Partnerzy serwisu:

Innowacje nie muszą mieć dużej skali

Roman Czubiński 12.06.2018

Innowacje nie muszą mieć dużej skali
fot. Radek Kołakowski, lic. CC BY-SA 3.0 Wikimedia
Na poprawę jakości życia w mieście składają się nie tylko rozwiązania komunikacyjne czy planistyczne w dużej skali. Ważną rolę może odegrać też przemyślany projekt niewielkiego osiedla, innowacyjny system reklamy zewnętrznej czy dobry dobór oświetlenia. Cykl krótkich prezentacji pozytywnych zmian w polskich miastach „Miejskie Inspiracje” był częścią kongresu City Matters.
Jedna przestrzeń, wiele funkcji

– Musimy dbać o wartość dodaną naszych inwestycji. Oznacza to troskę nie tylko o budynki, ale też o ich otoczenie oraz całą atmosferę miejską – zadeklarował Michael Andersson z Echo Investments. Jak dodał, deweloper reaguje na nowe trendy w życiu społecznym i w zachowaniach klientów. Trzema głównymi sferami działalności pozostają wprawdzie mieszkania, budynki biurowe i handel, jednak wewnątrz nich w ciągu ostatnich dekad zaszły poważne zmiany. Przykładem było wejście na polski rynek hipermarketów.

Przejawem tego dopasowywania się do nowych warunków jest – według Anderssona – sposób, w jaki zaprojektowano osiedle na terenie dawnych Browarów Warszawskich. – Jest to kompleks wielofunkcyjny, złożony z apartamentowców i powierzchni biurowej, ale także obiektów gastronomicznych i przestrzeni publicznej, w tym – zieleni. Część lokali przeznaczyliśmy na wynajem. Zwiększająca się rola najmu jest widoczna w całej Europie – stwierdził prelegent. Nacisk położono na zachowanie poprzemysłowego dziedzictwa miejsca: oprócz wykorzystania fragmentów starej zabudowy (m. in. warzelni, laboratorium oraz piwnic) zebrano opowieści ludzi pracujących w browarze w latach jego funkcjonowania. Sposób aranżacji osiedla ma sprzyjać rozwojowi ekonomii współdzielonej. W małej społeczności mieszkańców będzie można wziąć udział w sharingu samochodów, rowerów, miejsc pracy, a nawet mieszkań.

Inny warszawski projekt Echa to centrum handlowo-biurowe przy Towarowej 22 na terenie dawnego Domu Słowa Polskiego. Również tam zaplanowano przestrzeń publiczną, której powierzchnia ma wynosić ok. 3 hektarów. – Znajdzie się tam zieleń, przestrzeń do relaksu oraz gastronomia. Dobre miejsce spotkań nie musi być drogie ani „przekombinowane”. Wystarczy przyczepa z jedzeniem i drewniane ławki – uznał Andersson.

Reklama: nie likwidować, tylko cywilizować

Prezes Warexpo Marcin Ochmański podjął temat reklamy w mieście. Kierowana przez niego spółka zajmuje się reklamą zewnętrzną, głównie na nośnikach analogowych i cyfrowych o mniejszych formatach. – Od niedawna poszerzyliśmy działalność o content marketing. Mamy doświadczenie w kampaniach reklamowych oraz informacyjnych w przestrzeni publicznej. Chcemy łączyć nośniki o wartości estetycznej z dobrymi zdjęciami – stwierdził. W trosce o jakość nośnika i bliski kontakt z odbiorcą firma unika zasłaniania okien. Głównym miejscem działalności jest Warszawa.

Przedstawiciel Warexpo wypowiedział się przeciwko pomysłom zakazania reklamy w miejskiej przestrzeni publicznej. Jego zdaniem reklama jako taka nie jest niczym nowym, lecz naturalnym elementem miejskiego krajobrazu. – Jeśli jest dobrze zaprojektowana, może wzbogacać wygląd miasta. Przyszłość reklamy to naszym zdaniem meble miejskie: pozwalają one wpisać się w kontekst miasta i nadać przekazowi atrakcyjną formę. Mogą też mieć rozszerzoną funkcjonalność – przekonywał. Zdaniem Ochmańskiego reklama OOH (Out Of Home) to najbardziej „demokratyczny” środek przekazu treści, ponieważ kontakt z nią nie wymaga ani urządzeń elektronicznych, ani opłaty.

– Proponujemy Warszawie nośnik reklamowy nowej generacji. Będzie on wyposażony w dwa 75-calowe ekrany LCD – kontynuował prezes firmy reklamowej. Oprócz wyświetlania treści komercyjnych urządzenie ma mieć szereg innych funkcji: zapewniać w czasie rzeczywistym dostęp do informacji miejskiej, informacji turystycznej, być punktem dostępowym bezprzewodowego Internetu, a także zapewniać możliwość ładowania urządzeń mobilnych. Jego projekt jest dziełem Towarzystwa Projektowego, znanego – między innymi – z zaprojektowania wiat przystankowych dla warszawskiej strefy zabytkowej. – W tym roku chcemy wyprodukować prototyp, przetestować go przez rok w różnych warunkach atmosferycznych i wyciągnąć wnioski. Potem planujemy podjąć produkcję na większą skalę – zapowiedział.

Miasto ma żyć też po zmroku

Członek zarządu LUG Light Factory Mariusz Ejsmond podkreślił rolę właściwie dopasowanego do miejscowych potrzeb oświetlenia. – Tam, gdzie jest człowiek, musi być oświetlenie. Poprawia ono zarówno bezpieczeństwo, jak i estetykę, dostępność i atrakcyjność po zmroku – zaznaczył. Wszystkie wymienione czynniki są w interesie zarówno włodarzy miasta, jak i architekta miejskiego oraz mieszkańców.

Jako przykłady realizacji LUG Ejsmond wymienił zaniedbaną dzielnicę portową w Szczecinie, która – jak stwierdził – dzięki oświetleniu zmieniła się nie do poznania. – Ludzie czują się tam bezpiecznie, a to podstawa tego, by wychodzili na zewnątrz – dodał. – Również słynna kładka-rondo w Rzeszowie, abstrahując od celowości jej wybudowania, dzięki naszemu oświetleniu wygląda bardzo dobrze – kontynuował. Inne zadanie, w którym uczestniczył producent, to oświetlanie okolic poznańskiej Bałtyk Tower. LUG jest też jedyną firmą oświetleniową, która w ciągu dwóch lat oświetliła trzy linie metra na trzech różnych kontynentach (Warszawa, Algier i Sao Paulo).

Osobną kwestią jest bezpieczeństwo na drodze. – Tylko w Warszawie ofiar wypadków na przejściach było w ostatnim roku 250. Większość z tych zdarzeń miała miejsce po zmroku – poinformował Ejsmond. Jak przekonywał, oświetlenie przejścia jest tańsze od montażu sygnalizacji i niejednokrotnie skuteczniejsze od niego. W tym celu elementy instalacji muszą mieć jednak odpowiednią jakość. – Normy oświetleniowe zabraniają zmniejszania natężenia oświetlenia na przejściach, chyba że razem z całą drogą. Pieszy musi być widoczny jeszcze przed wejściem na pasy. W Warszawie i okolicach miało miejsce wiele modernizacji, które nie spełniają tych warunków – zastosowano produkty z Dalekiego Wschodu, niezgodne z podstawowymi normami – mówił członek zarządu LUG. Jak uzupełnił, każde przejście można oświetlić za mniej niż 5 tysięcy złotych, nie licząc kosztów doprowadzenia energii elektrycznej, które w terenie miejskim nie wymaga zwykle dużych inwestycji. Nowoczesne oświetlenie zmniejsza też zużycie energii, a tym samym – emisję zanieczyszczeń.
Podziel się ze znajomymi:
 
 
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony