Partnerzy serwisu:

Kraków i Gdynia zawiesiły płatne parkowanie. W Warszawie jest dynamicznie

Jakub Dybalski 16.03.2020

Kraków i Gdynia zawiesiły płatne parkowanie. W Warszawie jest dynamicznie
fot. Shutterstock
Oba miasta w weekend zawiesiły obowiązywanie strefy płatnego parkowania. W obu celem ma być – według deklaracji urzędników – ograniczenie dotykania parkomatów. Drugim celem ma być ułatwienie funkcjonowania mieszkańców, choć w tym samym zdaniu urzędnicy namawiają by zostać w domu. W Warszawie zaznaczają, że w warunkach z końca zeszłego tygodnia zniesienie opłat nie miałoby sensu.
„Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców Krakowa, a także z uwagi na nadzwyczajne okoliczności stanu zagrożenia epidemicznego, podjęto decyzję o zawieszeniu od poniedziałku, 16 marca do końca miesiąca opłat i kontroli w Strefie Płatnego Parkowania” – czytamy w komunikacie w serwisie urzędu miasta w Krakowie.

„Zniesienie opłat i kontroli w SPP pozwoli lepiej funkcjonować mieszkańcom podczas stanu zagrożenia epidemicznego – szczególnie tym, którzy dojeżdżają do pracy w centrum Krakowa lub opiekują się bliskimi osobami, które tam mieszkają. Przewiduje się także, że decyzja ta zmniejszy rozprzestrzenianie się koronawirusa dzięki ograniczeniu częstotliwości bezpośrednich kontaktów mieszkańców” – dodają urzędnicy.

O decyzji czasowego zawieszenia opłat poinformował też prezydent Gdyni Wojciech Szczurek „Dziś rano [w niedzielę – red] zdecydowałem, że w Strefie Płatnego Parkowania nie będą pobierane opłaty. Chcemy ograniczyć dotykanie parkomatów oraz umożliwić dojazd samochodem tym, którzy normalnie dojeżdżają komunikacją miejską. Ale nadal przede wszystkim nalegam: #zostanwdomu” – napisał na twitterze.

Już w czwartek, do odwołania, zawieszono opłaty w strefie płatnego parkowania w Tychach. Tam powodów nie wyjaśniono. W komunikacie zawarto formułkę, że dzieje się to „w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców”.

W Warszawie też są chętni do niepłacenia

W Warszawie dyskusja o takim kroku odbyła się już w zeszłym tygodniu. - Kluczowe jest zrozumienie, że rolą opłat nie jest karanie kierowców za wjazd do strefy płatnego parkowania – mówił w rozmowie z „Gazetą Stołeczną” dyrektor warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich Łukasz Puchalski. - SPPN ma wymuszać rotację na miejscach parkingowych, tak, by mogło korzystać z nich więcej ludzi. W strefie jest około 30 tys. miejsc parkingowych. Dzięki opłatom i rotacji korzysta z nich dziennie 120-150 tys. kierowców. Jeśli zniesiemy opłaty, ta liczba spadłaby może nawet do 30 tys. – wskazywał.

Innymi słowy zniesienie opłat spowoduje tylko tyle, że strefa się zakorkuje.

Puchalski odpowiadał na pomysł zawarty w interpelacji jednej z radnych, która z kolei została skłoniona do zapytania o ewentualne zniesienie opłat parkingowych, przez stowarzyszenie „Lubię Miasto”, to aktywna głównie w mediach społecznościowych grupa, która sprzeciwia się ograniczeniom w ruchu dla samochodów prywatnych i często protestuje w internecie, przeciwko jakimkolwiek obostrzeniom, bez różnicy, po co są wprowadzane.

Takie hasła są popularne wśród niektórych radnych. Pomysł spodobał się zarówno wiceprzewodniczącemu Sławomirowi Potapowiczowi z KO/Nowoczesnej, jak i Filipowi Frąckowiakowi z PiSu.

Sytuacja monitorowana, zdecydują radni

- Stale monitorujemy dostępność wolnych miejsc i zapotrzebowanie. Jeszcze w ubiegłym tygodniu nie było widać spadku. Wykorzystanie Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego było na poziomie podobnym do ferii zimowych – mówi nam dziś szef wydziału komunikacji w ZDM-ie Mikołaj Pieńkos.

- Taka zmiana [zniesienie opłat – red.] nie ma sensu w takich warunkach jak w ubiegłym tygodniu. Jakie będą w obecnym trudno wyrokować. Oczywiście sytuacja jest dynamiczna, a decyzja w tej sprawie należy do radnych. Jesteśmy gotowi się do niej dostosować – dodaje.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony