Partnerzy serwisu:

Lublin próbuje ratować komunikację. Dodatkowe 5 mln zł

Jakub Dybalski 12.02.2020

Lublin próbuje ratować komunikację. Dodatkowe 5 mln zł
Fot. UM Lublin
Prezydent Lublina podjął we wtorek decyzję o przesunięciu 5 mln zł w budżecie ze środków przeznaczonych na remonty i inwestycje drogowe na bieżące funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Na gorąco „dogęszczane” są niektóre linie, a z zapowiedzi wynika, że ceny biletów dla pasażerów, którzy nie są mieszkańcami Lublina, wzrosną. To próba łatania dziur po cięciach w transporcie publicznym.
Od 1 lutego oficjalnie w Lublinie zreorganizowano siatkę połączeń. W praktyce oznacza to bardzo poważne cięcia. W tym roku budżet komunikacyjny miasta skurczył się o 15 proc. W przełożeniu, autobusy i trolejbusy, które średnio przejeżdżały w miesiącu 1,8 mln km, od początku lutego przejeżdżają 1,5 mln km.

Cięcia odczuli pasażerowie. Główne linie autobusowe jeżdżą teraz co do zasady co 20 minut. W weekendy co pół godziny (sobota) albo co 50 minut (niedziela). Są i takie linie, jak trolejbusowa 154, której takt każdego dnia ustalono na 60 minut. Ze szczegółami można się zapoznać tutaj.

We wtorek prezydent Krzysztof Żuk opublikował oświadczenie, w którym poinformował, że po konsultacji z szefami ZTM i MPK polecił dodanie kursów w szczycie na części linii, zagęszczenie innych w szczycie lub przez cały dzień. ZTM zyska dodatkowe 5 mln zł, wcześniej zaplanowane na remonty i inwestycje drogowe. To tylko częściowo zasypie dziurę. W porównaniu z ubiegłym rokiem w tym na lubelską komunikację przeznaczono o 28 mln zł mniej.

Problemy Lublina nie są wyjątkowe. Wszyscy samorządowcy zwracają uwagę, że po obniżce PIT, przy niewystarczającej subwencji na zadania zlecone (np. edukację) i rosnące koszty (energia elektryczna czy wzrost płacy minimalnej) budżety trzeszczą. „Chciałbym jasno i wyraźnie podkreślić, że sytuacja w komunikacji miejskiej, z jaką mieliśmy do czynienia w pierwszych dniach lutego jest bezpośrednią pochodną polityki rządu” – nie omieszkał wskazać prezydent Żuk. W efekcie miasta podnoszą ceny biletów lub tną połączenia, choć w żadnej innej aglomeracji nie dzieje się to w takiej skali, jak w Lublinie.

Tu urzędnicy twardo zadeklarowali, że cen biletów nie podniosą, by mieszkańcy nie odczuli w kieszeniach problemów budżetowych. Odczuwają jednak czekając dłużej na przystanku.

Żuk sugeruje jednak, że pieniędzy poszuka u przyjezdnych. Zapowiedział rozmowy z okolicznymi gminami o zwiększeniu z ich strony finansowania połączeń podmiejskich. Jak informuje lubelska „Gazeta Wyborcza” prawdopodobne jest podniesienie ceny biletu 30–dniowego, dla osób spoza Lublina do 110–120 zł (sam Żuk, póki co tłumaczy, że takiego rozwiązania „nie wyklucza”). Płacący podatki w mieście mają korzystać z biletu za dotychczasową cenę 92 zł. W Lublinie, w przeciwieństwie do wielu innych miast, nie obowiązuje, póki co, tańszy bilet miesięczny dla mieszkańców.

Prezydent, powołując się na dane zużycia wody, szacuje, że w Lublinie mieszka ok. 60 tys. osób więcej niż wynika to z deklaracji podatkowych.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Finansowanie komunikacji
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony