Partnerzy serwisu:

ECF: Miasta europejskie przesiadają się na rower. Pandemia impulsem do zmian

Magdalena Romanowska 13.03.2021

ECF: Miasta europejskie przesiadają się na rower. Pandemia impulsem do zmian
fot. Pixabay
Jednym z ze środków ostrożności podejmowanym przez miasta Europejskie w trakcie, trwającej już rok, pandemii, było popularyzowanie transportu rowerowego. Poszerzano w tym celu istniejące ścieżki rowerowe, aby zapewnić poruszającym się po nich większy dystans oraz wytyczano nowe, nawet tymczasowe szlaki. Jak wskazuje Europejska Federacja Cyklistów (European Cyclists’ Federation), wiele miast pracuje już nad rozwijaniem tych projektów w rzeczywistości popandemicznej.
Jak podał The Guardian, powołując się na dane European Cyclists’ Federation (ECF), miasta na terenie Europy w 2020 r. wydały blisko 1 mld euro na związane z pandemią COVID inwestycje rowerowe od ścieżek rowerowych (których powstało łącznie ok. 1 tys. km), działania uspokajające ruch i odzyskiwanie ulic dla pieszych.

Co ważne rowerowy ,,boom” miał miejsce nie tylko w krajach od zawsze sprzyjających temu środkowi transportu, takich jak Dania czy Niderlandy. Metropolie, którym dotychczas brakowało zarówno infrastruktury rowerowej, jak i rowerowego PR-u, w obliczu pandemii zmuszone były do większego nacisku na przemieszczanie się na świeżym powietrzu.

− Sądzę, że w pandemia w dużym stopniu jedynie przyspieszyła pewne procesy. Prowizoryczne drogi rowerowe, które miasta zorganizowały w trakcie pandemii, zostały w większości, jeśli nie jednogłośnie, zaakceptowane przez mieszkańców − cytowany przez The Guardian Aleksander Buczyński z ECF.

W Barcelonie podczas pandemii korzystanie z transportu publicznego spadło o 50 proc., a samochodów prywatnych o zaledwie 10 proc. Oznaczało to widmo wielkich korków w mieście, w którym do tej pory samochodów używano tylko w weekendy.

Rozpoczęło się od instalacji ponad 20 km tymczasowych ścieżek rowerowych latem 2020 r. Miało to załatać dziury w istniejącej sieci rowerowej i zachęcić ludzi unikających transportu publicznego do jazdy na rowerze. Korzystanie z rowerów wzrosło wskutek tego o 10 proc. w stosunku do danych sprzed pandemii.

Jak czytamy w The Guardian, władze Barcelony planują budowę 100 mil nowych lub ulepszonych tras rowerowych, powiększając ich sieć do 190 mil do 2024 r.

W Paryżu zaś, mieście znanym z ciągłych korków i wzmożonego ruchu samochodowego, od wiosny 2020 r. liczba rowerzystów wzrosła o ok 70 proc. Stało się to między innymi dzięki tzw. ,,koronaścieżkom”, czyli sieci tymczasowych dróg rowerowych o długości prawie 50 km. Wkrótce te tymczasowe drogi mają zmienić się w stałe szlaki dla rowerzystów.

W Nowym Jorku z kolei postawiono na zamknięcie wielu ulic dla ruchu samochodowego i oddanie ich pieszym oraz restauratorom, którzy wystawili stoliki i krzesła na świeże powietrze. Open Streests, bo tak nazywał się ten program, ma duże szanse na przetrwanie również po pandemii, ponieważ przypadł on do gustu mieszkańcom wielu dzielnic NYC.

W Brukseli w trakcie roku pandemii przetestowano ponad 90 km tymczasowych dróg dla rowerów, co podniosło liczbę aktywnych rowerzystów w stolicy o 87 proc. W związku z tym w Belgii planuje się rozbudowę autostrad rowerowych między miastami.

Dobrym przykładem z polskiego podwórka może być Kraków, który w czasie pandemii również zadbał o dodatkowe ścieżki rowerowe, między innymi a ul. Grzegórzeckiej i moście Grunwaldzkim. Efekty tego były widoczne dzięki pomiarowi ruchu. Na bazie automatycznych liczników rowerowych zainstalowanych w Krakowie porównano wrzesień 2019 r. i wrzesień 2020 r. – zanotowano wzrost ruchu rowerowego w dni robocze o 26 proc., w weekendy o 62 proc., w dni deszczowe o 40 proc.

Nieustająco przykładem dla miast europejskich pozostaje Kopenhaga. W raporcie opublikowanym przez miasto pod koniec roku 2020 r. wskazano, że mieszkańcy stolicy Danii pokonują codziennie na rowerze 1,3 mln km. 62 proc. mieszkańców dojeżdża w ten sposób do pracy i do szkoły. Jeszcze w 2015 roku było to 52 proc., podczas gdy odpowiednio 41 i 36 proc. wybierało rower w drodze do pracy lub szkoły w 2013 i 2012 roku.

Jak dodaje Aleksander Buczyński, cytowany przez The Guardian, holenderskim lub duńskim miastom zbudowanie infrastruktury rowerowej zajęło 30 lub 50 lat. Ekspert z ECF zaznacza jednak, że my nie mamy takiego czasu.

− W dobie kryzysu klimatycznego musimy szybko zmienić nasz model transportu, a będzie to bardzo trudne bez uczynienia roweru realną opcją dla wszystkich. Musimy więc zadziałać szybko, może nie w ciągu kilku miesięcy, na na pewno w ciągu kilku lat − dodał.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony