Partnerzy serwisu:

Strefy Czystego Transportu to narzędzie, nie atrakcja

Leszek Wiśniewski 16.05.2018

Strefy Czystego Transportu to narzędzie, nie atrakcja
Fot. Adrian Grycuk, CCA-SA 3.0 Poland
Pierwotne założenia ustawy o elektromobilności dawały samorządom możliwość tworzenia tak zwanych Stref Czystego Transportu, do których wjazd byłby płatny dla większości pojazdów za wyjątkiem tych niskoemisyjnych, czyli elektrycznych, wodorowych i napędzanych CNG. Zapis ten został jednak usunięty z projektu podczas prac w Sejmie i ostatecznie nie znalazł się w ustawie. Teraz wraca jednak przy okazji wprowadzania zmian w ustawie o biokomponentach i biopaliwach.
Chociaż samochody elektryczne oraz inne niskoemisyjne nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z ruchem pojazdów w mieście, to jednak pod wieloma względami takie strefy mogłyby zdziałać wiele dobrego.

Przede wszystkim byłoby to kolejne narzędzie obok opłat za parkowanie, z którego samorządy mogłyby korzystać, by ograniczać ruch samochodów w centrach miast. Bardzo dobrze, że w tym wypadku ustawodawca chce dać samorządom dużą swobodę we wprowadzaniu takich stref, bo tego typu rozwiązania powinny być dopasowywane indywidualnie do każdego miasta.

Poza tym obszary, w których takie strefy najprawdopodobniej by obowiązywały to również miejsca, gdzie elektryfikacja transportu przyniosłaby najwięcej korzyści. Stare centra miast to zazwyczaj obszary zwarto zabudowane, które trudno jest przewietrzać, a zatem każde ograniczenie emisji jest tam bardzo ważne. Poza tym niezbyt szerokie ulice w takich obszarach wymuszają ograniczenie prędkości, a więc to w takich miejscach elektryfikacja najbardziej poprawiłaby klimat akustyczny.

Strefy tylko z transportem publicznym

Trzeba jednak pamiętać, że wprowadzenie Strefy Czystego Transportu powinno być elementem szerszej polityki związanej ze zmniejszeniem przestrzeni przeznaczonej pod ruch i parkowanie samochodów, odpowiednią polityką parkingową czy wreszcie po prostu modernizacją przestrzeni publicznych w takich obszarach tak, by zmniejszyć ich rolę komunikacyjną, a wzmocnić funkcje kulturowe i społeczne. Nie bez znaczenia jest kwestia obecności transportu publicznego w takich strefach, który oczywiście powinien być bezemisyjny. Tylko tak szeroki program działań ma szansę poprawić jakość życia w centrach miast i uczynić je atrakcyjnymi przestrzeniami.

Można mieć jednak wątpliwości czy polskie miasta po utworzeniu takich stref będą sobie radzić z egzekwowaniem przepisów, a także czy system taki będzie w stanie się samofinansować. Obecna propozycja bardzo mocno uściśla na co mogą być przeznaczone fundusze uzyskane z opłat za wjazd do stref. Wśród celów jest między innymi oznakowanie stref oraz wspieranie elektryfikacji transportu publicznego. Projekt ustawy nie wskazuje jednak, czy z funduszy tych można pokrywać koszty utrzymania samej strefy, a dla wielu samorządów może to być kwestia decydująca. Bez samofinansowania utrzymania strefy może ona zbyt mocno obciążać budżet gminy i wtedy lepszym rozwiązaniem byłoby podjęcie innych, mniej kosztownych działań.

Trzy lata to za krótko

Mankamentem obecnej propozycji jest również odgórne określenie stawek za wjazd do strefy na poziomie 2,5 zł za godzinę i 25 zł za cały dzień oraz ograniczenie dopuszczenia wjazdu pojazdów emisyjnych tylko do trzech lat. Ten pierwszy zapis może doprowadzić do sytuacji podobnej jak w przypadku opłat za parkowanie, których niska obligatoryjna stawka ogranicza możliwości samorządów w zakresie polityki transportowej. Natomiast ograniczenie czasu dopuszczenia ruchu emisyjnego i to tak drastycznie (mniej niż jedna kadencja samorządu) może spowodować, że gminy po prostu nie zdecydują się na tworzenie Stref Czystego Transportu lub mocno je ograniczą. Elekromobilność ma swoje zalety, ale trzeba być wyjątkowo naiwnym, by wierzyć, że rozwinie się w Polsce tak szybko.

To samorząd powinien decydować o tym, jakie narzędzia są najlepsze do realizacji jego polityki transportowej i przestrzennej. Propozycja zawarta w projekcie zmian w Ustawie o biokomponentach i biopaliwach teoretycznie daje takie narzędzia, ale w praktyce nałożone na nie ograniczenia są tak duże, że Strefy Czystego Transportu w ogóle w Polsce nie powstaną lub zostaną utworzone w tych częściach centrów miast, w których ruch i tak jest w tej chwili ograniczony. Oznacza to, że strefy, które mogłyby być częścią polityki transportowej miast staną się co najwyżej atrakcją turystyczną.

Tytuł i śródtytuły od redakcji
Podziel się ze znajomymi:
 
 
Komentarze:
Odzyskiwanie przestrzeni
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony