Partnerzy serwisu:

Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia

Jakub Rösler 09.02.2022

arrow
arrow
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Zajezdnia obecnie fot. Jakub Rösler
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Były tramwaje, miały być poznańskie koszyki, a jest rozpadająca się zajezdnia
Dawna zajezdnia tramwajowa przy ulicy Gajowej w Poznaniu nie pełni już swojej funkcji od ponad 11 lat. Jej teren został sprzedany prywatnemu inwestorowi w 2008 roku. Miał on wyremontować dawną halę i nadać jej nową funkcję. Tymczasem od wielu lat budynek zajezdni niszczeje, bo do tej pory nie udało się zrealizować zamierzonych planów. Czy jest szansa na to, że w zajezdni w końcu zacznie się coś dziać, a inwestycja ruszy do przodu?
Zajezdnia tramwajowa przy ulicy Gajowej w Poznaniu służyła poznańskiej komunikacji miejskiej przez 130 lat, od 1880 do końca 2010 roku. Pierwotnie stacjonowały tam tramwaje konne, a później elektryczne. Ostatnimi pojazdami garażującymi przy gajowej były tramwaje GT8, popularne “Helmuty” oraz pojazdy 3G, o czym informuje nas rzeczniczka MPK Poznań, Agnieszka Smogulecka.

Do 1962 roku przy Gajowej mieściła się też główna siedziba władz MPK, kiedy to kierownictwo przeniosło się do zajezdni przy Głogowskiej, gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego. Zajezdnia funkcjonowała do ostatnich dni grudnia 2010 roku, lecz cały jej teren został sprzedany firmie REF Eastern Oportunities w lutym 2008 roku. Smogulecka dodaje, że MPK dzierżawiło działkę do początku 2011 roku.



Zajezdnia w trakcie likwidacji w 2010 roku. Fot. K. Lesińska/MPK Poznań


Kawałek Jeżyc za 91 milionów złotych

Portugalski inwestor kupił teren między ulicami Gajową, Kraszewskiego, Zwierzyniecką oraz Sienkiewicza za 91 milionów złotych. Zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami, na terenie po dawnej zajezdni miały powstać bloki mieszkalne, przestrzeń biurowa oraz hotelowa, a dawna hala tramwajowa miała zostać przerobiona w przestrzeń gastronomiczną, wzorem warszawskiej hali Koszyki.



Tak miała wyglądać hala tramwajowa. Materiał: REF Eastern Oportunities

O ile udało się zrealizować plany wobec budynków mieszkalnych, które powstały na rogu Zwierzynieckiej i Kraszewskiego, to reszta inwestycji nie poszła tak sprawnie. Do tej pory nie powstał ani budynek biurowy ani hotelowy, a hala tramwajowa powoli dożywa swoich dni. Inwestor zobowiązał się do rewitalizacji zabytkowej hali, a wszystkie prace z nią związane muszą być konsultowane z Miejską Konserwatorką Zabytków, z racji faktu, iż budynek jest zabytkiem. Jaki będzie więc los dawnej bazy MPK, a jednocześnie jednego z symboli Jeżyc?



A tak hala wygląda obecnie. Fot. JR

Inwestor: “Pandemia zatrzymała inwestycję”

– Faktyczne spółka jako inwestor zobowiązała się do rewitalizacji zabytkowej hali zajezdni tramwajowej. Prace miały być prowadzone równolegle z pozostałymi etapami inwestycji tj. budynkiem biurowym i hotelowym. Jednakże pandemia, która wybuchła z początkiem 2020 roku wstrzymała inwestycje- branża hoteli miejskich jak i biur dotkliwie odczuła skutki pandemii, tak samo jak branża gastronomiczna, która była w głównej mierze przewidziana w zabytkowej hali. Inwestor jest obecnie w trakcie przygotowania nowej koncepcji dostosowanej do obecnych realiów rynku – mówi nam przedstawicielka inwestora, Dominika Kozoń.

O rewitalizację i aktualny stan zabytku zapytaliśmy więc Miejską Konserwatorkę Zabytków.

– Jeszcze w 2013 roku inwestor uzyskał pozwolenie na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych w budynku hali głównej oraz jej adaptację do nowych funkcji. Pozwolenie straciło ważność w grudniu 2015 r., a prac nie rozpoczęto. Na kompleksowe prace przy tzw. białym domku inwestor uzyskał dwa pozwolenia, wydane w styczniu i lutym 2017 r., które utraciły ważność w grudniu 2018 r. W 2017 r. wykonano ekspertyzy statyczne oraz badania konserwatorskie. Rozpoczęto prace porządkowe i budowlane – mówi nam Joanna Bielawska-Pałczyńska, dyrektorka Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Nieakceptowalne koncepcje dla zajezdni

Pałczyńska dodała też, że plany adaptacji zajezdni do nowych funkcji, które były przekazywane przez inwestora, nie uzyskały akceptacji ze strony Miejskiej Konserwatorki Zabytków. Dlaczego? Ponieważ zdaniem Konserwatorki projekt za bardzo ingerował w zabytkową strukturę budynku, a także nie uwzględniał konieczności zachowania części wyposażenia hali.

– W 2019 roku po przeprowadzonej kontroli wydano zalecenia pokontrolne, których nie zrealizowano. W 2020 r. wykonano prace zabezpieczające części dachu zajezdni. W trakcie kontroli obiektu w listopadzie 2020 r. stwierdzono zniszczenia kolejnej części połaci dachowych, a przede wszystkim niepełne zabezpieczenie przed opadami atmosferycznymi. W lutym 2021 r. MKZ wydał nakaz na zabezpieczenie obiektu. Inwestor, po uzyskaniu pozwolenia, przeprowadził prace polegające na uzupełnieniu deskowania oraz pokrycia z papy, naprawie świetlików, koszy zlewowych oraz rynien. W związku z brakiem realizacji zaleceń pokontrolnych z 2019 r., zostanie wszczęte postępowanie administracyjne – dodał Joanna Bielawska-Pałczyńska.

– Projekty zawsze muszą być konsultowane z organami miasta Poznania w tym z biurem konserwatora zabytków z uwagi na objęcie całej inwestycji ochroną konserwatorską. W 2020 i 2021 roku inwestor dokonał dodatkowych zabezpieczeń hali zajezdni zgodnie z wytycznymi Miejskiego Konserwatora Zabytków – powiedziała nam przedstawicielka inwestora, Dominika Kozoń.

Kozoń przyznała też, iż spółka nie zrealizowała zamierzeń pokontrolnych z 2019 roku, ponieważ jej zdaniem dotyczyły one jak najszybszego ukończenia rewitalizacji hali, białego domku i willi. Z racji pandemii, a w konsekwencji zatrzymania inwestycji nie mogły one zostać zrealizowane.

– Chodzi o postępowanie administracyjne z art. 107e ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, dotyczące nałożenia kary pieniężnej w związku z niewykonaniem zaleceń pokontrolnych w obiekcie zabytkowym. Może ono się zakończyć nałożeniem kary pieniężnej w wysokości od 500 do 50 tys. zł. Postępowanie jest w toku, więc ostateczna wysokość kary nie jest jeszcze ustalona – mówi nam Miejska Konserwatorka Zabytków, Joanna Bielawska-Pałczyńska, pytana o szczegóły możliwej kary administracyjnej.

Zajezdnia to jeden z symboli Jeżyc

Temat dawnej zajezdni stara się także regularnie podnosić Rada Osiedla Jeżyce. Zapytałem o to jej przewodniczącego, Filipa Schmidta.

– My jako Rada Osiedla Jeżyce koncentrujemy się przede wszystkim na terenie wokół zajezdni. Zależy nam w szczególności na ochronie drzewostanu oraz na chodnikach przy ulicach Gajowej i Zwierzynieckiej. Ten pierwszy czeka na remont od lat, a ten od strony “Starego Zoo” ma postać wiecznej, wąskiej prowizorki, wciśniętej między miejsca postojowe a zniszczoną zieleń na granicy dawnej zajezdni. Nie możemy jednak nic z tym zrobić, bo do remontów został zobowiązany inwestor, tylko że przez 7 lat nic się w tej sprawie nie wydarzyło – mówi nam Filip Schmidt, Przewodniczący Rady Osiedla Jeżyce.

Schmidt dodaje, że rada osiedla nie ma wielkiej mocy sprawczej w sprawie tego, jak ma wyglądać teren wewnątrz zajezdni. Jedyną możliwością jest nacisk na miejskie jednostki, takie jak Zarząd Dróg Miejskich czy też Miejski Konserwator Zabytków, które mogą wpływać na inwestora w zakresie swoich kompetencji.

Pytam też przewodniczącego rady o to, jak jego zdaniem powinien zostać zagospodarowany teren zajezdni, a także jakie funkcje może lub też powinien spełniać:

– Myślę, że przede wszystkim trzeba zachować jakąś pamięć o pierwotnym przeznaczeniu tego miejsca, a więc zajezdni dla pojazdów MPK. Przez długi czas był to też ważny symbol Jeżyc, a dla części osób obecny stan zajezdni jest ciągle swego rodzaju emocjonalną stratą. Niektórzy tam pracowali, a inni chodzili tam z dziećmi oglądać tramwaje. Ta pamięć się oczywiście powoli zaciera, z racji upływu czasu, ale byłoby doskonale, gdyby ten budynek i pamięć o jego historii przetrwała – odpowiada Filip Schmidt.

Społecznik zwraca uwagę na to, że ten teren powinien być też przede wszystkim choć częściowo publiczny. Tego typu inwestycje kończą się często ogrodzeniem obszaru, uniemożliwiającym nawet przechodzenie – taki los spotkał też pierwszą część inwestycji. Oczywiście nie jest to już niestety teren miejski, niemniej nadal może zostać zagospodarowany tak, by można go odwiedzać. Schmidt kończy stwierdzeniem, iż tak bardzo nie liczy się to, czy w budynku znajdą się punkty gastronomiczne, miejsca wydarzeń artystycznych czy inne funkcje. Minimum to dostęp dla wszystkich, a nie kolejne grodzone mieszkania czy też przestrzeń biurowa.

Czy zajezdnia zostanie sprzedana?

Pojawiły się też plotki mówiące o tym, że inwestor rozważa sprzedaż części działki, na której znajduje się zabytkowa hala tramwajowa oraz biały domek. Pytam o to Dominikę Kozoń przedstawicielkę firmy REF Eastern Oportunities.

Kozoń mówi, że są pewne plany wobec tej części terenu po dawnej zajezdni, ale na ten moment cała działka jest własnością REF Eastern Oportunities, a plotek o sprzedaży nie chce komentować.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Proces inwestycyjny
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony