Partnerzy serwisu:
Felietony i komentarze

Wraz z PKS-ami z gór znikną turyści z plecakiem?

Dalej Wstecz
zdjęcie autora

Kasper Fiszerredaktor portalu Transport Publiczny

Absolwent UAM i UŁ. Dziennikarz związany z transportem szynowym. Publikuje w najważniejszych tytułach branży kolejowej, wydarzenia związane z komunikacją zbiorową komentował też w mediach ogólnoinformacyjnych i na łamach portalu Instytutu Misesa. Pasjonuje się transportem na terenie b. ZSRR.

Data publikacji:
2015-05-14 08:30
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Wraz z PKS-ami z gór znikną turyści z plecakiem?
Bartne, Beskid Niski.Fot. Kasper Fiszer
Wzrost dochodów, łatwiejszy dostęp do turystyki zagranicznej, zwiększanie się poziomu życia – to oczywiste przyczyny zmiany charakteru turystyki górskiej w polskich pasmach. Do szeregu czynników dopisać należy jednak także zaprzestanie obsługi podgórskich miejscowości przez komunikację zbiorową.

O upadku lokalnych linii autobusowych na obszarach pozamiejskich mówi się rzadko, a jeśli już, to najczęściej wyłącznie w kontekście mobilności mieszkańców wsi i miasteczek. Tymczasem wraz z peryferyjnymi liniami PKS, a częściowo także przewoźników prywatnych niemających korzeni w dawnej państwowej strukturze, niezauważenie odchodzi w przeszłość pewien popularny jeszcze niedawno model turystyki górskiej.

Oto bowiem w ostatnich latach przestało być możliwe względnie wygodne dojechanie w jedno miejsce, by po kilku dniach wrócić do domu z zupełnie innego, oddalonego o czasem nawet kilkadziesiąt kilometrów. Problem ten nasila się, kiedy oba wybrane punkty nie są ważnymi ośrodkami wypoczynkowo-sanatoryjnymi, dużymi miastami itd.

Znacznie utrudnia to uprawianie spopularyzowanego w okresie PRL, ale uprawianego szeroko także w latach 90. zeszłego stulecia rodzaju turystyki nazywanego czasem „turystyką plecakową” czy po prostu „chodzeniem z plecakiem”. Wędrujący z miejsca na miejsce, zmieniający punkt noclegu każdego dnia rozpoczynali swoje trasy często z dala od kurortów położonych w środku pasma, by przejść je od początku do końca lub przynajmniej jakiś większy jego fragment. Korzystali więc wielokroć z kursów przeznaczonych przede wszystkim dla mieszkańców, łączących większe ośrodki ze stacją kolejową z wsiami będącymi nie tyle bazą wypadową, co po prostu wygodnym początkowym punktem marszu.

To jedna z niewielu sytuacji związanych z aktywnością rekreacyjną, wypoczynkową, w których komunikacji zbiorowej w żadnym stopniu nie zastąpi prywatny samochód. Trudno bowiem, idąc choćby kilkanaście kilometrów dziennie, po tygodniowej wyprawie wrócić po samochód zostawiony pierwszego dnia na parkingu. Tymczasem regulowany rynek transportowy rekompensuje powstałą lukę w stopniu nikłym. Prawo nie pozwala na uruchamianie linii komunikacyjnych ad hoc, kiedy akurat trafią się pasażerowie, więc turyści muszą liczyć albo na drogie taksówki, albo na miły gest kierowców, którzy podrzucą ich z kurortu (do nich dojazd jest wciąż relatywnie niezły) do położonych dalej wsi.

Alternatywą jest bowiem wyłącznie zmiana nawyków. To zresztą proces, który da się już zaobserwować – coraz więcej turystów decyduje się na dojazd autem i noclegi w miejscowości typowo turystycznej. Oczywiście problemy transportowe nie są jedyną przyczyną zmieniających się obyczajów. Społeczeństwo jest coraz bogatsze i coraz częściej wybiera hotel zamiast namiotu, wygodny pensjonat zamiast siermiężnych warunków schroniska itd., ale wydaje się zasadnym wniosek, że komunikacja realnie dokłada się do tego trendu.

Poza sieć komunikacji zbiorowej wypadły bowiem całe pasma. Po dużych ograniczeniach trudniej niż kiedyś dostać się w Bieszczady, jeszcze bardziej skomplikowany jest dojazd w Beskid Niski (w obu przypadkach dołożyły się do tego także likwidacje ruchu kolejowego na liniach do Łupkowa i Krościenka). Po likwidacji PKS Żywiec i PKS Cieszyn inni przewoźnicy tylko częściowo zastąpili ofertę znikających przedsiębiorstw. Po cięciach skurczyła się oferta dojazdu do niekurortowych miejscowości w Sudetach, w ich zachodniej części na pogórzu podróżowanie utrudnia dodatkowo upadek PKS Zgorzelec.

Być może z taką zmianą obyczajów należy się po prostu pogodzić. Być może to tylko uboczny efekt przemian gospodarczych, powszechnej motoryzacji wsi i otwarcia granic, dzięki któremu łatwiej jest podróżować po świecie. Z pewnością jednak proces ten zasługuje i na odnotowanie, i na odrobinę żalu za nieco zaśniedziałą wizją romantycznych wędrówek.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Naumburg: Tramwaj – transport czy turystyka?

Komunikacja

Naumburg: Tramwaj – transport czy turystyka?

Kasper Fiszer 10 kwietnia 2016

Co zmienią nowe przepisy transportu publicznego?

Prawo & Finanse

Co zmienią nowe przepisy transportu publicznego?

Martyn Janduła 22 marca 2016

Lux Express: W niespełna rok 250 tys. pasażerów

Komunikacja

Lux Express: W niespełna rok 250 tys. pasażerów

Martyn Janduła 08 lutego 2016

 

 

 

 

 

 

współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS