Partnerzy serwisu:

Autobus przyszłości jak Ikarus z GPS-em?

Kasper Fiszer 26.10.2016

Autobus przyszłości jak Ikarus z GPS-em?
Ikarus 260. fot. Kasper Fiszer.
Czy nowoczesne technologie pozwolą na uszczuplenie wyposażenia pojazdów komunikacji zbiorowej? Dzięki upowszechnianiu się informacji mobilnych część współczesnych systemów dotyczących np. informacji pasażerskiej może okazać się zbędna, a wkrótce konieczne staną się oszczędności energii po stronie taboru.
Jak rozwój technologii, zwłaszcza internetowych, wpłynie na przyszłość komunikacji zbiorowej, jakie będą związane z tym zmiany społeczne i w jakich aspektach technologia wciąż nie budzi zaufania – to główne aspekty poruszane podczas debaty, jaka odbyła się w ramach forum Passenger Experience na tegorocznym Kongresie Transportu Publicznego. Wśród najistotniejszych konsekwencji wdrażania na szeroką skalę nowych rozwiązań technologicznych wymieniano oczywiście zmiany na rynku pracy. – Kiedy w Londynie wdrażano Oyster Card, równolegle zamknięto kilkadziesiąt punktów sprzedaży biletów – wskazywał Łukasz Franek, zastępca dyrektora ds. transportu w Zarządzie Infrastruktury Komunikacyjnej i Transportu w Krakowie.

Podkreślał przy tym, że równolegle powstają nowe miejsca pracy. – Choćby w tym segmencie, który dzisiaj nazywamy start-upami. Tyle że w zasadzie każdy może wykonywać pracę w kasie, a przecież nie wszyscy będziemy informatykami – mówił. – Czy sprzedaż biletów przez kioskarzy jest zadaniem intratnym? Wątpię. W 2001 r. w Warszawie, gdy wchodził nowy system biletowy, był generalny strajk w zakresie dystrybucji – przypomniał Tadeusz Syryjczyk, partner w Zespole Doradców Gospodarczych TOR. – Myślę zresztą, że nie mamy już odwrotu – dodał.

Boimy się wrażliwych danych w rękach urzędników

Dużo miejsca poświęcono także kwestii utraty anonimowości, jaka wiąże się np. z rejestracją każdej podróży przez nowoczesne systemy biletowe wykorzystujące spersonalizowane karty chipowe. – Jedynie 10% wydanych przez nas kart to karty na okaziciela, a nie przyporządkowane do konkretnej osoby – wskazywał Daniel Mitros, p.o. kierownik Referatu ds. Usług Gminnych Śląskiej Karty Usług Publicznych w KZK GOP. Nie oznacza to jednak, że podróżni w ogóle nie obawiają się wykorzystania pozostawianych przez nich danych wbrew ich woli. – Z naszych doświadczeń wynika, że ludzie są w stanie zaakceptować to, że danymi dysponuje bank, bo są przyzwyczajeni do kart płatniczych, ale obawiają się, że będzie dysponował nimi organizator komunikacji – stwierdził.

– Bardziej ufamy więc bankom niż urzędnikom – skonkludował prowadzący debatę Jakub Dybalski z portalu transport-publiczny.pl. – Tak. My poradziliśmy sobie z tym problemem, przerzucając obszar obsługi danych na bank, który jest konsorcjantem wykonawcy systemu ŚKUP. Sami nie dysponujemy danymi osobowymi. Wówczas użytkownicy nie traktują tego jako zagrożenia i świadomie się na taki system decydują – potwierdził przedstawiciel KZK GOP.

Pasażerowie skarżą się na... zbyt wiele informacji

Zdaniem prelegentów upowszechnianie się nowoczesnych technologii będzie mieć także dalszy wpływ na tabor, ale zmiany mogą pójść w nieco zaskakującym kierunku. – Postawiłbym śmiałą tezę, że pod względem systemów informatycznych autobusy będą wkrótce wyglądać jak stare ikarusy z GPS-em. Systemy na pokładzie zaczynają być zbędne, bo wszystkie informacje mogę mieć w telefonie, tymczasem zużywają one ok. 25–30 proc. energii. W dobie elektryfikacji transportu będziemy szukać oszczędności w tym zakresie. Autobus będzie więc toporny, a pasażerowie będą używać telefonu, by dowiedzieć się, gdzie wysiąść – mówił Łukasz Franek z ZIKiT Kraków.

– Zgadzam się z panem. Już dziś wielu pasażerów duża liczba monitorów i zapowiedzi głosowych denerwuje, bo chcą poczytać książkę lub, jadąc gdzieś dalej, chwilę się zdrzemnąć – wskazywała Aleksandra Michalczewska-Kucharska, prezes zarządu Michalczewski sp. z o.o. – Dostajemy wręcz skargi, by przyciszyć lub zlikwidować komunikaty, ale tego zrobić nie możemy. Takich uwag jest w zakresie informacji najwięcej – dodała.

Redukcję dodatkowych urządzeń trzeba będzie przeprowadzić rozważnie

– Dziś autobusy mają zamontowane przy silnikach po cztery alternatory, a energii brakuje. Kiedy przejdziemy na napęd elektryczny, a sądzę, że w centrach miast nie będzie innego wyboru, część dodatkowych urządzeń trzeba będzie wyciąć – potwierdził Tadeusz Bartosiński, zastępca dyrektora Biura Drogownictwa i Komunikacji Urzędu m.st. Warszawy. – Wszystko trzeba jednak wyważyć. Są przecież osoby niewidome, które proszą nas, by komunikaty głosowe były, a informacja świetlna służy także niesłyszącym – podkreślał
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Autobusy elektryczne
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony