Partnerzy serwisu:

Brytyjskie badania obalają mity o ryzykach zarażeń w komunikacji zbiorowej

Rafał Dybiński 07.10.2020

arrow
arrow
Brytyjskie badania obalają mity o ryzykach zarażeń w komunikacji zbiorowej
Fot. MR
Brytyjskie badania obalają mity o ryzykach zarażeń w komunikacji zbiorowej
Brytyjskie badania obalają mity o ryzykach zarażeń w komunikacji zbiorowej
Brytyjskie badania obalają mity o ryzykach zarażeń w komunikacji zbiorowej
Ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 w transporcie publicznym pozostaje zasadniczo niskie - informuje "Sky News". Brytyjska stacja powołuje się na wyniki kilku międzynarodowych badań.
Autobusy i pociągi to "najbezpieczniejsze miejsca na Ziemi"

- Środki zapobiegawcze wdrożone w transporcie publicznym na całym świecie sprawiły, że są to aktualnie najbezpieczniejsze miejsca na Ziemi - wyznał dr Julian Tang, profesor Uniwersytetu w Leicester. - Gdyby ludzie postępowali tak samo w innych obszarach wysokiego ryzyka, takich jak puby czy zatłoczone ulice, to liczba przypadków zakażeń byłaby mniejsza - przekonuje dr Tang.

Najnowsze dane z Francji pokazują, że tylko 1,2 proc. zakażeń wirusem COVID-19, zarejestrowanych między 1 maja a 28 września, wystąpiło na pokładzie samolotów, statków lub w pociągach. Aż dwie trzecie zachorowań to był efekt transmisji w firmach, szkołach, uniwersytetów, imprez publicznych i prywatnych oraz ośrodkach zdrowia.

Jedno z najbardziej zaludnionych miejsc na świecie, jakim jest Hongkong, odnotowało 68 przypadków zakażeń w transporcie publicznym na 100 tys. przypadków. To znacznie mniej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie zarejestrowano 2198 takich przypadków na 100 tys. Hiszpania z kolei miała 1602 takie zakażenia na 100 tys. potwierdzonych zachorowań.

Niektórzy badacze są przekonani, że niska szybkość transmisji w Hongkongu to efekt powszechnego używania maseczek. - Kultura zachowania szczególnego bezpieczeństwa i czujności w transporcie publicznym istniała już w Azji, jak tylko pojawił się koronawirus. Dlatego już na wczesnym etapie pandemii używano maseczek w Singapurze czy właśnie Hongkongu - wyjaśnił dr Tang.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ badania niemieckiego Instytutu:  Niemcy: Tylko 0,2% zakażeń koronawirusem w komunikacji zbiorowej

Operatorzy regularnie dezynfekują tabor

Ciekawą strategię zastosowano w Japonii, gdzie nie wdrożono testów ani restrykcji, ale nakłaniano obywateli do trzymania się z daleka od zamkniętych przestrzeni oraz tłumów, a także do unikania kontaktów i rozmów twarzą w twarz. Podejście do pandemii w Kraju Kwitnącej Wiśni polegało na znalezieniu miejsc, w których dochodzi do największej ilości zakażeń. Okazało się, że źródłem zachorowań były przede wszystkim siłownie, puby, kluby muzyczne i bary karaoke, a nie transport publiczny czy wyjątkowo obciążona krajowa sieć kolejowa.

- Pomimo tego, że metro w Tokio jest jednym z najbardziej zatłoczonych na świecie, udało się zachować bezpieczeństwo. Ludzie nosili bowiem maseczki, a zbawienny okazał się także zakaz rozmów w tym środku transportu - dowodził dr Tang. - Transport publiczny był piętnowany od samego początku pandemii. To jednak zmusiło operatorów do regularnych dezynfekcji stacji kolejowych, pociągów i autobusów. Noszenie maseczek również było obowiązkowe prawie we wszystkich krajach - przyznał Mohamed Mezghani, sekretarz generalny Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Publicznego (UITP).

Wirus COVID-19 jest najczęściej przenoszony od osoby zakażonej drogą kropelkową podczas rozmów, kaszlu, kichania lub wydechu. Niektóre z cząstek są lżejsze od innych i dzięki temu mogą rozprzestrzeniać się dalej i utrzymywać się dłużej w powietrzu. Każdy, kto je wdycha, może zostać zarażony. Zapobiec temu może w dużym stopniu noszenie maseczki, nawet w ograniczonych miejscach, takich jak transport publiczny, gdzie występuje znacznie mniej interakcji między ludźmi. Brak rozmowy, krzyku czy śmiechu, w pojazdach, zmniejsza ryzyko infekcji. Wiele krajów na świecie zabrania aktualnie również w środkach transportu jedzenia i picia, co również zapobiega rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2. Poza tym, pasażerowie na ogół nie przebywają w pojazdach dłużej niż w biurze czy nawet restauracji, co jeszcze bardziej minimalizuje zagrożenie.

Wymiana powietrza 15 razy na godzinę

Kluczowe znaczenie ma również dystans społeczny. Wielu decydentów ograniczyło pojemność w środkach transportu publicznego podczas pandemii. Ważną rolę ogrywa również wentylacja. - Pociągi dalekobieżne mają jedną z najlepszych. Francuskie TGV wymienia powietrze w składach co 2,5 minuty. Systemy mechaniczne wykorzystywane w środkach transportu są znacznie bezpieczniejsze niż używane w mniejszych pomieszczeniach - przekonuje Mezghani.  Warto dodać, że podobnie jest w autobusach czy tramwajach - powietrze jest w nich wymieniane 15 razy na godzinę, czyli co 4 minuty.

Do odważniejszego korzystania z metra wzywa Andy Byford, komisarz Transport for London (TfL). - System jest bezpieczny. Zachęcamy ludzi do korzystania z niego. Nie ma potwierdzonego przypadku zakażenia w naszym metrze. Wszystkie wyniki testów były negatywne - dodał Byford w rozmowie z "Evening Standard".

Najcięższe krople zakażonej osoby spadają z reguły na podłogi i powierzchnie, dlatego ich dotykanie zwiększa ryzyko przeniesienia wirusa. Każdy człowiek dotyka średnio twarzy 20 razy na godzinę, dlatego bardzo ważne jest również częste mycie rąk. TfL zainstalował już w swojej sieci 1000 punktów do dezynfekcji rąk. Network Rail dodał z kolei w swojej aplikacji system ostrzegawczy, powiadamiający pasażerów, która stacja jest zatłoczona oraz jakie jest wypełnienie pociągów, co ułatwia zachowanie odpowiedniego dystansu społecznego.

- Jeśli ludzie będą przestrzegać zalecanych środków ostrożności, to na przykładzie Azji, możemy powiedzieć, że przyniesie to oczekiwany skutek. Ryzyko naturalne się zwiększy, jeśli nie będą tego robić. Tutaj nie chodzi tylko o odpowiedzialność przedsiębiorstw transportu publicznego, ale także o umowę społeczną, dotyczącą przestrzegania zasad, zapewniających ludziom bezpieczeństwo - podsumował dr Tang.
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport