Partnerzy serwisu:

Mera Systemy: Nasza odpowiedź na kryzys to innowacje

Roman Czubiński 13.10.2020

Mera Systemy: Nasza odpowiedź na kryzys to innowacje
fot. Mera Systemy
W najbliższym czasie Mera Systemy rozpocznie testowanie dwóch nowych rozwiązań, mających ułatwić korzystanie z komunikacji miejskiej oraz poprawić bezpieczeństwo jej użytkowników. Zdaniem producenta pandemia COVID-19 przyczyni się do zwiększenia zainteresowania takimi środkami. Firma stara się zwiększać sprzedaż za granicą, a także poszerzać ofertę w branżach innych, niż dystrybucja biletów – mówi w rozmowie z „Transportem Publicznym” prezes firmy Mera Systemy Adam Filutowski.
Jedną z nowości w ofercie Mery jest wirtualny bilet na karcie płatniczej. Jakie są zalety takiego rozwiązania w stosunku do stosowanych dotychczas?

Różne miasta, takie jak Wrocław, Łódź czy Białystok, wdrożyły opłaty za przejazd przy użyciu karty płatniczej. Są dwie grupy stosowanych rozwiązań: w jednym modelu z góry wiemy, jaka będzie opłata za przejazd, w drugim jest ona naliczana dopiero na koniec dnia. Nasze rozwiązanie ma charakter hybrydowy. Nie wprowadzamy rewolucji, jaką byłoby wdrożenie systemu check-in, check-out w dużej aglomeracji – oznaczałoby to całkowitą zmianę filozofii taryfowej. W naszym rozwiązaniu honorujemy obowiązującą taryfę, ale wirtualizujemy papierowy bilet, wykorzystując kartę płatniczą jako jego nośnik. Dzięki temu zakup biletu jest u nas bezpieczny. Używamy autoryzacji w trybie online w oparciu o kartę i token.

Karta staje się identyfikatorem opłaty za przejazd. W trybie online sprawdzamy dostępność środków na koncie oraz dopuszczenie karty do użytku w świecie płatniczym. Inaczej, niż w opartych na mechanizmie odroczonej autoryzacji systemach w Łodzi czy Wrocławiu, nie ma więc ryzyka, że opłata będzie nieważna albo że dokonamy płatności, na którą nie mamy środków. Po wyborze biletu i dokonaniu płatności elektronicznej lub samym odbiciu się w czytniku NFC już posiadamy uprawnienie do przejazdu. W trakcie kontroli musimy zbliżyć kartę płatniczą do urządzenia kontrolerskiego. Nie pobiera ono wtedy żadnej opłaty, tylko sprawdza, czy mamy ważny „wirtualny bilet”.

Czy z wirtualnego biletu będą mogli korzystać właściciele wszystkich rodzajów kart płatniczych, wystawionych przez różne podmioty?

Tak. Wspieramy wszystkie karty płatnicze, łącznie z wirtualnymi, takimi jak Apple Pay i Android Pay. Możemy więc zapłacić nawet smartfonem czy smartwatchem. Zwracamy jednak uwagę, że karty płatnicze posiadające pewne ograniczenia – np. dedykowane do zakupów wyłącznie w konkretnych sieciach sklepów – mogą być odrzucane przez nasz system, co wynika z regulacji prawnych.

Jakie dodatkowe funkcjonalności można zaoferować w oparciu o taki system?

Jedną z nich jest uruchomienie przypisanych do danej karty programów lojalnościowych, zniżek czy ulg. To także możliwość identyfikacji pasażera i – w oparciu o nią – podpowiedź zakupu jego „ulubionych” biletów. Urządzenia mogą wyświetlać bilet najczęściej wybierany lub ostatni zakupiony. Kolejna możliwość to wdrożenie obsługi biletów długoterminowych: miesięcznych, kwartalnych czy rocznych. Jest to rozwiązanie analogiczne do tych np. karty miejskiej, wykorzystującej karty elektroniczne w standardzie MIFARE. Różnica polega na tym, że jako nośnik wykorzystujemy już posiadaną przez pasażera kartę płatniczą. Nie ma więc potrzeby zakupu i wyrabiania kolejnego nośnika elektronicznego.

Jakie trudności techniczne trzeba było pokonać, aby zaoferować takie rozwiązanie?

Głównym wyzwaniem było opracowanie rozwiązania, które spełnia najwyższe poziomy zabezpieczeń danych wrażliwych, takich jak numer i parametry karty. Drugim było zachowanie szybkości działania systemu. Wszystkie nasze urządzenia należące do systemu – biletomaty, kasowniki oraz urządzenia kontrolerskie – muszą w czasie rzeczywistym wymieniać dane z systemem centralnym.

Aby potwierdzić spełnienie tych wymagań, należało wykonać testy. O ile nam wiadomo, nikt przed nami nie wykorzystywał karty płatniczej na rynku dystrybucji biletów transportu zbiorowego w taki sposób. Musieliśmy przeprowadzić wewnętrzne testy przedprodukcyjne, by zweryfikować bezpieczeństwo i stabilność systemu. Wypadły one pomyślnie. Już niebawem będziemy mogli rozpocząć pilotaż.

W jakim mieście zostanie on przeprowadzony?

Będzie to ośrodek powyżej 100 tys. mieszkańców. Nie mogę jednak podać nazwy konkretnego miasta bez zgody jego władz. Współpracujemy z nimi od wielu lat, obsługując biletomaty mobilne.

Czy uruchomienie systemu będzie wymagało jakichś inwestycji ze strony przewoźnika lub organizatora transportu?

Jako Mera Systemy odpowiadamy za oprogramowanie systemu centralnego oraz urządzeń. Dostarczamy rozwiązanie gotowe do wdrożenia. Operator będzie musiał doposażyć kontrolerów w urządzenia, które będą mogły bezpiecznie odczytywać karty EMV, albo dostosować do tego te już posiadane.

Jak długo potrwają testy?

Chcemy uruchomić wirtualny bilet w pewnej partii urządzeń – kilkudziesięciu biletomatów – i kontynuować do końca roku. Jeśli próby zakończą się sukcesem, przewoźnik podejmie decyzję w sprawie wdrożenia nowego rozwiązania już we wszystkich urządzeniach w sieci.

Skąd pomysł na kolejną nową funkcjonalność – tryb gestury, ułatwiający podróże osobom niedowidzącym?

Takie pomysły wynikają z potrzeb naszych klientów. W ubiegłym roku, wraz z naszym partnerem, wygraliśmy przetarg na dostawę biletomatów w norweskim Trondheim. Zostaliśmy zobowiązani przez zamawiającego do zapewnienia ułatwień w obsłudze urządzeń dla osób niedowidzących. Nasi
inżynierowie zaprojektowali w niecały miesiąc zupełnie nowy, stacjonarny biletomat dostosowany do restrykcyjnych norweskich norm. Na potrzeby kontraktu opracowaliśmy, między innymi, autorski mechanizm gestury – obsługi ekranu dotykowego przy pomocy prostych gestów i odczytywanie przy pomocy konwersji tekstu na mowę. Oczywiście konsultowaliśmy go z osobami niedowidzącymi. Potem w Polsce podobnych udogodnień zażądały władze Płocka.

Jaki jest zakres zmian w stosunku do standardowego biletomatu?

Urządzenie jest wyposażone w oznakowanie w alfabecie Braille'a, w zestaw audio lub gniazdo do słuchawek zewnętrznych, specjalne oprogramowanie oraz dedykowany interfejs użytkownika, umożliwiający obsługę menu sprzedażowego za pomocą prostych gestów oraz mechanizm text2speech, który czyta w czasie rzeczywistym obiekty wyświetlane na ekranie w wybranym przez pasażera języku. Opracowaliśmy mechanizmy zaawansowanej obsługi ekranu dotykowego. Nakład pracy jest więc raczej niewielki.

Jak różni się cena urządzenia wyposażonego w ten system od takiego, które jest go pozbawione?

Cena jest ustalana indywidualnie w zależności od wymagań zamawiającego. System gestury lub jego brak to tylko jeden z wpływających na nią elementów. Biletomaty mogą być wyposażane w różne funkcjonalności dodatkowe. Dzięki temu, że mamy prawa autorskie majątkowe do tego rozwiązania, doposażenie w gesturę nie jest jednak kosztogenne. Wierzymy, że w niedługim czasie opracowany przez nas mechanizm stanie się standardem na rynku transportu publicznego.

Jakie są wnioski z dotychczasowej eksploatacji biletomatów z funkcją gestury w Trondheim i Płocku?

W Płocku jest jeszcze za wcześnie na wnioski – upłynęło zbyt mało czasu od wdrożenia. W Trondheim zakładaliśmy, że sprzedaż przez biletomaty sięgnie kliku procent całej sprzedaży biletów – głównymi kanałami dystrybucji będą aplikacja mobilna i strona internetowa. Okazało się tymczasem, że stanowi ona aż 40%! Świadczy to o tym, że nasze biletomaty sprawdzają się. Również osoby niedowidzące są zadowolone z powodu uwzględnienia ich potrzeb.

Na czym będzie polegała zasada działania systemu mobilnych kasowników?

W przypadku kasowników Mery zakładamy 3 tryby obsługi płatności. Pierwszy z nich to sprzedaż biletów w modelu retail – czyli autoryzacji karty płatniczej w trybie online. Tutaj zakładamy wykorzystanie naszego mechanizmu wirtualnego biletu, o którym mówiliśmy wcześniej. Drugi tryb płatności to KFT – wybieramy np. przystanek docelowy i dokonujemy płatności z tzw. odroczoną autoryzacją. W takim przypadku nasz system obciąży naszą kartę z pewnym opóźnieniem. Jeśli okaże się, że nie mamy odpowiednich środków lub karta jest nieważna, trafiamy na czarną listę i w przyszłości nie będziemy mogli korzystać z tego typu formy płatności, chyba że uregulujemy wcześniejszą opłatę za bilet. Trzeci tryb to MTT – taryfa typowo przystankowa, oparta na operacjach check-in, check-out. Wchodząc do pojazdu, przybliżamy kartę płatniczą do kasownika i informujemy system, że zaczynamy podróż. Wychodząc z pojazdu, dokonujemy ponownego zbliżenia karty do kasownika. W przypadku trybu MTT system oblicza, ile przystanków przejechaliśmy w ciągu dnia i jakimi pojazdami, a na koniec dnia obciąża nas odpowiednią kwotą.

Nasz mobilny kasownik wspiera wszystkie trzy modele. Można nazwać go „biletomatem III generacji” – jest to urządzenie tożsame z biletomatem mobilnym, ale bez drukarki biletów papierowych. Umożliwia on tylko płatność kartą zbliżeniową. Może pełnić też funkcję biletomatu, umożliwiającego zakup w tradycyjnej taryfie. Dodatkowo wspieramy funkcjonalność wirtualnego biletu.

Jakie korzyści odniesie pasażer, który zdecyduje się na korzystanie z tego systemu?

Po pierwsze – nie ma potrzeby dotykania urządzenia, co w dobie pandemii jest szczególnie ważne. Po drugie – nie dublujemy nośników: skoro mamy już kartę płatniczą, nie musimy mieć przy sobie innych kart czy biletów papierowych. Jeśli chodzi o taryfy MTT, najbardziej zaawansowane z nich umożliwiają oszczędzanie na kosztach podróży: np. jeśli pasażer wykonuje wiele przejazdów w ciągu doby, system obciąża go opłatą nie większą, niż cena biletu dobowego.

Z myślą o jakim rodzaju użytkowników transportu publicznego przygotowano to rozwiązanie?

Zakładamy, że urządzenia te będą wykorzystywane głównie przez osoby powszechnie korzystające z kart płatniczych, np. do robienia zwykłych zakupów. Są to dziś już nie tylko ludzie młodzi, ale i starsi. Bardziej konserwatywni pasażerowie mają do dyspozycji biletomat. Np. we Wrocławiu w pojazdach w terminalach mobilnych nie ma już innej możliwości, niż zapisywanie biletu na karcie – papierowe bilety można kupić tylko w terminalach stacjonarnych.

W jakich miastach rozpocznie się pilotaż?

Będą to małe miejscowości. Próby będą prowadzone raczej na wybranych liniach, niż na całej sieci. Dziś najczęściej w ogóle nie ma tam biletomatów, a bilety na pokładzie pojazdu sprzedaje kierowca. Uważamy, że pandemia przyspieszy przechodzenie na nowe rozwiązania.

Czy uruchomienie systemu będzie wymagało jakichś inwestycji ze strony przewoźnika lub organizatora transportu?

Nie. Wystarczy zakup urządzeń standardowo wyposażonych w taką funkcjonalność. Mówimy o standardowym wdrożeniu – wszystko jest w cenie sprzętu. Wyjątkiem są ponownie urządzenia kontrolerskie.

Jak długo potrwają testy?

Od kilku miesięcy do roku. Rozpoczną się w grudniu.

Jak pandemia koronawirusa wpłynęła na rynek urządzeń produkowanych przez Mera Systemy?

Odnotowujemy spadek zamówień. Zwłaszcza w marcu i kwietniu sytuacja spowodowała spadek liczby sprzedawanych biletów. Organizatorzy stracili przychód, musieli więc ograniczyć inwestycje. My też to odczuwamy. Nakaz noszenia masek wraz z innymi ograniczeniami wywołuje obawę przed korzystaniem z transportu publicznego. Potem, w wakacje, sytuacja zaczęła się stabilizować, społeczeństwo niejako przyzwyczaiło się do wirusa, a sprzedaż zaczęła rosnąć. Teraz, wobec drugiej fali zachorowań, znów spodziewamy się spadków.

W jakich kierunkach firma zamierza rozwijać swoją ofertę w przyszłości?

Biorąc pod uwagę pandemię, musimy planować nasze rozwiązania tak, by ograniczać ekspozycję na koronawirusa. Nasze ekrany dotykowe pozwalają na obsługę menu dowolnym przedmiotem, niekoniecznie palcem. Jeśli wprowadzamy wirtualny bilet – pasażer w ogóle nie musi już niczego dotykać, a bilet fizyczny jest zbędny. W tym właśnie kierunku będziemy szli. Co więcej, nawet w mniejszych miastach można zastąpić sprzedaż biletów przez kierowcę naszymi produktami. To daje nam szansę na zachęcanie w trudnych czasach do korzystania z takich rozwiązań.

Jesteśmy firmą, w której inżynierowie stale pracują nad nowymi rozwiązaniami i poszerzaniem portfolio produktowego. Na pewno będziemy wdrażali kolejne technologie przyjazne osobom z niepełnosprawnościami, dzięki którym zdecydowanie poprawią ich komfort podróżowania transportem publicznym. Pracujemy również nad kolejnymi rozwiązaniami zwiększającymi bezpieczeństwo zakupu biletu.

Jakie są obecnie proporcje między sprzedażą na rynku polskim i za granicą?

Umocniliśmy swoją pozycję w Polsce w segmencie systemów sprzedaży biletów w transporcie publicznym. Tylko w 2019 roku do polskich miast firma dostarczyła blisko 600 biletomatów, w tym m. in. dla tak dużych aglomeracji miejskich jak warszawska czy krakowska. Na dzisiaj ok. 70% sprzedaży to rynek polski, ale konsekwentnie realizujemy strategię rozwoju sprzedaży na rynkach zagranicznych. Z naszych rozwiązań korzystają pasażerowie transportu publicznego m. in. w Austrii, Bułgarii, Francji, Niemczech czy Norwegii. Czekamy jeszcze na wyniki kilku przetargów w innych krajach europejskich. Liczymy, że w dłuższym okresie połowa sprzedaży będzie miała miejsce za granicą.

Sytuacja związana z pandemią ograniczyła zamówienia z Polski. Równocześnie jednak zaczynamy coraz więcej sprzedawać na rynkach zagranicznych. Ostatnio odsetek ten wzrósł już do 30%.

Które rynki zagraniczne są dla firmy największymi? Na których perspektywy wzrostu sprzedaży są najbardziej obiecujące?


Za najbardziej przyszłościowe uważamy rynki krajów niemieckojęzycznych. Właśnie zakończyliśmy dostawę stacjonarnych do Austrii, mamy też zamówienia na urządzenia mobilne do mniejszych miast niemieckich. Bierzemy udział w przetargu w Plauen. Jesteśmy w stanie konkurować z lokalnymi dostawcami. Obecnie realizujemy zlecenie dla Sofii. Już dziś nasze biletomaty stoją na lotnisku Charles de Gaulle w Paryżu, a także np. w Oslo i Karlsruhe.

Jakie szanse i zagrożenia w perspektywie najbliższych lat widzi przed sobą Mera-Systemy?

Główne zagrożenie to oczywiście pandemia i jej skutki ekonomiczne. Wciąż czekamy na szczepionkę – dopiero ona umożliwi bezpieczny powrót do transportu publicznego. Ryzykiem wiąże się też z brakiem środków na inwestycje w komunikację miejską nawet po ustąpieniu pandemii. Rynek będzie długo się odbudowywał.

Inne zagrożenia trudno dziś wytypować. Możemy konkurować zarówno ceną, jak i jakością. Szansą będzie zwiększone zainteresowanie zakupem biletów w bezpieczny sposób. Nie można całkowicie wyeliminować transportu zbiorowego. Obiecującym rynkiem będą dla nas mniejsze miasta.

Szansą dla nas jest dalszy organiczny rozwój sprzedaży na rynkach międzynarodowych. Udaje nam się wygrywać pojedyncze przetargi i dzięki temu budujemy nasze międzynarodowe referencje i markę, niezbędne do walki o przyszłe zamówienia. Nauczyliśmy się realizacji projektów zwłaszcza na wspomnianych rynkach niemieckojęzycznych, ale nie tylko. Widzimy możliwość zdobywania kolejnych zleceń na tej kanwie.

Oprócz tego przez cały czas rozwijamy portfolio produktowe. Komunikacja publiczna to tylko jeden z segmentów naszej działalności. Dostarczamy opłatomaty do banków i Urzędów Marszałkowskich, infokioski, totemy do obsługi centrów logistycznych (zwłaszcza tu sprzedaż jest coraz większa), opłatomaty retailowe (proste infokioski z elektronicznymi modułami płatności z funkcją obsługi gotówki), a w ostatnim czasie rozpoczęliśmy produkcję przesyłkomatów.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport