Partnerzy serwisu:

Kraków: Droższe bilety, ale i większa częstotliwość kursowania

Kasper Fiszer 14.02.2021

Kraków: Droższe bilety, ale i większa częstotliwość kursowania
Tramwaj w Krakowiefot. Radosław Kołodziej, lic. CC BY-SA 2.0
W lutym wprowadzone zostały spore zmiany w funkcjonowaniu krakowskiej komunikacji miejskiej. Z jednej strony zdrożały bilety, z drugiej jednak poprawiła się częstotliwość kursowania tramwajów i autobusów.
– Pierwsze dwa miesiące 2020 r. to czas, kiedy myśleliśmy, że budżet dla komunikacji będzie wyśmienity – mówi Sebastian Kowal z Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie. Wybuch pandemii znacząco zmienił jednak realia finansowe. Samorząd, który chce, by transport miejski funkcjonował zarówno dzięki dotacji, jak i środkom ze sprzedaży biletów, musiał liczyć się z radykalnym spadkiem wpływów od pasażerów. Zmalały one bowiem w najtrudniejszym okresie do 50 – 100 tys. zł dziennie, podczas gdy wcześniej przekraczały nawet milion. – Przekalkulowaliśmy, że jeśli nie wprowadzimy cięć, pieniędzy wystarczy nam na pół roku – stwierdza nasz rozmówca.

Spora podwyżka, ale i ulga dla stałych pasażerów

ZTP zadecydował więc, że jego głównym obowiązkiem w okresie ograniczeń będzie zapewnienie dowozu do pracy i powrotu do domu dla tych, którzy nie mogli wykonywać swoich obowiązków zdalnie. Komunikacja prowadzona była więc głównie w okresie porannego i popołudniowego szczytu, a w pozostałych porach dnia wprowadzone zostały spore ograniczenia. Jednocześnie pojawiały się wprowadzane przez rząd limity dotyczące liczby osób znajdujących się w autobusie czy tramwaju. – W zeszłym roku dochodziło do sytuacji zatrzymywania pojazdu przez policję z powodu nadmiaru pasażerów – przyznaje przedstawiciel Zarządu. Konieczne okazało się więc zapewnianie wozów rezerwowych, które w takim wypadku wyjeżdżały na daną linię i rozładowywały tłok. – W tym roku na szczęście nie odnotowaliśmy jeszcze wypadków takich zatrzymań – usłyszeliśmy w ZTP.

Pomimo występującego incydentalnie przepełnienia ogólny poziom wpływów wciąż był relatywnie niski. Podobnie jak szereg innych miast, Kraków podniósł więc 1 lutego tego roku ceny biletów. Wzrosły one o ok. 20 proc., a za 20-minutowy bilet jednorazowy trzeba teraz zapłacić nie 3,40 zł, a 4 zł. W ofercie pojawił się jednocześnie bilet „5+1”, który ma zminimalizować odczuwalne skutki zmiany cennika dla stałych klientów. – Pasażer zobowiązuje się, że będzie przez pół roku korzystać z komunikacji miejskiej, i albo za 420 zł kupuje bilet półroczny, albo przez pięć miesięcy płaci 80 zł, a w szóstym – jedynie 20 zł – tłumaczy zasady jego funkcjonowania Sebastian Kowal, podkreślając, że zrozumiałe jest, że dla wielu ludzi jednorazowy wydatek przeszło 400 zł w obecnej sytuacji gospodarczej mógłby być zbyt duży.

Rozkłady jazdy wracają do normalności

– Absolutnie nie ma planów dalszych podwyżek czy likwidacji kursów – zapewnił nas przedstawiciel samorządu. Zaznaczył, że wraz z podniesieniem cen biletów miasto podniosło bazową częstotliwość kursów do poziomu 7,5/15 minut. – Zmierzamy też do tego, by przywrócić zawieszone linie wspomagające – dodał nasz rozmówca. Jeśli tak się stanie, praca eksploatacyjna wróci do poziomu sprzed roku. Jednym z większych wyzwań w okresie pandemii było przy tym dla Krakowa dostosowanie wielkości taboru do aktualnych potoków. Sebastian Kowal zwrócił uwagę na sytuację przechodzenia poszczególnych firm na system pracy zdalnej: wówczas jednego dnia liczba pasażerów na danej trasie zmniejszała się w sposób radykalny.

Mimo czasowych ograniczeń w funkcjonowaniu komunikacji miasto nie zrezygnowało z zaplanowanych inwestycji infrastrukturalnych czy taborowych. Jednocześnie samorząd planuje pozyskać dodatkowe środki w ramach instrumentu Zielony Transport Publiczny. Miejski przewoźnik chciałby sfinansować z tego źródła zakup 40 autobusów elektrycznych.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport
<