r. metro. Decyzja o jego budowie zapadła w latach 70. XX w., a w projekt zaangażowany był francuski kapitał. Roboty budowlane ruszyły w 1978 r., ale projekt szybko utknął – za sprawą rewolucji w 1979 r. i wojny z Irakiem w kolejnym roku. Do przedsięwzięcia powrócono w połowie lat 80. – tym razem już z udziałem firm chińskich.

W 1999 r. udało się uruchomić 31-kilometrową linię podmiejską z miejscowości Karaj do okolic placu Azadi. W kolejnym roku ruszył też pierwszy, 9,3-kilometrowy odcinek podziemnej linii nr 2 stanowiącej przedłużenie wspomnianej trasy do centrum. Obecnie system składa się już z sześciu linii metra o łącznej długości 161 km, na których znajduje się 105 stacji. Z systemu korzysta ponad 700 mln pasażerów rocznie, a w dzień roboczy liczba pasażerów kształtuje się na poziomie ok. 3 mln. 

Podróżowanie teherańskim metrem do komfortowych nie należy: przez większość dnia panuje w nim ogromny tłok, a pociągi często długo stoją na poszczególnych stacjach z powodu zablokowanych drzwi. Gdy robi się luźniej, podróż urozmaicają handlarze przemierzający wagony w tę i z powrotem z najróżniejszym i zwykle mało potrzebnym asortymentem. Cechą szczególną, z uwagi na uwarunkowania kulturowe i religijne, są pomieszczenia do modlitw na stacjach oraz oddzielne wagony tylko dla kobiet.


"Nie jest tak, że ponieważ my nie podporządkowaliśmy się Ameryce, oni w zamian za to robią nam teraz na złość. Był taki czas kiedy nasi rządzący dobrze wypowiadali się o Ameryce, ale w tym samym czasie ówczesny prezydent Ameryki zaliczył Iran do krajów osi zła", fot. WU

Ideologia na ścianach

Masy ludzi, którzy przetaczają się przez stacje, sprawiają, że systemy metra stają się naturalnymi publicznymi galeriami sztuki. Nierzadko stają się one nośnikiem treści ideologicznych czy patriotycznych. Nie inaczej jest w Teheranie, choć mozaikowe panele – stworzone przez irańskich artystów – mają zazwyczaj nienachlany wymiar.

Ostatnio jednak ściany na antresolach stacji stały się idealną powierzchnią dla wystawy antyamerykańskich plakatów. Niezwykle wymowne grafiki są opatrzone cytatami z wypowiedziami ajatollaha Chameneiego, który od 1989 r. jest Najwyższym Przywódcą Iranu. W dużym skrócie ujmując, to religijny przywódca i głowa państwa, który czuwa nad utrzymaniem przez państwo właściwego kierunku, wyznaczonego przez rewolucję. Ali Chamenei ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie kluczowych segmentów państwa i jego instytucji.

Podróż przez historię


Aby zrozumieć silny antyamerykański kierunek polityki zagranicznej Iranu należy spojrzeć w historię ostatniego wieku, choć z konieczności zaprezentowany tutaj opis będzie skrótowy. Na początku XX w. odkryto tutaj złoża nafty, a koncesji na ich eksploatację szybko udzielono konsorcjum APOC (Anglo-Persian Oil Company), z dominującym udziałem Brytyjczyków. Niekorzystne warunki współpracy, w tym korzystania z zysków tej firmy, często wywoływały w Iranie niezadowolenie.

W wyniku zmiany sił po II wojnie światowej Iran pod rządami szacha Mohammeda Rezy Pahlawiego silnie związał się ze Stanami Zjednoczonymi, które w ten sposób chciały przeszkodzić możliwej ekspansji wpływów Związku Radzieckiego w tym regionie świata. W 1951 r. szach powołał na premiera popularnego polityka Mohammada Mosaddegha. Wprowadził on szereg reform socjalnych i zarazem, dla sfinansowania wdrażanych zmian, zapowiedział nacjonalizację złóż nafty. Wielka Brytania tak łatwo jednak wpływów oddać nie chciała i wprowadziła embargo na irańską ropę. Brytyjczycy przekonali również Amerykanów do interwencji i służby tych państw przeprowadziły w 1953 r. zamach stanu, który skutkował pozbawieniem Mossadegha funkcji premiera. Wielka Brytania – teraz wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi – odzyskała wpływy z eksploatacji złóż irańskiej ropy. Jednocześnie władze amerykańskie wsparły finansowo, logistycznie i politycznie szacha Pahlawiego, który umocnił swoją władzę.


"Reżim amerykański ma do czynienia z narodem irańskim, nie tylko z irańskim rządem. I to budzi ich agresję, bo nie tylko muszą stawać twarzą w twarz z rządem irańskim i rządzącymi, ale z całym narodem, bo w sercach tego narodu już dawno została zasiana kultura daleka od dyktatury, walka z nią, chęć niezależności i niepodległości i trzymanie losu w swoich rękach", fot. WU

W społeczeństwie rosło jednak niezadowolenie z fasadowości irańskiej polityki, rozwarstwienia społecznego, korupcji, wystawnego życia Pahlaviego oraz rosnącej brutalności tajnej policji. Pod koniec lat 70. wybuchły masowe zamieszki, które zakończyły się w 1979 r. rewolucją i obaleniem szacha. Choć była ona efektem działań mocno zróżnicowanych środowisk – zarówno liberalnych, jak i lewicowych czy skrajnie konserwatywnych – do władzy wyniosła popularnego i będącego na wygnaniu konserwatywnego przywódcę religijnego Ruhollaha Chomeiniego. Ajatollah miał jasną wizję ortodoksyjnego państwa religijnego.

W 1979 r. rewolucyjna grupa islamskich studentów, rozzłoszczona faktem udzielenia azylu Pahlawiemu przez Stany Zjednoczone, zaatakowała amerykańską ambasadę i uwięziła jej personel. Ostatni zakładnicy zostali uwolnieni po 444 dniach. Kryzys ten doprowadził do zamrożenia stosunków między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Od tamtej pory relacje między państwami pozostają wrogie: Stany nałożyły na Iran sankcje, regularnie dochodziło też do wzajemnych aktów wrogości (Amerykanie mają na swoim koncie m.in. wsparcie Iraku w wojnie z Iranem, atak na platformę naftową czy zestrzelenie samolotu pasażerskiego, a Iran – wsparcie ataków terrorystycznych na amerykańskie placówki dyplomatyczne).


"Pełnia szczęścia będzie wtedy, gdy nad muzułmanami przestaną dominować kraje wschodu i zachodu, a szczególnie nikczemna Ameryka", fot. WU


"Nasz wspólny wróg, jakim jest teraz Ameryka, Izrael i im podobni, chcą odebrać nam godność i znów nas potępić, ale my się nie damy!", fot. WU



"W starciu z muzułmanami Ameryka nie ma się czym chwalić", fot. WU


"Dziś cały nasz naród za wroga numer jeden uważa Amerykę", fot. WU


"Wszystkie żale, jakie macie wyplujcie na Amerykę", fot. WU


"Nie znam rządu, który w takim stopniu, jak rząd amerykański łamałby prawa człowieka. Ja, śledząc statystyki i wydarzenia w ciągu ostatnich kilku lat, to co się na naszych oczach działo, dochodzę do wniosku, że być może na świecie nie ma rządu, który aż tak łamie prawa człowieka, nie tylko popełniając zbrodnie na świecie, ale także we własnym kraju", fot. WU

 
"Dziś wrogami naszego narodu są przede wszystkim Ameryka, Syjoniści i oczywiście Anglia, która dolewa oliwy do ognia. Zmówili się, by występować przeciwko interesom narodu irańskiego, mówiąc, że to globalne porozumienie, podczas gdy takie globalne porozumienie nie istnieje. Świat jest przeciwny amerykańskiej arogancji , przeciwny jej ingerencji w innych krajach i podporządkowywaniu ich sobie celem wzniecania konfliktów na całym świecie. To jest właśnie globalne porozumienie", fot. WU


"Oni nie tylko nie oszczędzają innych narodów, ale też nie mają litości dla swojego narodu. Sam obecny prezydent Ameryki sprzeniewierzył miliardy dolarów swoich obywateli w tej bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej i w czasach zastoju gospodarczego, żeby utrzymać banki: czyli wielkie kompanie. Pieniądze Amerykanów ładuje się w banki, nie obchodzą ich kieszenie własnych obywateli", fot. WU


"Wszyscy wiedzą, że społeczeństwa poddane reżimowi kapitalistycznemu widzą i odczuwają ich zepsucie. Możliwe, że uda im się to niezadowolenie zdławić, ale nie są już w stanie tego wykorzenić. Nadejdzie dzień, gdy wszyscy będziemy świadkami ich porażki i całkowitego upadku systemu kapitalistycznego Ameryki i krajów Zachodu", fot. WU


"W dzisiejszych czasach problemem wielu narodów nie jest tylko to, że muszą stanąć twarzą w twarz z dyktatorem i zmierzyć się z despotą. Ten samozwańczy dyktator ma wsparcie społeczności międzynarodowej. A to wszystko przeciw interesom naszego kraju i naszego narodu", fot. WU


"Wielkie mocarstwa za swój punkt honoru uznają zastraszanie. Rządy dyktatorskie zdobywają swoje cele zastraszaniem i wiele krajów, i niestety wiele rządów poddaje im się i jeszcze bardziej pozwala im narzucać sobie swoją wolę. Oni działają przez zastraszanie. Dziś ich pretekstem do tego jest energia atomowa. Nawet gdyby tej nie było znaleźliby inny pretekst", fot. WU


"To, co możemy dziś zauważyć w tych czy innych krajach i w samej Ameryce, to wspieranie dyktatur. Hosniego Mobaraka bronili do kiedy było im to na rękę, potem przestało im się to opłacać, więc go zostawili. To też nauczka dla tych, którzy w nich wierzą i liczą na w ich wsparcie. Niech wiedzą, że gdy minie ich data przydatności i Ameryka straci w tym interes, pozbędą się ich jak starej szmaty i zostawią samym sobie", fot. WU


"Ameryka szczyci się respektowaniem praw człowieka! A spójrzcie na tę Amerykę! Na Hiroszimę. Guntanamo. Abu Ghurajb. Tę Amerykę, która wznieca wojny i zakłóca spokój w różnych zakątkach świata. Ta Ameryka cenzuruje się we własnym kraju!", fot. WU


"Zapewniam was na wszystkie świętości, że dziś Ameryka się nas boi i jak Boga kocham musi się nas bać, bo to, czego świat się dziś obawia, to nie bomba atomowa i nie rakiety atomowe, lecz boi się orędowników prawdy. A my właśnie nimi jesteśmy. Jeśli będziemy postępować zgodnie z wolą Boga i odważnie pójdziemy naprzód, nie wykorzystując przy tym religii islamskiej, będzie to cios dla wroga. Ameryka chce naszego odejścia od islamu" fot. WU


"Zachodnie rządy nigdy nie zrealizowały tych myśli przewodnich, w które udają, że wierzą. Ich przywódcy, podlegli i wykonawcy prawa podnieśli szyld z hasłami sprawiedliwości i wolności, o której tyle mówili, a pod nim czynią zupełnie odwrotnie", fot. WU


"Za największe zło w dyktatorskim systemie rządów na pewno w dużej mierze odpowiada Ameryka. Dyktatura jest wtedy, gdy reżim amerykański upatrzy sobie w jakimś zakątku świata swój interes i daje sobie przyzwolenie na to, by postawić tam swoje wojska i stłamsi każdego kto się temu sprzeciwi. I teraz kwestia jest taka, czy takie działanie jest legalne czy nie?", fot. WU


fot. WU


fot. WU


fot. WU


fot. WU


fot. WU


fot. WU






Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony