Partnerzy serwisu:

Jak wyglądał sharing w 2020 roku? Hulajnogi dogoniły rynek rowerów

Przemysław Farsewicz 20.02.2021

Jak wyglądał sharing w 2020 roku? Hulajnogi dogoniły rynek rowerów
fot. MS
Sharingowa mikromobilność, jak wszystkie branże, musiała sprostać zupełnie nowej sytuacji, jaką przyniósł wybuch pandemii. Analizę sytuacji rynkowej przygotowało stowarzyszenie Mobilne Miasto. Wynika z niego, że chociaż spadki w mobilności mieszkańców sięgały w niektórych okresach kilkudziesięciu procent, to branża wyszła obronną ręką z 2020 roku.
Stowarzyszenie Mobilne Miasto prześledziło polski rynek sharingowej mikromobilności w 2020 roku. Pod lupę wzięto podaż współdzielonych rowerów, elektrycznych hulajnóg i skuterów oraz biznesową aktywność firm z branży. Swoje wyniki opublikowało w raporcie „Stress test zaliczony. Mikromobilność w Polsce 2020”. Oczywiście, nie bez wpływu na rynek pozostała pandemia, która odbiła się na kieszeniach wszystkich operatorów. – Najbardziej ucierpiał rower miejski, który objawy zadyszki zdradzał jeszcze przed pandemią. Względnie obronną ręką wyszły elektryczne skutery, wciąż stanowiące branżową niszę. Elektryczne hulajnogi, nowość w świecie mikromobilności miejskiej, mimo pandemii zanotowały imponujący rozwój – charakteryzuje miniony rok Adam Jędrzejewski, prezes stowarzyszenia Mobilne Miasto.

Jak wynika z raportu, przez pandemię spadki w mobilności mieszkańców sięgały w niektórych okresach kilkudziesięciu procent. Nie znając jednak punktów referencyjnych z podobnych sytuacji w przeszłości, trudno ocenić reakcję rynku na wyjątkowe warunki. Zatem spadek bike-sharingu o jedną trzecią trudno jest dzisiaj uznać za spadek duży lub mały. Stowarzyszenie optymistycznie ocenia jednak rynek. – W bankowości znane jest pojęcie tzw. stress testu, czyli testu warunków skrajnych. Sprawdza on odporność banku na kryzys, wstrząsy, zawirowania ekonomiczne. W nowy rok branża ta wchodzi w przyzwoitej formie, a nawet wzmocniona o nowe doświadczenia – podkreśla Jędrzejewski. Wciąż przed nami nieustanny rozwój miast, który pociąga za sobą także rozwój komunikacji miejskiej, dlatego zdaniem stowarzyszenia sharing swoje najlepsze czasy ma dopiero przed sobą.

W najgorętszym okresie lockdownu – w kwietniu 2020 roku – mobilność Polaków spadła o więcej niż połowę – uzyskując wynik o 55 proc. niższy od typowego poziomu. Druga fala pandemii – jesienna – wywołała kolejne tąpnięcie, ale nie aż tak duże. W połowie listopada mobilność Polaków była o 34 proc. niższa.

Rowery pod górkę

Pod wpływem pandemii największy spadek odnotował bike-sharing. W 2020 roku dostępnych było 69 systemów zarządzanych przez 7 różnych operatorów, a do dyspozycji było 19,8 tys. rowerów (większość, bo 86 proc. oferowanych przez Nextbike Polska). Tym samym liczba tych jednośladów w porównaniu z 2019 rokiem zmniejszyła się o jedną trzecią. System wypożyczania rowerów z miesiąca na miesiąc odbudowywał się, jednak ostatecznie udało się uzyskać wyłącznie 2/3 wcześniejszego potencjału. Wpływ na całokształt miał z pewnością sześciotygodniowy zakaz korzystania z rowerów publicznych wiosną. Było to o tyle niezrozumiałe, że użytkownicy mogli bez przeszkód korzystać z innych form sharingu. Część miast wręcz zrezygnowała z rowerów, jak Kraków, Trójmiasto, Łódź i Olsztyn, lub opóźniła ich start.

Stowarzyszenie zwraca uwagę, że branża rowerowych wypożyczeni stoi przed poważnymi wyzwaniami, które muszą zaowocować zmianami – zarówno w stanie technicznym rowerów, jak i w modelu biznesowym, w jakim są one oferowane. W dalszym ciągu rowery mają przyszłość, jako że bikesharing jest już systemową opcją transportu w wielu miastach.

Hulajnogi dogoniły rowery

Wielkim zwycięzcą w roku 2020 okazały się hulajnogi. Dwukrotnie zwiększyła się liczba dostępnych urządzeń, które można było wypożyczać w łącznie 39 miastach. Do dyspozycji mieszkańców było 18,8 tys. pojazdów zarządzanych przez 12 różnych operatorów – czym wielkością sieć dorównała bike-sharingowi. Rok wcześniej było ich ok. 10 tys. Rozwój okazał się błyskawiczny i wykraczał poza wcześniejsze prognozy. Co więcej, ciekawym zjawiskiem w 2020 r. było, na co zwraca uwagę stowarzyszenie, rozprzestrzenienie się sharingu e-hulajnóg na liczne mniejsze miejscowości.

Wprawdzie pierwsza fala pandemii spowodowała w II kwartale ograniczenie podaży hulajnóg, a część firm zawiesiła wówczas świadczenie usług, to po zluzowaniu obostrzeń rynek powrócił na drogę szybkiego wzrostu. Mimo wielu firm udostępniających pojazdy, większość, bo 89 proc, skupiała się w rękach wielkiej piątki – Lime (zajmujące ćwiartkę tego tortu), Bolta, Blinkee.city, Dott i Birda. Nowością było pojawianie się małych, lokalnych sieci hulajnóg na minuty, czasem działających sezonowo w miejscowościach turystycznych. Powstawały takie marki jak OHM (Olsztyn), Rex (Wejherowo), Elo Scooters (Hel, potem Zakopane) czy Quest (Radomsko).

Stabilny rynek skuterów

Wciąż w cieniu pozostaje system sharingu skuterów elektrycznych. – Rynek elektrycznych skuterów wynajmowanych na minuty jest najmniejszym, a zarazem stabilnym segmentem sharingowej mikromobilności w Polsce. Pandemia spowodowała wprawdzie zmniejszenie oferty, jednak miało ono stosunkowo niewielką skalę – czytamy w raporcie. Liczba dostępnych pojazdów była o 19 proc. mniejsza od roku poprzedniego. Na minuty można było wypożyczyć łącznie 1,7 tys. skuterów w 23 miastach. Najwięcej pojazdów oferowano w Trójmieście (281), Wrocławiu (232), Warszawie (229) i Poznaniu (226). Szczyt podaży skuterów przypadł na lipiec. Liczba dostępnych pojazdów zbliżyła się wówczas do 1,9 tys. Było to o 19 proc. mniej niż w szczycie poprzedniego sezonu, co można uznać za skalę wpływu pandemii na ten rynek.

W Polsce jest tylko trzech operatorów zarządzających tą flotą. Największy udział w rynku należy do Blinkee.city (55 proc.), a następnie do EcoShare (26 proc.) i Hop.City (19 proc.). Stowarzyszenie zwraca uwagę, że potencjał elektrycznych skuterów nie został jeszcze w pełni przez miasta dostrzeżony. Pojazdy te są ekologiczne i pomagają w rozładowywaniu korków, nie generują kosztów ani problemów dla miast i są klarownie wpisane w przepisy ruchu drogowego. Rynek czeka, aż miasta to dostrzegą, tworząc lepsze warunki do rozwoju tej formy mobilności. A jak wynika z innych badań, segment elektrycznych skuterów ma potencjał wzrostu, a tej formy korzysta coraz więcej osób. Jak wynika z innego raportu „Pandemia a współdzielona mobilność” autorstwa Digital Poland, Straal oraz Visy, o ile w 2018 roku ze skutera elektrycznego w systemie sharingowym skorzystało tylko 5 proc. uczestników badania, o tyle w 2020 r. było to już 14 proc.

Co w 2021 roku?

Wszyscy czekają na powrót do normalności, a przewidywania obarczone są dużą dozą niepewności. Prawdopodobnie w życie wejdą regulację dla urządzeń transportu osobistego. Umożliwi to wreszcie miastom stopniowe regulowanie mikromobilności i mocniejsze wpisywanie jej w miejski krajobraz. Większą aktywność w kształtowaniu systemów prawdopodobnie wykażą również samorządy. Stowarzyszenie podkreśla również, że powszechny free-floating w wynajmie hulajnóg będzie coraz częściej porządkowany poprzez wyznaczanie dla tych pojazdów specjalnych miejsc parkingowych.

Rynek mikromobilności jest czymś nowym i młodym, dlatego wiele firm jest cały czas zainteresowanych ekspansją w tym sektorze. Niewykluczone, że na polskim rynku mogą pojawiać się zupełnie nowi gracze. Jak podaje stowarzyszenie, jest to prawdopodobne „tym bardziej, że do światowej branży mikromobilności wciąż płyną nowe fundusze – tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy 2020 r. czterej duzi operatorzy działający na rynku międzynarodowym pozyskali inwestycje o wartości przekraczającej 2,5 mld zł”. Z kolei coraz cenną walutą cały czas stają się dane transportowe i tzw. internet rzeczy. Możliwość wykorzystania to rozwój dla platform sharingowych, a dla zarządców transportu publicznego zwiększenie ich roli.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony