Partnerzy serwisu:

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia: Wyzwaniem integracja kolei

Witold Urbanowicz 08.12.2018

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia: Wyzwaniem integracja kolei
fot. MJ
Od nowego roku na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, skupiającej 41 samorządów, będzie funkcjonował jeden organizator komunikacji. – Wyzwaniem największym pozostaje integracja taryfowa z koleją – nie ukrywa jednak Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Jeszcze w tym roku ma wpłynąć ostateczna koncepcja kolei metropolitalnej. Zwiększenie wykorzystania szyny determinuje m.in. kwestie związane z reorganizacją linii autobusowych i poprawą połączeń między miastami. Bez definitywnej odpowiedzi pozostają pytania o przyszłość wszystkich zakamarków rozległej i mocno zróżnicowanej sieci tramwajowej.
Witold Urbanowicz, Rynek Kolejowy: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia powstała w lipcu 2017 r. Co się udało dotąd osiągnąć w zakresie transportu?

Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii:
Od 1 stycznia mamy wspólny bilet jednorazowy, a od kwietnia wprowadziliśmy pełną unifikację biletową – z biletami miesięcznymi, które umożliwiają poruszanie się po całej metropolii, a także poza jej granicami na terenie gmin, z którymi mamy podpisane porozumienie. Dodatkowo wprowadziliśmy bezpłatne przejazdy dla wszystkich mieszkańców w metropolii do 16 roku życia. Gminy, które są poza metropolią, również mogą z tego narzędzia skorzystać, dopłacając do składki.

Jakie będą kolejne kroki związane z integracją i unifikacją transportu na terenie metropolii?

Od nowego roku zmieni się organizator transportu. W miejsce dotychczasowych organizatorów – KZK GOP, MZKP Tarnowskie Góry i gmin porozumienia tyskiego – pojawi się Zarząd Transportu Metropolitalnego, który scali wszystkich trzech organizatorów, z wykorzystaniem ich kadr.

Musimy w pełni zaimplementować Śląską Kartę Usług Publicznych (ŚKUP). Jest rozstrzygane postępowanie na zainstalowanie ŚKUP w tyskich autobusach i trolejbusach. Musimy zainstalować urządzenia w ok. 100 pojazdach. Mam nadzieję, że połowie przyszłego roku zakończy się ten etap integracji technologicznej i będziemy mogli wprowadzić również taryfę odległościową.

Wyzwaniem największym jest integracja z koleją. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach uda się wypracować docelowe rozwiązania i w przyszłym roku możliwe będzie wprowadzenie wspólnego biletu kolejowo-autobusowo-tramwajowo-trolejbusowego.

Chcielibyśmy w większym stopniu uruchamiać połączenia metropolitalne – widzimy potrzebę zapewnienia szybkich połączeń między miastami. Pierwszym krokiem są linie na lotnisko. Jeżeli chodzi o dalsze kroki, to po integracji z koleją zobaczymy jak będzie się kształtować ruch i będziemy modyfikować naszą siatkę połączeń autobusowych. Obecnie mamy Koleje Śląskie, realizujące połączenia na zlecenie urzędu marszałkowskiego oraz KZK GOP i pozostałych organizatorów, którzy nie widzą się nawzajem i organizują przewozy równolegle. Dotąd pojawiał się strach o uciekających pasażerów z jednego środka transportu do drugiego. Przy wspólnej taryfie tej konkurencji nie będzie: będziemy mogli uwolnić autobusy, żeby móc zwiększać pracę przewozową i częstotliwość w innych obszarach metropolii.

Wiele miast i organizatorów komunikacji przy integracji taryfowej z koleją wskazuje na problem rozliczania odmiennych ulg. Czy mają Państwo pomysł jak tę kwestię rozwiązać?

Remedium w tej sprawie jest system elektroniczny. Chcemy pójść w stronę biletów miesięcznych elektronicznych, w których będą honorowane zarówno ulgi kolejowe, jak i nasze. Oczywiście wszystko będzie musiało się odbywać stopniowo. To wymaga również modyfikacji ŚKUP.

Jaką postać będzie miał ten wspólny bilet? Czy w cenie biletu autobusowego będzie można jechać pociągiem, czy też bilet będzie np. nieco droższy?

Zakładamy, że będzie to odrębny, nieco droższy bilet. Być może w przyszłości będzie to jeden bilet. Organizacją komunikacji kolejowej zajmuje się samorząd wojewódzki. Opracowujemy w tej chwili koncepcję kolei metropolitalnej. Jeśli takie przewozy jako metropolia uruchomimy, to będzie wspólna taryfa – bez rozróżniania.

Jak powinna wyglądać kolej metropolitalna, która spinałaby cały obszar GZM?

Idealna kolej to taka, która jest przyjazna dla mieszkańców i z której mieszkańcy będą chcieli korzystać. Mamy rozległą sieć torów kolejowych, które nie są w tej chwili w pełni wykorzystywane. Pewne inwestycje są potrzebne i koncepcja, której wykonanie zleciliśmy, powinna pokazać miejsca, gdzie zasadnie będzie np. dobudowanie torów, elektryfikacja, a gdzie lepszym rozwiązaniem będzie szybki tramwaj bądź metro na estakadach. Miasta rozrastały się niekoniecznie przy stacjach kolejowych – są całe dzielnice, które nie są obsługiwane szyną, a zarazem niektóre istniejące przystanki kolejowe w ogóle nie obsługują zabudowy.

Jest wiele linii towarowych i międzyzakładowych. Czy to daje szansę na uruchomienie przewozów w nowych relacjach?

Mamy pierwsze porozumienie w okolicach Bierunia, gdzie jest zgoda zakładu na wykorzystanie takich torów. Liderem projektu jest Bieruń, przystąpiły do niego też Tychy. Wszystko w tego typu sprawach rozbija się o pieniądze, dlatego też nie wykluczamy włączenia się finansowo do tego przedsięwzięcia w ramach kolei metropolitalnej.

Kiedy taka kolej metropolitalna mogłaby zostać wprowadzona?

W grudniu będziemy mieli ostateczną wersję koncepcji. Potem zaczniemy dyskusje z miastami na temat ewentualnych kierunków dalszych działań oraz oczywiście konsultacje społeczne. Zlecimy również studium wykonalności, szukamy także źródeł finansowania. Nie będzie to proste, gdyż pieniądze na inwestycje kolejowe do 2023 r. są w zasadzie rozdysponowane. Do tego widzimy problem z rozstrzyganiem przetargów i drogimi cenami, czego przykładem na naszym terenie jest węglówka.

Drobnymi krokami – tam, gdzie jest to możliwe na obecnej infrastrukturze – będziemy starali się zwiększać pracę przewozową Kolei Śląskich czy Przewozów Regionalnych. Mamy zgłoszenia miast, które już od lat dopominają się o kolej – Pyskowice, Bieruń, aspirujące do metropolii Orzesze. Zwiększanie pracy przewozowej jest oczywiście wyzwaniem. Przykładowo bowiem na najbardziej obleganym szlaku średnicowym, łączącym Gliwice, Katowice i Dąbrowę Górniczą nie da się za bardzo zwiększyć częstotliwości. Kolejnym problemem jest priorytet. Koleje Śląskie są na najniższym poziomie i muszą przepuszczać inne pociągi, stojąc często w polu. Widzimy to na linii między Tychami a Katowicami. Ta niepewność związana z funkcjonowaniem kolei zniechęca część ludzi do regularnego podróżowania koleją.

Chcemy poprawić istniejącą infrastrukturę, jak np. linię z Tarnowskich Gór do Katowic, gdzie prędkość jest ograniczona miejscami do 25 km/h, jak i budować nowe odcinki torów. Takim przykładem jest rozbudowa linii Będzin – Katowice. Trasa została odłożona na kolejną perspektywę, a która z punktu widzenia obsługi metropolii jest istotna, bo łączy jej wschodnią część.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony