Partnerzy serwisu:

Gdańsk zaciska pasa. Co z komunikacją?

Alicja Katarzyńska 01.10.2020

Gdańsk zaciska pasa. Co z komunikacją?
fot. Jerzy Pinkas / www.gdansk.pl
Większość samorządów doświadcza teraz trudnej sytuacji budżetowej – z powodu pandemii, rosnących kosztów edukacji oraz spadku dochodów związanego z podatkową polityką władz centralnych. Na gdańską komunikację, w związku ze zmniejszeniem sprzedaży biletów o 40%, brakuje ok. 40 mln zł. Miasto już wcześniej wprowadziło szereg zmian w ofercie, by zmniejszyć koszty.
– Właściwie jesteśmy jedynym miastem w Polsce, które już w marcu, jak tylko nastąpił lockdown przeszło na ręczne sterowanie wydatkami – tłumaczy Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. – Z jednej strony powołaliśmy komitet inwestycyjny, na czele którego stoi pan prezydent Alan Aleksandrowicz, gdzie wszystkie wydatki inwestycyjne (nie bieżące) są jeszcze raz analizowane i odblokowywane po decyzji Komitetu Inwestycyjnego. Jeśli chodzi o wydatki bieżące, to wydałam polecenie jednostkom działającym w ramach Urzędu Miejskiego w Gdańsku i podlegającym urzędowi o przymierzenie się do obcięcia wydatków bieżących na poziomie 15 procent. To się nie udało, bo w wielu miejscach te wydatki po prostu są “nieścinalne” jak na przykład edukacja. Ostatecznie z tych zaplanowanych udało się obciąć niecałe 5 procent – mówi Dulkiewicz.

Utracone dochody bieżące w tym roku sięgają kwoty 135,9 mln zł. – Utracone dochody są już nie do odzyskania w bieżącym roku – powiedziała Izabel Kuś, skarbnik Miasta. – Szacujemy, że do końca roku dochody z PIT będą o 50 mln złotych mniejsze niż zakładaliśmy. W planie mieliśmy niemal miliard złotych, oznacza to, że te 50 mln zł mniej to jest 5 proc. mniej dochodów z tytułu podatku od dochodów osób fizycznych. Z kolei 30 milionów złotych z CIT wydaje się kwotą porównywalną z PIT-em, ale jeśli spojrzymy na plan na ten rok, czyli spodziewanych około 130 mln zł, to oznacza, że w bieżącym roku nie ma z tego tytułu 25 proc. – dodaje.
  
Skarbnik Miasta poinformowała też o pojawieniu się tzw. niespodziewanych dochodów. Największą kwotą, która pojawiła się na przełomie sierpnia i września w budżecie Miasta, były pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, środki przeznaczone tylko i wyłącznie na inwestycje i to te, które będą rozliczane w ostatnim kwartale tego roku – to 81,5 mln zł. Kolejna kwota to 18,3 mln zł z wyższych wpływów z wypłaty zysków miejskich spółek, 13, 4 mln zł to pozyskana subwencja na rozbudowę ulicy Kartuskiej i 5,6 mln zł z wyższych dochodów z podatków lokalnych.

Cięcia w Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni z kwot na bieżące utrzymanie dróg, chodników, parków pozwoliły uzyskać 11 mln zł. – Komunikacja miejska jest jedną z najbardziej doświadczonych pandemią sfer – powiedział Piotr Borawski, wiceprezydent. – Przypominam, że uchwalony na ten roku przez Radę Miasta Gdańska budżet na komunikację opiewał na 427 mln zł, jeszcze dwa lata temu przed rozpoczęciem tej kadencji, ten budżet wynosił 288 mln. To pokazuje, że był wyjątkowym priorytetem dla tej kadencji samorządu – dodaje.

Jak powiedział Piotr Borawski dla komunikacji skutkiem pandemii na 2020 rok jest sprzedaż biletów na poziomie 60 procent. – Wpływy ze sprzedaży biletów szacowaliśmy na 125 mln zł – mówił Borawski. – Pandemia zweryfikowała nasze plany, wpływy będą o 40 mln złotych niższe. Tak wygląda deficyt w komunikacji miejskiej. Jak staramy się go wyrównać? Choć o 40 proc. mniej sprzedaje się biletów, mniej kursuje tramwajów i autobusów, ograniczyliśmy przewozy tylko o 4 proc. Po gdańskich ulicach i torowiskach autobusy i tramwaje przebywają 33 mln kilometrów, ograniczyliśmy te trasy o 1 mln 400 tys. kilometrów, dzięki czemu zyskamy 16 mln zł – dodaje.

Było to możliwe dzięki m.in.:
  • zawieszeniu linii tramwajowej nr 11 (Strzyża – Łostowice)
  • zawieszeniu linii 100 na Śródmieściu
  • zmniejszeniu o połowę kursów linii 195 na Wzgórzu Mickiewicza
  • zawieszeniu funkcjonowania linii 262 w godzinach międzyszczytowych (Wrzeszcz – Havla – Jaworzniaków)

– Staramy się, żeby ta częstotliwość nie była zmniejszana w godzinach szczytu porannego i popołudniowego – dodał Borawski. – A wtedy, kiedy rzeczywiście podróżujących komunikacją jest znacznie mniej. Zawiesiliśmy także z powodów pandemii funkcjonowanie w tym sezonie tramwaju wodnego, tramwaj wodny kosztuje nas około 2 milionów zł za każdy sezon. Wpływy z biletów sięgają około 600-700 tysięcy złotych, ale musieliśmy wypłacić należność firmie realizującej tę usługę, wynikającą z przestojowego – wskazywał.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport