Partnerzy serwisu:

Łódź. Pierwsza bitwa woonerfowa

Jakub Dybalski 12.07.2014

Łódź. Pierwsza bitwa woonerfowa
podwórzec na ul. 6 Sierpniafot. UM Łódź, źródło: uml.lodz.pl
Dwa tygodnie temu w Łodzi, na ul. 6 Sierpnia otwarto pierwszy w Polsce woonerf, który powstał, bo tego w ramach budżetu obywatelskiego zażyczyli sobie mieszkańcy. Łodzianie chcą następnych. Tyle, że miejscy architekci krzywym okiem patrzą zarówno na woonerfy, jak i na sam budżet obywatelski.
Co to takiego jest woonerf, bardziej swojsko nazywany „miejskim podwórcem”? Najprościej rzecz ujmując to ulica, na której piesi i rowerzyści mają priorytet nad samochodami. To coś więcej niż strefa uspokojonego ruchu. Pojazdy są zobligowane poruszać się z prędkością przystosowaną do ruchu pieszego i w tym miejscu są ewentualnie „gośćmi”. Woonerfy mają charakter miejsca do spacerów, z dużą ilością zieleni, bez krawężników. To wynalazek holenderski, gdzie dziś funkcjonuje ok. 6 tys. woonerfów, często obejmujących całe dzielnice, a w ich zasięgu mieszka blisko 2 mln ludzi.

Pod koniec czerwca pierwszy taki podwórzec prezydent Łodzi Hanna Zdanowska otworzyła przy ul. 6 sierpnia. Nawierzchnię wyłożono kostką, na środku stoją wielkie drzewa, obok gazony z kwiatami, ławki, stoliki okolicznych restauracji, mnóstwo przestrzeni dla pieszych. Mieszkańcom się podoba. Facebookowy profil „Podwórzec miejski – woonerf dla Łodzi” ma już ponad 1,3 tys. polubień, a "Miejski podwórzec - woonerf dla Łodzi" ponad 2 tys. Zadowoleni są restauratorzy. Ale wątpliwości wyrażają… architekci.

Miłość wołami

– Nie jestem przeciwnikiem woonerfów. Niech pan tu sobie napisze wielkimi wołami: „kocham woonerfy” – zaznacza w niedawnej rozmowie z łódzką „Gazetą Wyborczą” naczelny architekt miasta Marek Janiak. – Ale kocham je w takiej postaci, w jakiej zostały wymyślone. Są to uliczki, które służą wyłącznie przestrzeni mieszkalnej (…). Woonerf znajduje się na samym końcu drzewa komunikacyjnego każdego miasta. To najwęższe gałązki, do których są podłączone już tylko liście. A w Łodzi proponuje się je w miejscu, gdzie powinna być poważna gałąź. W ten sposób szkodzi się temu drzewu – tłumaczy.

Według Janiaka ul. 6 Sierpnia to „prosta, cicha ulica”, która… pasuje idealnie, by uczynić z niej trasę dojazdową z centrum miasta do dworca Łódź Fabryczna i powstającego właśnie Nowego Centrum Łodzi. Wspomniana ulica to długi, prosty korytarz po zachodniej stronie ul. Piotrkowskiej. Jego przedłużeniem po wschodniej stronie reprezentacyjnej dzielnicy miasta jest ul. Traugutta, na której prawdopodobnie powstanie drugi woonerf.

– W końcu ktoś się zdenerwuje i ten woonerf zlikwiduje – mówi Janiak. – Ludzie powiedzą: musimy coś zrobić, bo wiecznie spóźniamy się na pociąg. Potrzeby miasta spowodują, że przesunie się drzewa i z powrotem zrobi dwie nitki jezdni. Nie po to, żeby była to duża arteria. Chodzi o to, żeby była przejezdna w przypadku zatrzymania się autobusu, przejazdu karetki, śmieciarki czy w przypadku samochodu, który zablokuje jedną z nitek – ostrzega. A na sugestię, że mieszkańcy Łodzi sami chcieli podwórca ripostuje, że projekt miał charakter lokalny, a powinien mieć ogólnomiejski. Nazywa go zresztą „swawolą”.

Woonerf przyszłością, czy kaprysem?

Opinia Janiaka nie jest odosobniona. Łódzka Izba Architektów RP wydała oświadczenie, w którym budżet obywatelski uznaje za ważny mechanizm, dzięki któremu mieszkańcy mogą zgłaszać problemy, ale lepiej by ich rozwiązanie pozostawili fachowcom, bo nimi „nie kierują emocje, ani doraźność”. A sam woonerf jest przeszkodą w dojeździe do dworca i NCŁ. W podobnym tonie wypowiedział się łódzki oddział Towarszystwa Urbanistów Polskich.

Łódzcy społecznicy z taką argumentacją kompletnie się nie zgadzają. Fundacja Normalne Miasto – Fenomen, która mocno promuje ideę woonerfów, na oświadczenia odpowiedziała listem otwartym. Architektom i urbanistom zarzuciła bierne przyglądanie się degradacji przestrzeni w Łodzi, brak nowoczesnych pomysłów na miejską przestrzeń. „Jakże duże było nasze zdziwienie, gdy czytając Państwa głosy dowiadujemy się, że kameralne uliczki w centrum miasta dalej mają służyć jako ścieki komunikacyjne degradujące miasto, gdyż wynika to ze złożonego układu drogowego, który rozumieją tylko fachowcy” – pisze.

Łódzka miłość do woonerfów, choć niepodzielana przez architektów, wpisuje się jednak w dość powszechną tendencję do uspokajania ruchu w centrach miast. Podwórzec na 6 Sierpnia był jedynym takim projektem w pierwszym budżecie obywatelskim, ale w jego drugiej edycji zgłoszono już sześć podobnych projektów (w tym na Traugutta). W Warszawie przy okazji budowy metra, kończy się jednocześnie przebudowa ul. Świętokrzyskiej, jednej z centralnych ulic miasta, która w części ma zostać znacznie zwężona, a poszerzone mają być miejsca dla pieszych i rowerzystów. Wielomiesięczne zamknięcie tej ulicy nie spowodowało chaosu komunikacyjnego w Śródmieściu i dziś władze miasta muszą tłumaczyć, dlaczego nie zdecydowały się na podobne ograniczenie ruchu na ulicach będących przedłużeniem Świętokrzyskiej w kierunku zachodnim.

Polskim miastom daleko jednak do Hamburga. O drugim co do wielkości mieście Niemiec pisaliśmy kilka miesięcy temu. Przyjęty tam Green Network Plan zakłada, że w ciągu 15–20 lat samochód… w ogóle stanie się zbędny. Już dziś duża część miasta to tereny zielone i rekreacyjne. Realizacja plany ma doprowadzić do stworzenia siatki komunikacyjnej, która nie tylko wyeliminuje z centrum miasta samochody, co jest też pomysłem wielu innych miast na świecie, ale stworzy ciągi komunikacyjne, którymi swobodnie będzie można dojechać do centrum komunikacją publiczną, lub rowerem.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Odzyskiwanie przestrzeni
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony