Partnerzy serwisu:

Kraków. Wavelo nie będzie. Może za rok

Jakub Dybalski 10.03.2020

Kraków. Wavelo nie będzie. Może za rok
fot. Michał Szymajda
Po trójmiejskim systemie rowerów publicznych Mevo, nie udał się kolejny duży system rowerowy. W tym roku krakowianie nie skorzystają z rowerów Wavelo, choć jeszcze do niedawna wydawało się, że system może ruszyć.
Gdy w listopadzie napisaliśmy, że operator Wavelo – firma BikeU wypowiedziała umowę z miastem, przedstawiciel firmy przekonywał nas, że nie oznacza to upadku systemu. Chodziło o konieczność renegocjacji warunków umowy, tak, by miasto mocniej finansowało system. – Nie porzucamy Wawelo i nie chcemy tego zrobić – tłumaczono.

Dziś już wiadomo, że w tym roku Wavelo nie będzie. Krakowskie media pod koniec ubiegłego miesiąca informowały, że sprzęt jest demontowany i zabierany. Ponoć jeszcze w lutym trwały zaawansowane rozmowy między BikeU a inną firmą, która miał przejąć system i na zasadach komercyjnych obsługiwać rowery, ale się nie udały. Miasto planuje dialog techniczny tak, by rowery wróciły na ulice wiosną przyszłego roku.

Zarówno Wavelo, jak i trójmiejskie Mevo, które z hukiem upadło w zeszłym roku, to systemy rowerowe działające na nietypowych, w porównaniu do innych miast, zasadach. Z niewielkim finansowaniem ze strony miasta, za to z dużą samodzielnością operatora, który jednocześnie miał czerpać gros zysków. W Trójmieście Nextbike nie poradził sobie z relokacją i ładowaniem rozległego systemu rowerów elektrycznych. W Krakowie okazało się, że rowery same się nie sfinansują, więc BikeU grożą straty.

Wavelo polegało bowiem na tym, że zyski z systemu, zarówno z wypożyczeń, jak i reklamowe, czerpał operator. Jednocześnie jednak, musiał na własną rękę utrzymywać system, a z miasta otrzymywał symboliczną złotówkę za każdy działający rower, czyli, w uproszczeniu, 1,5 tys. zł miesięcznie. W miesiącach zimowych system też działał ale tylko w wymiarze 500 rowerów.

Krakowski przykład pokazał, że taki model się nie utrzyma. W zeszłym tygodniu podczas konferencji dotyczącej nowego przetargu na warszawskie Veturilo (umowa z Nextbike’m kończy się w tym roku) urzędnicy Zarządu Dróg Miejskich dość szczegółowo opisali finansowe aspekty stołecznego roweru.

Wpłaty od użytkowników finansują całość mniej więcej w 30-40 proc. (jest to więc odsetek podobny jak w przypadku całej komunikacji miejskiej). Latem rowery właściwie wychodzą „na zero”, wiosną i jesienią już niekoniecznie. Zimą wypożyczeń jest na tyle mało, że finansowo system byłby nie do udźwignięcia. Dlatego w Warszawie nie zdecydowano się na przedłużenie sezonu, który trwa od marca do listopada.
W Warszawie od samego początku rowery miejskie funkcjonują w zupełnie innym modelu, odwrotnym niż w Krakowie. ZDM płaci operatorowi za obsługę systemu, ale wpływy od użytkowników trafiają do kasy miasta. Mijająca umowa z Nextbike’m opiewała średnio na ok. 11 mln zł rocznie. W nadchodzącym kontrakcie Warszawa planuje wydawać na liczący prawie 6,5 tys. rowerów system ok. 16 mln zł rocznie.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Rower w mieście
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony