Partnerzy serwisu:

Koronawirus. Szumowski zapowiada zmiany w transporcie publicznym. Dla dobra uczniów

Łukasz Malinowski 20.08.2020

Koronawirus. Szumowski zapowiada zmiany w transporcie publicznym. Dla dobra uczniów
fot. Solaris
Były już minister zdrowia Łukasz Szumowski twierdzi, że wyzwaniem w okresie powrotu dzieci do szkół może być transport publiczny. Potwierdza, że specjalny zespół pracuje nad zmianami w tym zakresie. To dość zaskakujące bo jak dotąd w Polsce nie było ognisk koronawirusa, a na całym świecie korzystanie z transportu publicznego uchodzi za bezpieczne – przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności.
Minister zdrowia Łukasz Szumowski podał się do dymisji 18 sierpnia. Funkcję szefa resortu zdrowia pełnił od stycznia 2018. Na jego kadencję przypadł wybuch epidemii COVID-19 i podejmowanie decyzji związanych z obostrzeniami w transporcie. 20 sierpnia dowiedzieliśmy się, że jego następcą zostanie Adam Niedzielski, ale jak dotąd nie odniósł się on do planów związanych z transportem publicznym.

Szumowski: "Boję się transportu publicznego ze szkół i do szkół"

W swoich ostatnich wypowiedziach Szumowski zwracał uwagę na to, że problemem może być nie sam powrót uczniów do szkół, ale zwiększenie zainteresowania transportem publicznym z tym związane. – Transport publiczny jest na pewno wyzwaniem. Zespół zarządzania kryzysowego pracuje nad rozwiązaniami na jesień, kiedy w transporcie publicznym będzie więcej osób. Jednocześnie w Polsce w stosunku do innych krajów mamy obostrzenia dość rygorystyczne, a już w powiatach żółtych i czerwonych te obostrzenia są daleko idące – podkreślał były minister.

– Boję się transportu publicznego ze szkół i do szkół. Tam naprawdę będzie dużo ludzi w jednym autobusie, w jednym tramwaju w dużych miastach. Pracujemy nad tym. Dzisiaj rozmawialiśmy (o tym - PAP) w zespole zarządzania kryzysowego. Trzeba tutaj dać rozwiązania. I na pewno tutaj maseczki w komunikacji publicznej – mówił Szumowski cytowany przez PAP.

Brak ognisk w transporcie zbiorowym

Warto w tym miejscu przypomnieć, że dotąd w Polsce nie odnotowano żadnego ogniska koronawirusa w transporcie publicznym, a obawy byłego już ministra nie mają większego związku z tym, gdzie dotychczas dochodziło do największej liczby zakażeń. O sprawie szczegółowo na początku sierpnia pisał Konkret 24.

Dane dotyczące ognisk nie są pełne, ale zwraca w nich uwagę dominacja kilku lokalizacji czy typów wydarzeń. I tak według danych z początku sierpnia do największej liczby zakażeń dochodziło w domach, zakładach pracy i placówkach medycznych. Na kolejnych miejscach znalazły się placówki opiekuńcze, kopalnie, uroczystości rodzinne, urzędy i kościoły. Na liście nie ma żadnego ogniska związanego z transportem.

W połowie czerwca pisaliśmy o tym, że we Francji i Japonii, a wiec państwach o bardzo rozbudowanych systemach transportowych w aglomeracjach, nie odnotowywano zwiększonej liczby zakażeń w transporcie. W obu przypadkach restrykcyjnie przestrzegane są przepisy antywirusowe, w tym przede wszystkim nakaz noszenia maseczek zakrywających usta i nos.

Ostatnio we Francji doszło nawet do przymusowego wysadzenia z pociągu dużych prędkości pasażera, który odmawiał stosowania się do obowiązujących przepisów. W Polsce o bezpieczeństwie podróżowania koleją w czasie pandemii dużo mówił Urząd Transportu Kolejowego.  Ostatnio opublikowane zostały także pierwsze badania związane z koleją, które opisywały ryzyko zakażenia oraz wskazywały na konieczność noszenia masek i pozytywne efekty zmniejszenia liczby pasażerów.

Warszawa bez obaw

W wielu miastach w Polsce i na całym świecie w transporcie publicznym wprowadzone zostały ograniczenia dotyczące maksymalnej liczby pasażerów w pojazdach oraz zapewniające dystans pomiędzy pasażerami, a osobą prowadzącą pojazd. Jak dotąd były one uważane za wystarczające.

Na chwile obecną władze Warszawy nie widzą powodu by wprowadzać daleko idące zmiany, ale są gotowe na zwiększenie liczby podróżnych wynikające w powrotu uczniów. – W pojazdach Warszawskiego Transportu Publicznego obowiązują wytyczne wprowadzone przez rząd czyli obowiązek zasłanianie nosa i ust, utrzymywanie dystansu społecznego. Wraz z rozpoczęciem nauki wraca także komunikacja szkolna czyli dodatkowe kursy na kilkunastu linach autobusowych, specjalne podjazdy pod szkoły, linie dedykowane tylko dla szkół. Obecnie nie odnotowujemy przepełnień ponad obowiązujące limity liczby pasażerów. Oczywiście będziemy obserwowali sytuację i reagowali np. poprzez dodatkowe kursy czy zmiany rozkładów jazdy – przyznaje Tomasz Kunert z biura prasowego stolicy.

Przestrzeń zbyt cenna

W rozważaniach o transporcie publicznym w dobie koronawirusa warto pamiętać, że nie jest to kwestia dotykająca tylko pasażerów. Sprawnie działająca komunikacja zbiorowa w wielu miastach jest bowiem jednym z elementów walki o zmniejszenie ryzyka złapania koronawirusa. Wiele miast zdecydowało się bowiem na ograniczenie ruchu kołowego i zwiększenie roli transportu rowerowego oraz ruchu pieszego jako ułatwiających zachowanie odpowiedniego dystansu.

Ważne jest także to, że w dłuższym okresie to właśnie transport publiczny może nam pomóc w ograniczeniu liczby zachorowań. Pierwsza badania wskazują bowiem na możliwy związek pomiędzy śmiertelnością na COVID-19 a jakością powietrza.

– Transport publiczny i przewoźnicy wykonali gigantyczną pracę, aby dostosować się do procedur sanitarnych i bezpiecznie przewozić pasażerów. I jak do tej pory nie słyszeliśmy o żadnych większych ogniskach w środkach transportu zbiorowego, czego nie można powiedzieć o weselach czy innych tego typu imprezach, o których się już tyle nie mówi. Powstało wiele raportów mówiących o tym, że przy zachowaniu środków ostrożności, tj. noszeniu maseczek, dezynfekcji rąk i pojazdów ryzyko zainfekowania jest minimalne. Nie da się go całkowicie wyeliminować, ale dotyczy to wszystkich dziedzin życia. Jeżeli transport publiczny będzie dalej przedstawiany w tak negatywnym świetle, będziemy mieć nie tylko pogłębiające się wykluczenie transportowe, które już teraz dotyka ok. 14 mln Polaków, ale też epidemię chorób powodowanych przez smog – podkreśla Michał Leman, dyrektor zarządzający FlixBusa w Polsce, na Ukrainie i w krajach bałtyckich.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport